Alexandria Ocasio-Cortez: Od kelnerki do najmłodszej kongresmenki w historii USA
Fot. East News

Alexandria Ocasio-Cortez: Od kelnerki do najmłodszej kongresmenki w historii USA

Szturmem zdobyła Kongres. Nikt nie spodziewał się, że 28-letnia latynoska aktywistka pobije w wyborach jedną z najgrubszych ryb Partii Demokratycznej. A to był dopiero początek!
Magdalena Żakowska
11.07.2020

Jeszcze trzy lata temu serwowała koktajle za barem restauracji meksykańskiej na nowojorskim Manhattanie. „Kobiety, takie jak ja, nie powinny startować w wyborach” – mówiła w swoim pierwszym spocie wyborczym. Ale Alexandria Ocasio-Cortez nie tylko wystartowała, ona wygrała wybory.

Jej drogę od nikomu nieznanej lewicowej aktywistki do najmłodszej kongresmenki w historii Ameryki możecie poznać w dokumencie „Podbić Kongres” na platformie Netflix. W 2018 roku rekordowa liczba kobiet wystartowała w USA w wyborach do Senatu, Izby Reprezentantów i na stanowiska gubernatorskie. Większość z nich nie miała doświadczenia w polityce, większość z nich przegrała, ale wszystkie razem pokazały, że w amerykańskiej polityce na naszych oczach dokonuje się ważna przemiana. W filmie poznajemy cztery z nich.

Kobiety idą po władzę

Cori Bush z Missouri jest pielęgniarką i pastorką. Mieszka nieopodal Ferguson, gdzie w 2014 roku policjant zastrzelił czarnoskórego nastolatka Michaela Browna. Wybuchły protesty, ale nie przyniosły oczekiwanych zmian. Dlatego Cori zdecydowała się startować w wyborach.

Paula Jean Swearengin mieszka w Wirginii i jest córką górnika. Region, w których mieszka, został zdewastowany przez przemysł górniczy, przyroda może się tam już nigdy nie odrodzić, a jej sąsiedzi cierpią na choroby związane z degradacją środowiska, w tym nowotwory. Dlatego Paula zdecydowała się startować w wyborach. 

22-letnia córka Amy Vilely z Nevady dostała zatoru płuc i zmarła, bo nie była ubezpieczona i szpital odmówił przeprowadzenia jej badań. Podobny los spotyka co roku setki młodych i starych mieszkańców Ameryki. Dlatego Amy zdecydowała się startować w wyborach.   

Alexandria Ocasio-Cortez
Zanim została najmłodszą kongresmenką w USA, pracowała jako barmanka w restauracji na Manhattanie. Fot. East News

Ale największą gwiazdą dokumentu Netfliksa jest 28-letnia kelnerka Alexandria Ocasio-Cortez z Nowego Jorku. Jest córką Puertorykanki i Nowojorczyka urodzonego w Bronksie. Jej rodzice, i ona sama, należą do amerykańskiej ubogiej klasy pracującej i właśnie na tej tożsamości AOC zbudowała swój polityczny potencjał. Ponieważ edukacja w jej okolicy była na zatrważająco niskim poziomie, rodzice wysłali ją do lepszej publicznej szkoły podstawowej, do której codziennie dojeżdżała z domu ponad 30 km autobusem, ale dzięki temu i ciężkiej pracy udało jej się później ukończyć ekonomię i stosunki międzynarodowe na Boston University. Po studiach wróciła do rodzinnego Bronksu i znalazła pracę w szkole, ale nadszedł kryzys gospodarczy, jej tata zmarł na raka, a mama, która całe życie pracowała jako sprzątaczka i kierowca autobusu, nie była w stanie związać końca z końcem. AOC zatrudniła się więc w meksykańskim barze na Manhattanie, gdzie dorabiała pracując często po 18 godzin non stop. „Rozumiem ból amerykańskiej klasy pracującej, bo sama go doświadczyłam” – mówiła później podczas swojej kampanii. Bo zdecydowała się wystartować w prawyborach do Kongresu przeciwko jednemu z najważniejszych graczy Partii Demokratycznej, 56-letniemu Joe Crowleyowi, który reprezentował w Kongresie nowojorski dystrykt 14. od 2013 roku i praktycznie nie miał dotąd żadnej konkurencji. 

Crowley wydał na swoją kampanię ponad 3 mln dolarów, Alexandrii udało się zebrać zaledwie 300 tys. dolarów i w przeciwieństwie do niego wsparcia szukała nie wśród najbogatszych, tylko lokalnej społeczności. Jej kampania polegała na codziennych rozmowach z mieszkańcami najbardziej ubogich dzielnic Nowego Jorku, reprezentującymi głównie, tak jak ona sama, mniejszości etniczne. Jej program miał zaledwie kilka punktów: darmowa opieka zdrowotna dla wszystkich Amerykanów, mieszkania komunalne, praca dla każdego gwarantowana przez rząd, walka ze zmianami klimatycznymi, o prawa mniejszości, imigrantów, kobiet i osób starszych. Jej zaangażowanie i energię widać dobrze w jej krótkim spocie wyborczym. To właśnie nim i pracowitością podczas kampanii podbiła serca Nowojorczyków. Wygrała z Crowleyem w prawyborach do Kongresu, ale to był dopiero początek jej walki.

Przyszła prezydentka

Dziś Alexadria jest jedną z największych gwiazd Partii Demokratycznej. O jej czas zabiegają najważniejsze stacje informacyjne, ale ona wybiera często w zamian lokalne stacje i niszowe media. Kiedy pojawiła się w reality show „RuPaul's Drag Race” poświęconego kulturze drag queen, zalała ją fala krytyki także we własnej partii. Ale to jej nie zniechęciło. Świadomie idzie pod prąd głównemu nurtowi, bo uważa, że „stara polityczna gwardia” zawiodła, a ich walka z polityką Donalda Trumpa nie powinna odbywać się tylko na Twitterze. AOC działa – jeździ pod granicę z Meksykiem, aby brać udział w protestach przeciwko obozom dla imigrantów i dzieleniu rodzin, ogłosiła program Green New Deal, który ma na celu redukcję emisji dwutlenku węgla i rezygnację z eksploatacji paliw kopalnianych. Jest wszędzie tam, gdzie mniejszości są dyskryminowane i łamane są podstawowe prawa człowieka. 

Alexandria Ocasio-Cortez
W wyścigu o nominację Partii Demokratycznej na kandydatka na prezydenta USA Alexandria poparła Bernie Sandersa. Fot. East News

W zeszłym roku tuż przed Dniem Martina Luthera Kinga, Alexadria wygłosiła podczas Marszu Kobiet w Nowym Jorku przemówienie, które przeszło już do historii jako współczesna wersja „I Have a Dream”. W 1963 roku liderem ruchu był 34-letni mężczyzna i Afroamerykanin. Tym razem z mównicy przemawiała 29-lenia Latynoska. „Czasami trzeba walnąć pięścią w stół, żeby zmienić świat na lepsze” – krzyczała, a tłum wiwatował. W wyścigu o poparcie partii w wyborach prezydenckich poparła, już kolejny raz, socjalistę Bernie Sandersa. I po raz kolejny przegrali. Ale dziś to ona jest na fali wznoszącej i to jej nazwisko pojawia się w rozmowach o przyszłości – pierwszej kobiecie na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych. 

Chociaż AOC już od dwóch lat zasiada w Izbie Reprezentantów jej życie wcale nie zmieniło się tak radykalnie w stosunku do tego, co mogliśmy zobaczyć w dokumencie Netfliksa. Nadal mieszka z chłopakiem, programistą Rileyem Robertsem, tyle że kawalerkę zamienili na dwupokojowe mieszkanie w tym samym budynku w dzielnicy Queens. Nadal spłaca kredyt studencki, jeździ metrem, sama się maluje i prowadzi swoje media społecznościowe. Nadal mówi to, co myśli i wkurza rekiny z Wall Street. 

Alexandria Ocasio-Cortez
Sondaże pokazują, że Alexandria bez problemu wygra zbliżające się wybory. Fot. East News

Kiedy Joe Crowley dwa lata temu przegrał z nią, nikomu nieznaną Latynoską, walkę o miejsce w Kongresie, najpierw przez kilkanaście sekund zamarł w geście zdumienia, ale potem szybko się odnalazł, chwycił gitarę i zadedykował jej piosenkę, którą osobiście zaśpiewał: „Born to Run” [w tym kontekście oznacza to „urodzona kandydatka” – przyp.]  Bruce'a Springsteena. I rzeczywiście, Alexadria Ocasio-Cortez urodziła się do politycznej walki. Na kampanię w zbliżających się wyborach zebrała tym razem już nie 300 tys., a 10 mln dolarów, nadal nie korzystając ze wsparcia najbogatszych. I już dziś wiadomo, że wygra kolejne prawybory. A co potem? Czy będzie tą pierwszą? Kobietą, Latynoską, osobą wywodzącą się z niższej klasy średniej, byłą kelnerką – prezydentką USA? Po 231 latach rządów białych mężczyzn z bogatych rodzin (nie licząc dwóch kadencji Baracka Obamy), chyba najwyższy czas na taką zmianę. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Sanna Marin premier Finlandii
East News

Kobiety zwyciężają w walce z pandemią koronawirusa. Przykład? Sanna Marin

34-letnia Sanna Marin dwa miesiące po objęciu stanowiska premier Finlandii musiała zmierzyć się z epidemią koronawirusa. Idzie jej świetnie, podobnie jak innym kobietom u władzy!
Magdalena Żakowska
14.05.2020

Finlandia od lat bije nas na głowę pod względem równouprawnienia. Miała już prezydentkę, premierki i przewodniczące parlamentu. Teraz na czele jedenastu z osiemnastu ministerstw tego kraju stoją kobiety. Najważniejsze z nich, to oprócz 34-letniej premierki Sanny Marin, 32-letnia minister finansów Katri Kulmuni, 35-letnia minister spraw wewnętrznych Maria Ohisalo, 32-letnia minister edukacji Li Andersson i 56-letnia minister sprawiedliwości Anna-Maja Henriksson. W szowinistycznych komentarzach w internecie rząd Sanny Marin nazywany jest „rządem szminki”, co ma sugerować, że tworzą go polityczki, które urodą i wdziękiem próbują zakryć brak doświadczenia. Estoński premier nazwał Sannę Marin „niewykształconą kasjerką, która została premierem” tylko dlatego, że Marin zarabiała jako studentka na kasie w piekarni. Niedoświadczona? Nic podobnego. Wszystkie z wymienionych wyżej ministerek stały wcześniej na czele swoich partii, a Sanna Marin pełniła też funkcję ministra transportu. Zasłynęła z tego, że zrezygnowała z samochodu i przesiadła się do komunikacji miejskiej, żeby bliżej poznać jej wady i zalety. Teraz też zaskakuje. Jako pierwsza premier w historii Finlandii odmówiła przeprowadzki do Kesaranty, XIX-wiecznej willi, która od 1919 roku pełni funkcję rezydencji premiera. Zdecydowała się pozostać w swoim 100-metrowym mieszkaniu w oddalonym o dwie godziny jazdy od stolicy miasteczku Tampere, które dzieli z partnerem i trzyletnią córką Emmą. Fakt, że Sanna Marin ma nieślubne dziecko oraz to, że w dzieciństwie wychowywały ją dwie lesbijki (jej mama po rozstaniu z jej ojcem alkoholikiem związała się z drugą kobietą) nie stanowią jednak dla konserwatystów tak wielkiego problemu, jak jej młody wiek. „Na każdym stanowisku, które do tej pory sprawowałam kwestia mojego wieku...

Czytaj dalej
Amaryllis Fox
Amaryllis Fox w kwietniu 2020 roku. Fot. Jesse Stone

Amaryllis Fox, była agentka CIA, przebija szklany sufit: „Kobiety są lepszymi szpiegami!”

Amaryllis Fox przez blisko 10 lat pracowała jako agentka CIA w 16 różnych krajach. Swoje przeżycia opisała w książce „Tajne życie”, a platforma Apple TV właśnie kręci serial na jej podstawie. Amaryllis zagra Brie Larson!
Magdalena Żakowska
08.06.2020

Amaryllis Fox miała w CIA status tajnej agentki bez osłony dyplomatycznej. To jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów na świecie. W razie wpadki nikt by się za nią nie ujął, a CIA zaprzeczyłoby wszelkim powiązaniom z nią i jej misjami. Zajmowała się terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Śledziła czarny rynek broni, przechwytywała substancje, który mogłyby posłużyć terrorystom do budowy broni nuklearnej. Udając handlarkę dziełami sztuki, werbowała współpracowników wśród handlarzy bronią. Mimo że pracę w Agencji zaczęła świeżo po atakach z 11 września 2002 roku, w atmosferze nienawiści do terrorystów i całego świata arabskiego, za swoją prywatną misję postrzegała doprowadzenie do pokojowego zakończenia wojny z terrorystami, a w każdym wrogu starała się przede wszystkim dojrzeć człowieka. W końcu, po blisko 10 latach służby, zdecydowała się odejść z CIA. Czuła się wypalona, miała problemy z odbudowaniem swojej własnej, prawdziwej tożsamości.  Dziś Amaryllis Fox pomaga uchodźcom, resocjalizuje więźniów i prowadzi zwykłe życie rodzinne. W 2018 roku poślubiła Roberta Kennedy'ego III , potomka legendarnej rodziny prezydenckiej, z którym wychowuje dwójkę dzieci. Napisała wspomnienia, „Tajne życie”, które właśnie ukazały się w Polsce nakładem wydawnictwa Czarna Owca, a platforma Apple TV+ przygotowuje już serial na ich podstawie. W rolę Amaryllis Fox wcieli się niezwyciężona Kapitan Marvel z serii o komiksowych superbohaterach, czyli Brie Larson.   Magdalena Żakowska: Zagra cię Brie Larson. Jak oceniasz ten wybór? Amaryllis Fox: Jestem zachwycona! Poznałyśmy się, Brie jest błyskotliwa, inteligentna, ma niezwykle silną osobowość. Nie wyobrażam sobie aktorki, która pasowałaby lepiej. Serial, który Apple TV+ kręci na...

Czytaj dalej
nehrebecka
Szymon Szczęśniak/LAF

Anna Nehrebecka: „W mojej kresowej rodzinie kobiety były opoką”

Widzowie zapamiętali ją jako Marynię Połaniecką.. „A ja wolałam siebie w roli zimnej blondynki, która pali długie papierosy i łamie serca” – opowiada słynna, wspaniała aktorka Anna Nehrebecka.
Magdalena Żakowska
07.07.2020

Marzyła o zagraniu Oleńki Billewiczówny w „Potopie”. I choć akurat marzenie się nie spełniło – Jerzy Hoffman powierzył tę rolę Małgorzacie Braunek – nigdy nie mogła narzekać na brak świetnych propozycji. Anna Nehrebecka jest jedną z najbardziej znanych i uznanych polskich aktorek. Grała u Wajdy, Zanussiego, Antczaka, Koterskiego, Pieprzycy – długo można by wymieniać. W młodości kojarzyła się z rolami delikatnych, subtelnych blondynek albo z wizerunkiem „panienki z polskiego dworku”. Taką rolę zagrała m.in. w „Ziemi obiecanej” jako Anka – narzeczona Karola Borowieckiego. Od lat jest żoną dyplomaty, Iwo Byczewskiego, ma dwie córki. Sama mówi o sobie: „Gdybym miała zaczynać jeszcze raz, włożyłabym dużo pracy, żeby bardziej wierzyć w siebie”. Jak widać wybitni aktorzy mają problemy nie tylko z nieśmiałością, ale też z pewnością siebie. Jak to możliwe? Magdalena Żakowska: Czy Anna Nehrebecka chodzi na castingi? Anna Nehrebecka: Nie. Maciej Pieprzyca zadzwonił osobiście i zaproponował pani rolę w „Kruku”, serialu, który nakręcił dla Canal+? Zadzwonił reżyser castingu albo ktoś z agencji. Ja żyję dziwnie, trochę z boku aktorskiego środowiska. Bardzo długo nie miałam agenta. Nie mogłam się do tego przekonać, chociaż sama kompletnie nie znam się na gażach, wynagrodzeniach, stawkach. Kiedy w końcu ktoś mnie namówił, żebym zapisała się do agencji, okazało się, że agencja chciałaby, żebym zrobiła sobie botoks i lifting. Nie wierzę! To były jeszcze lata 90.? Nie, to było już po moim powrocie z Brukseli, czyli pewnie 2007 albo 2008 rok. Sama pani widzi, że się raczej nie rozumieliśmy. Dziś oficjalnie jestem w agencji, ale reżyserzy przeważnie dzwonią osobiście. Z Maćkiem pracowałam wcześniej przy filmie...

Czytaj dalej