Agnieszka Osiecka i Daniel Passent: „Nasze rozstanie było bardzo bolesne. Byłem zrozpaczony”
PAP/Włodzimierz Ochnio

Agnieszka Osiecka i Daniel Passent: „Nasze rozstanie było bardzo bolesne. Byłem zrozpaczony”

Agnieszka Osiecka i Daniel Passent byli jak ogień i woda, ale to właśnie z nim poetka zapragnęła założyć rodzinę.
Kamila Geodecka
29.01.2021

Na pierwszy rzut oka w tym związku nic do siebie nie pasowało. Ona była marzycielką, romantyczką, kochającą kochać. Potrzebowała ciągłych wrażeń, rozmów i pasji. Podróżowała po świecie i wydaje się, że nie znosiła stabilizacji. On był dziennikarzem, z wykształcenia ekonomistą. Ocalały z Holokaustu. Nieco wycofany raczej stronił od imprez w warszawskiej Stodole czy w Hybrydach. A jednak Agnieszkę Osiecką i Daniela Passenta połączyło uczucie, które przetrwało niemal dekadę.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Początki  

Gdy Daniel Passent poznał Agnieszkę Osiecką, był jeszcze żonaty. W latach 60. ożenił się z doktorantką pracującą w Polskiej Akademii Nauk. Była oczytana, inteligentna i wykształcona. Któregoś dnia dostała szansę i wyjechała na roczne stypendium do Stanów Zjednoczonych. Daniel Passent został w Warszawie. Źle znosił samotność, dlatego bardzo często przesiadywał w warszawskim Studenckim Teatrze Satyryków (dzisiejszej Warszawskiej Operze Kameralnej). To właśnie tam zakochiwał się w  Agnieszce Osieckiej.

„Była niezwykle atrakcyjna, a jednocześnie skromna i bezpośrednia. To był niespokojny duch. Dużo podróżowała, miała znajomych za granicą, do których wyjeżdżała, np. do cioci Zosi Arciszewskiej w Londynie. Jeździła też do Stanów. Otwierała mi oczy na świat” – wspominał Daniel Passent w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

Stało się. Para zakochała się w sobie. Daniel Passent w 1971 roku oficjalnie rozwiódł się ze swoją żoną. „Do dzisiaj jest mi smutno, kiedy myślę, że ją zdradziłem” – mówił dziennikarz.

Czytaj także: To była artystyczna miłość! Historia Agnieszki Osieckiej i Marka Hłaski

Falenica i pierwszy dom

Agnieszka Osiecka nie wiedziała, czy związek z Danielem Passentem to dobry wybór. „Jest potwornie wrażliwy i drażliwy. Jeśli sobie wezmę kogoś takiego na głowę, to już trzeba z nim siedzieć na serio i być w porządku. Ale czy ja się do tego nadaję?” – notowała w dzienniku. Uczucie okazało się jednak silniejsze. Wkrótce para zamieszkała razem w mieszkaniu Osieckiej w Falenicy. W pobliżu mieszkali Stan Borys, Ernest Bryll czy Seweryn Krajewski.

Oboje byli bardzo ciekawi siebie, byli blisko siebie intelektualnie, inspirowali się wzajemnie. Wieczorami chodzili do SPATiF-u czy STS-u, gdzie rozmawiali z wieloma artystami, piosenkarzami, kompozytorami… Szczególnie zaprzyjaźnili się z Marylą Rodowicz, chociaż często można ich było zobaczyć również w towarzystwie Adama Ważyka czy Janusza Minkiewicza.

„Dla niej liczyły się twórczość, miłość, rozmowa. Bardzo dobrze czuła się wśród ludzi. Dużo im dawała i dużo od nich brała. Dla niej prawdziwy uniwersytet to był STS. Jak mówiła, najwięcej skorzystała, przysłuchując się rozmowom Andrzeja Drawicza, Ziemowita Fedeckiego i Andrzeja Jareckiego” – wspominał Agnieszkę Osiecką Daniel Passent.

„Nie mów do mnie jak do żony”

Nie chcieli ślubu. Agnieszka Osiecka w tym czasie miała już za sobą dwa rozwody, Daniel Passent – jeden. Dodatkowo mężczyzna czuł, że nie spełnił się dobrze w roli męża. Miał również przeczucie, że związek z Osiecką nie będzie dożywotni. Mimo wszystko po trzech latach wspólnego życia para zdecydowała się na dziecko.

Gdy latem 1972 roku wszyscy w Polsce śpiewali „Małgośkę”, Agnieszka Osiecka była już w ciąży. Para przygotowywała się na przyjście syna, miał nazywać się Jakub. „Już wiem, że mam w czasie skurczu robić oddechy zziajane, a w czasie pauzy głębokie, jakbym zdmuchiwała świecę. Kupiłam sobie czarną kwiaciastą chustę chłopską za 500 złotych. Brzucha to nie kasuje, ale zdobi” – notowała w styczniu 1973 roku Osiecka.

4 lutego Daniel Passent zawiózł ją do szpitala. „Przyjął ją dyżurny felczer, który spisał jej dane, zapytał o rok urodzenia i bezceremonialnie skomentował: »Stara pierwiastka«. Pojechałem do Marii Osieckiej na Saską Kępę. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca i zacząłem pisać felieton, bo pisanie mnie uspokaja” – wspominał Daniel Passent w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Wkrótce zadzwonił telefon. „Masz córkę” – powiedziała Osiecka. Została nazwana Agatą. Imię wybrał Passent.

Jaką matką była Agnieszka Osiecka? Jak wspomina dziennikarz – bardzo dobrą i czułą, mimo pewnej nieporadności. Starała się zajmować domem, prać i gotować, chociaż podobno nie wychodziło jej to najlepiej. Przewijaniem pieluch, karmieniem i kąpaniem małego dziecka zajmował się Passent. Ona natomiast starała się z całych sił, by Agatka się rozwijała.

Z czasem bycie w tak poważnym związku oraz bycie matką zaczęło przerażać poetkę. „Możesz nie dać mi grosza na dom/ tylko proszę cię, proszę – zmień ton./Możesz bredzić... Pleść bzdury... Androny.../Tylko błagam cię – nie mów do mnie jak do żony” – pisała w jednej ze swoich piosenek.

Czytaj także: Agnieszka Osiecka i jej listy do Jeremiego Przybory. Nikt tak nie pisał o miłości!

Bolesne rozstanie

Związek Agnieszki Osieckiej z Danielem Passentem był pełen wzlotów i upadków, rozstań i powrotów. Po prawie 10 latach związku, w 1979 roku dziennikarz dostał Stypendium Niemena na Harvardzie. Konieczny był wyjazd z Polski. Agnieszka Osiecka miała już wtedy nowego mężczyznę i wahała się, czy wyjechać ze swoją rodziną do Stanów, czy zostać w Warszawie. Wybrała rodzinę. To miała być ostatnia próba ratowania tego związku.

Ciało Agnieszki było w Bostonie, ale jej serce – w Warszawie. Poetka była rozerwana i nieustannie się miotała, nie mogąc podjąć decyzji. W końcu się wyprowadziła, wróciła do Polski, a Daniel Passent został sam z córką. Osiecka z powrotem pojawiła się na swojej ukochanej Saskiej Kępie. Zamieszkała w mieszkaniu swojej matki – Marii. „Nasze rozstanie było bardzo bolesne. Byłem zrozpaczony” – mówił Passent.

Dziennikarz wrócił po stypendium do Polski i zamieszkał z córką na Żoliborzu,  w domu, który w 1976 roku wybudował z Agnieszką. Poetka uważała, że będzie lepiej, jeśli Agata zostanie z nim. „Agnieszka, powierzając mi Agatę, zostawiła dom, mówiąc, że to jest dom Agaty, że ten, kto zatrzymuje dziecko, zatrzymuje również dom. Wróciłem do domu i do pracy” – wspominał dziennikarz.

Życie wciąż musiało trwać

Kolejne lata Agnieszka Osiecka była w związku z eseistą i prozaikiem Zbigniewem Mentzlem. 15 lat młodszy Mentzel był redakcyjnym kolegą Daniela Passenta. Osiecka straciła dla niego głowę, chociaż wszyscy jej znajomi widzieli, że mężczyzna jest bardzo zdystansowany i wykorzystuje poetkę. Mimo wszystko Osiecka była oddaną matką, która zawsze starała się o rozwój córki. Kupowała Agacie książki, poznawała ją z ciekawymi ludźmi, a gdy dziewczynka była starsza, zabierała ją również na zagraniczne wycieczki. „Po jakimś czasie relacje nasze ułożyły się optymalnie. Agnieszka interesowała się swoją córką. Pomagała mi, sfinansowała remont domu, bywała z nami bardzo często” – wspominał Daniel Passent w wywiadzie dla „Imperium Kobiet”.  

Po roku od rozstania Daniel Passent związał się z Martą Dobromirską, która podobnie jak on, rozstała się z partnerem i została sama z dzieckiem. Wkrótce para wzięła ślub. Agnieszka Osiecka nawet w takiej sytuacji potrafiła się odnaleźć i dobro swojej córki postawiła na pierwszym miejscu. Zaprzyjaźniła się z nową rodziną Passenta i wspólnie z Martą jeździła po Agatę na treningi tenisowe.

Agnieszka Osiecka – choroba alkoholowa

Gdy Agata miała kilkanaście lat, u Agnieszki Osieckiej ujawniła się choroba alkoholowa. Dziewczyna bardzo mocno przeżywała stan, w jakim widziała swoją mamę. „Pamiętam uroczystość na zakończenie swoich studiów. Koledzy, ich rodzice, mama z tatą, pełna sala. Prosiłam ją: »Nie pij chociaż dzisiaj«. »Dobrze, córeczko, nie ma sprawy«. A potem się upiła, wszyscy widzieli. Wiecznie te cholerne niespełnione obietnice” – mówiła po latach Agata Passent w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Poetka konsekwentnie odmawiała leczenia. Mieszkała z matką na Saskiej Kępie, pisała, popijała, nie stosowała się do zaleceń lekarzy. W pewnym momencie nie miała nikogo, kto mógłby ją powstrzymać przed niszczeniem samej siebie. Zaczęła niknąć w oczach. Daniel Passent z Agatą chodzili od lekarza do lekarza i starali się pomóc Osieckiej. Wszyscy specjaliści powtarzali, że przede wszystkim potrzebna jest wola chorej –  to pierwszy rok do wyzdrowienia.

Agnieszka Osiecka zmarła 7 marca 1997 roku w wieku 61 lat. Bezpośrednim powodem jej śmierci był rak jelita grubego.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Maryla Rodowicz, Agnieszka Osiecka
East News

„Gdyby żyła, napiłybyśmy się winka” – Maryla Rodowicz o przyjaźni z Agnieszką Osiecką 

To Agnieszka Osiecka napisała dla niej największe hity: „Małgośkę”, „Niech żyje bal” albo „Sing sing”. Razem tworzyły, bawiły się, wyjeżdżały na wakacje. Ich przyjaźń trwała dziesięciolecia, aż do śmierci poetki.
Magdalena Felis
19.02.2020

Premiera serialu „Osiecka” o zmarłej 23 lata temu wspaniałej autorce piosenek została przesunięta na jesień. U nas już teraz opowieść Maryli Rodowicz o przyjaźni z Agnieszką Osiecką, wspólnej pracy, o bułgarskich niedźwiedziach i różowym szampanie, którym poetka witała ją na lotniskach. Magdalena Felis „Uroda Życia”: Grywała pani w tenisa z Osiecką? Maryla Rodowicz: Agnieszka nie była zainteresowana sportem, chociaż w młodości trenowała pływanie na Legii. Zdaje się, że to był pomysł jej ojca. A później, za nagrodę w Opolu w 1963 roku za zwycięską „Piosenkę o okularnikach”, kupiła motorówkę, właściwie to wystarczyło na pierwszą ratę. Łódka była dla szpanu! Chodziło o to, żeby ją mieć. To nie były moje czasy, ale wiem, że Agnieszka nazwała ją „Mr. Paganini” na cześć piosenki Elli Fitzgerald. Lubiła się pokazać? Kiedy miała ochotę, wkładała te swoje ekscentryczne kapelusze, ale generalnie nie przywiązywała wagi do wyglądu. Kiedyś spotkałyśmy się w Zakopanem, patrzę, a Agnieszka ma na sobie spodnie narciarskie jak z lat 50. I na moje zdziwienie powiedziała, że to właśnie są spodnie z lat 50. Mawiała, że nie interesuje się modą, a moda nie interesuje się nią. Kiedyś spotkałyśmy się w Nowym Jorku, Agnieszka zabrała mnie do Eli Czyżewskiej. To było romantyczne mieszkanie, z kominkiem i tarasem, przy którym rosło wielkie drzewo. Przez otwarte okno wpadały do pokoju liście. Siedzimy w tym pokoju, a Ela mówi nagle: „Boże, jakie ty masz okropne ciuchy! Rozbieraj się!”. I wrzuciła je do tego kominka.  Wakacje w Bułgarii i „Apetyt na czereśnie” Ale pani miała wtedy chyba najlepsze ciuchy w Warszawie! Agnieszka lubiła grzebać w pani szafie?...

Czytaj dalej
Agnieszka Osiecka i Marek Hłasko
east news

To była artystyczna miłość! Historia Agnieszki Osieckiej i Marka Hłaski

Poetkę i pisarza łączyło niebywałe uczucie.
Sylwia Niemczyk
02.02.2019

Poznali się na przełomie 1956 i 1957 r. Agnieszka Osiecka – studentka reżyserii w łódzkiej filmówce, wschodząca gwiazda STS-u. Hłasko – 24-letni pisarz, już wtedy sławny autor zbioru opowiadań „Pierwszy krok w chmurach”. Oboje piękni i niegrzeczni. Ona nieprzeciętnie inteligentna i wyjątkowo jak na tamte czasy wyzwolona. Zawsze flirtowała z kilkoma chłopakami naraz. Panienka z Saskiej Kępy.   Brylowała w towarzystwie o wiele starszych od siebie literatów i filmowców. Miała skłonność do łamania serc i do efektownych puent. I jedne, i drugie kolekcjonowała z równym zapałem. Pod szklanym blatem w biurku zbierała zdjęcia zdobytych mężczyzn. Wojciech Frykowski, Andrzej Jarecki, Daniel Passent, Jeremi Przybora i wielu, wielu innych. „Hłasko był proletariackim księciem, którego mi zazdrościły koleżanki – tak go zaklasyfikowała w swojej kolekcji. – Twarz rozgrymaszonego bachora, figura cowboya, ręce Madonny. Wyższy był od naszego pokolenia o pół głowy”.   On wychowany na Powiślu, edukację zakończył na poziomie podstawówki, od 16. roku życia pracował fizycznie jako robotnik na budowie i szofer. Zbuntowany i gniewny. Łudząco podobny do Jamesa Deana, na którego się zresztą robił. „Pisanie – mówił – jest tak wspaniałe, jak chlanie”. O jego nocnych wybrykach krążyły legendy, które sam podkręcał. W Kameralnej pojawiał się zwykle dopiero po północy – latem w szoferskiej skórze, zimą w swoim słynnym białym kożuchu. Wszyscy cisnęli się wtedy do baru, żeby choć się o niego otrzeć. Bo odezwać się do Hłaski było nie lada odwagą. Kto się odezwał głupio – dostawał w zęby.   Agnieszka Osiecka leczyła rany Marka po wcześniejszym związku Oboje komponowali swoje życie...

Czytaj dalej
Karolina Piechota / Fot. Joanna Florek i Michal Mazurkiewicz

„Super jest zagrać Marylę!” – mówi Karolina Piechota, którą zobaczymy w serialu „Osiecka”

„To intrygujące, że ktoś będzie mną na ekranie”, mówi Maryla Rodowicz i zapowiada, że będzie serial oglądać. Dla Karoliny Piechoty zagranie legendy polskiej sceny to rola marzeń – i jednocześnie duża odpowiedzialność.
Anna Zaleska
17.12.2020

Już 25 grudnia Telewizja Polska pokaże pierwszy odcinek długo oczekiwanego serialu „Osiecka”. Na ekranie mnóstwo znajomych postaci. Oprócz Agnieszki Osieckiej, którą zagrają Magdalena Popławska i Eliza Rycembel (we wczesnej młodości), zobaczymy też Marka Hłaskę, Jeremiego Przyborę, Elżbietę Czyżewską I oczywiście Marylę Rodowicz, którą z Agnieszką Osiecką połączyła przyjaźń i wiele niezapomnianych piosenek. W jej postać wcieliła się Karolina Piechota. Anna Zaleska: Pierwsza myśl, gdy dostała pani rolę Maryli Rodowicz? Karolina Piechota: Wow, jakie to super! Wie pani, z kim walczyła o tę rolę? Casting został tak zorganizowany, że nie miałam pojęcia, z kim rywalizuję. Nie było więc presji, że widzę inne kandydatki i muszę stanąć do rywalizacji. Bardzo sympatycznie to wszystko przebiegało. Na pewno ważne było to, że pani jest nie tylko aktorką, ale też wokalistka? Tak, myślę, że to był istotny składnik sukcesu. Mam w dorobku dużo piosenek, w których grałam ekscentryczne wokalistki i diwy. Śpiewałam między innymi piosenki Violetty Villas, Marylin Monroe, Cyndi Lauper i właśnie Maryli Rodowicz. Na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu wykonałam „Arię hrabiny” Stanisława Moniuszki. Na scenie zawsze bliżej mi było do barwnego ptaka niż melancholijnej, drobnej pieśniarki. Teraz myślę, że każdy krok, który podejmowałam w swojej twórczości, prowadził mnie w stronę takiej choćby roli jak Maryla Rodowicz. Czy to była piosenka aktorska, czy mój One Woman Show Lady ViVi. Jaka będzie Maryla Rodowicz w pani wykonaniu? Gram młodą Marylę, to są lata 70. i 80. Wchodząc na plan serialu, myślałam o tym, czy jesteśmy do siebie podobne, czy byśmy się polubiły, gdybyśmy miały możliwość poznania, jakie mamy punkty wspólne? Co nas...

Czytaj dalej
Agnieszka Osiecka
East News

Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora. Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością

On zakochał się od pierwszego wejrzenia, ona długo nie wiedziała, o co jej chodzi. Flirtowała, bo tak miała w zwyczaju. Kochała jego piosenki, jak cała Polska. Najpierw zakochała się w jego listach, dopiero potem w nim samym.
Sylwia Arlak
21.08.2020

Byli piękni, piekielni zdolni i kompletnie niedopasowani. Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora dzielili miłość do poezji, ale pochodzili z dwóch różnych światów. Ona – 28-letnia outsiderka, nie umiała usiedzieć w jednym miejscu, wciąż gdzieś goniła. Żeby żyć, musiała czuć się wolna. I dla nikogo nie chciała tego zmieniać. On, starszy od niej o 21 lat, był domatorem. Cenił sobie życie rodzinne i spokój. Ich miłość była bardzo intensywna. Trwała dwa lata i wygasła. Mistrz i Agnieszka Po raz pierwszy usłyszała o nim, gdy w 1958 roku założył telewizyjny Kabaret Starszych Panów. Jako 22-letnia studentka reżyserii była pod ogromnym wrażeniem jego talentu aktorskiego i poetyckiego. Sławny i czczony artysta inspirował ją. Pod wpływem mistrza zrezygnowała ze świata filmu i wybrała pisanie. Osobiście poznali się sześć lat później. Kariera 49-letniego Jeremiego Przybory kwitła, gorzej z życiem prywatnym. Artysta miał dwójkę dzieci (córka była mniej więcej w wieku Osieckiej) i tkwił w drugim, nieudanym małżeństwie. Agnieszka Osiecka miała 28 lat i już była po rozwodzie. I wielu miłosnych przejściach. Dopiero zaczynała przygodę z poezją. Jeremi Przybora zakochał się w Agnieszce Osieckiej od pierwszego wejrzenia. To on zabiegał o pierwsze spotkania, dzwonił i nieśmiało pisał krótkie wiadomości. Ona nie dawała im szans. Traktowała tę znajomość z dystansem. Flirtowała, bo to był jej styl bycia, ale nie chciała rozbudzać w nim nadziei na więcej. Aż w końcu wpadła. Romans nabierał mocy, choć głównie na papierze, bo zakochanym trudno było się spotkać. „Nie przypuszczałem, że będę stąd pisał z taką tęsknotą do panienki, którą tyle lat temu spotkałem w pewnej deszczowej piosence, i też nic o tym nie wiedziałem. Paryż owszem, ładne miasto,...

Czytaj dalej