Agnieszka Osiecka wymyśliła hasło reklamowe Coca-Coli. 5 mało znanych faktów o Osieckiej
Zenon Zyburtowicz/East News

Agnieszka Osiecka wymyśliła hasło reklamowe Coca-Coli. 5 mało znanych faktów o Osieckiej

Agnieszka Osiecka to jedna z najpopularniejszych polskich poetek. Chociaż powstają o niej filmy i seriale, jej życie wciąż skrywa zaskakujące fakty. Oto kilka z nich.
Kamila Geodecka
08.01.2021

Starszemu pokoleniu Agnieszka Osiecka może kojarzyć się z minionym czasem PRL-u, ze znaną „Białą bluzką” czy miłością do buntowniczego Marka Hłaski. Młodszemu pokoleniu poetka, i cytaty z jej wierszy, wciąż daje otuchę w chwilach pierwszych złamań serc. Nawet ci, którzy nie czytają poezji, wiedzą, że Saska Kępa w maju pachnie szalonym, zielonym bzem, a życie to bal jest nad bale. Jest jednak parę rzeczy, których być może jeszcze nie słyszeliśmy o Agnieszce Osieckiej.

Czytaj także: „Gdyby żyła, napiłybyśmy się winka” – Maryla Rodowicz o przyjaźni z Agnieszką Osiecką 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Maszyna do pisania Marka Hłaski 

Agnieszka Osiecka i Marek Hłasko to para, która do dziś wzbudza wiele emocji. Romans był burzliwy, pełen wzlotów i upadków. Trudno się dziwić – oboje byli buntownikami o zacięciu artystycznym. Agnieszka poznała Marka, gdy miała 19 lat, i w pewien sposób ten romans był z nią do końca życia. Po Hłasce została jej bowiem maszyna do pisania, która stała na jej biurku aż do śmierci.

„Coca-Cola. To jest to!”

Agnieszka Osiecka potrafiła pisać piękne wiersze o miłości i młodości, a także… tworzyć hasła reklamowe. Poetka w 1982 roku wygrała konkurs na pierwszy slogan reklamowy Coca-Coli w Polsce.  Hasło „Coca-Cola. To jest to!” reklamowało napój gazowany przez 10 lat!

Podobno Agnieszka Osiecka postanowiła zgłosić się do konkursu, ponieważ uwielbiała Stany Zjednoczone i ich kulturę. W młodości udało jej się nawet odbyć podróż stypendialną po Ameryce. Nic dziwnego, że postanowiła wymyślić hasło reklamowe akurat dla tego produktu. Coca-Cola to czysty symbol kultury amerykańskiej.  

Na co wydała honorarium? Z jednej strony możemy znaleźć informacje, że za zarobione pieniądze Osiecka kupiła maszynę do pisania. Agata Passent – córka poetki – mówiła natomiast, że jej mama przeznaczyła te środki na cele charytatywne.

Pisała piosenki – i to ile!

Doskonale wiemy, że Agnieszka Osiecka pisała piosenki. To, co może zrobić na nas wrażenie, to dokładna liczba napisanych tekstów. Osiecka stworzyła ponad 2 tysiące piosenek. Artystka tworzyła dla największych gwiazd estrady: Maryli Rodowicz, Magdy Umer, Violetty Villas, Edyty Geppert, Czerwonych Gitar, Skaldów… Jest odpowiedzialna także za tekst do znanej piosenki z kultowego serialu „Czterej pancerni”. Majka Jeżowska śpiewała słowa Osieckiej – „A ja wolę moją mamę”.

Przeglądając listę piosenek, do których Agnieszka Osiecka napisała słowa, można odnieść wrażenie, że poetka potrafiła napisać i wszystko, i dla każdego. Uniwersalność tych piosenek sprawia, że wciąż powstają nowe muzyczne aranżacje jej tekstów i nic nie wskazuje na to, by słowa ułożone wiele lat temu miały prędko znudzić się współczesnym gwiazdom estradowym małego i dużego formatu.

Czytaj także: „Super jest zagrać Marylę!” – mówi Karolina Piechota, którą zobaczymy w serialu „Osiecka”

Co studiowała Agnieszka Osiecka?

Agnieszka Osiecka w 1952 roku rozpoczęła studia na wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego, a zaraz potem rozpoczęła kolejny kierunek studiów, tym razem w Łodzi. Na Wydziale Reżyserii Filmowej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej odebrała dyplom reżysera. Prędko zorientowała się jednak, że nie będzie reżyserką, a jej artystyczne serce powędrowało w stronę pisania piosenek i artykułów. Zaczęła publikować swoje eseje i reportaże, a do stałej pracy reżyserskiej już nie wróciła.

Panna z Saskiej Kępy

Prawdopodobnie wszyscy kojarzymy Agnieszkę Osiecką z Saską Kępą. Poetka była związana z tą dzielnicą Warszawy niemal przez całe życie. Okazuje się jednak, że życie na Saskiej Kępie początkowo wcale nie było łaskawe dla rodziny Osieckich. Arystokratyczne panny z bogatej dzielnicy plotkowały o „światowych obyczajach” rodziny oraz domniemanych romansach ojca Agnieszki.

Padały też pytania o to, jakiej narodowości właściwie jest Osiecka. Ta dociekliwość wynikała z faktu, że ojciec młodej Agnieszki mówił po polsku, ale z wyraźnym akcentem. Sam podobno miał się uważać za bezpaństwowca, który błąka się w poszukiwaniu obywatelstwa.

Czytaj także: Agnieszka Osiecka i jej listy do Jeremiego Przybory. Nikt tak nie pisał o miłości!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Karolina Piechota / Fot. Joanna Florek i Michal Mazurkiewicz

„Super jest zagrać Marylę!” – mówi Karolina Piechota, którą zobaczymy w serialu „Osiecka”

„To intrygujące, że ktoś będzie mną na ekranie”, mówi Maryla Rodowicz i zapowiada, że będzie serial oglądać. Dla Karoliny Piechoty zagranie legendy polskiej sceny to rola marzeń – i jednocześnie duża odpowiedzialność.
Anna Zaleska
17.12.2020

Już 25 grudnia Telewizja Polska pokaże pierwszy odcinek długo oczekiwanego serialu „Osiecka”. Na ekranie mnóstwo znajomych postaci. Oprócz Agnieszki Osieckiej, którą zagrają Magdalena Popławska i Eliza Rycembel (we wczesnej młodości), zobaczymy też Marka Hłaskę, Jeremiego Przyborę, Elżbietę Czyżewską I oczywiście Marylę Rodowicz, którą z Agnieszką Osiecką połączyła przyjaźń i wiele niezapomnianych piosenek. W jej postać wcieliła się Karolina Piechota. Anna Zaleska: Pierwsza myśl, gdy dostała pani rolę Maryli Rodowicz? Karolina Piechota: Wow, jakie to super! Wie pani, z kim walczyła o tę rolę? Casting został tak zorganizowany, że nie miałam pojęcia, z kim rywalizuję. Nie było więc presji, że widzę inne kandydatki i muszę stanąć do rywalizacji. Bardzo sympatycznie to wszystko przebiegało. Na pewno ważne było to, że pani jest nie tylko aktorką, ale też wokalistka? Tak, myślę, że to był istotny składnik sukcesu. Mam w dorobku dużo piosenek, w których grałam ekscentryczne wokalistki i diwy. Śpiewałam między innymi piosenki Violetty Villas, Marylin Monroe, Cyndi Lauper i właśnie Maryli Rodowicz. Na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu wykonałam „Arię hrabiny” Stanisława Moniuszki. Na scenie zawsze bliżej mi było do barwnego ptaka niż melancholijnej, drobnej pieśniarki. Teraz myślę, że każdy krok, który podejmowałam w swojej twórczości, prowadził mnie w stronę takiej choćby roli jak Maryla Rodowicz. Czy to była piosenka aktorska, czy mój One Woman Show Lady ViVi. Jaka będzie Maryla Rodowicz w pani wykonaniu? Gram młodą Marylę, to są lata 70. i 80. Wchodząc na plan serialu, myślałam o tym, czy jesteśmy do siebie podobne, czy byśmy się polubiły, gdybyśmy miały możliwość poznania, jakie mamy punkty wspólne? Co nas...

Czytaj dalej
Maryla Rodowicz, Agnieszka Osiecka
East News

„Gdyby żyła, napiłybyśmy się winka” – Maryla Rodowicz o przyjaźni z Agnieszką Osiecką 

To Agnieszka Osiecka napisała dla niej największe hity: „Małgośkę”, „Niech żyje bal” albo „Sing sing”. Razem tworzyły, bawiły się, wyjeżdżały na wakacje. Ich przyjaźń trwała dziesięciolecia, aż do śmierci poetki.
Magdalena Felis
19.02.2020

Premiera serialu „Osiecka” o zmarłej 23 lata temu wspaniałej autorce piosenek została przesunięta na jesień. U nas już teraz opowieść Maryli Rodowicz o przyjaźni z Agnieszką Osiecką, wspólnej pracy, o bułgarskich niedźwiedziach i różowym szampanie, którym poetka witała ją na lotniskach. Magdalena Felis „Uroda Życia”: Grywała pani w tenisa z Osiecką? Maryla Rodowicz: Agnieszka nie była zainteresowana sportem, chociaż w młodości trenowała pływanie na Legii. Zdaje się, że to był pomysł jej ojca. A później, za nagrodę w Opolu w 1963 roku za zwycięską „Piosenkę o okularnikach”, kupiła motorówkę, właściwie to wystarczyło na pierwszą ratę. Łódka była dla szpanu! Chodziło o to, żeby ją mieć. To nie były moje czasy, ale wiem, że Agnieszka nazwała ją „Mr. Paganini” na cześć piosenki Elli Fitzgerald. Lubiła się pokazać? Kiedy miała ochotę, wkładała te swoje ekscentryczne kapelusze, ale generalnie nie przywiązywała wagi do wyglądu. Kiedyś spotkałyśmy się w Zakopanem, patrzę, a Agnieszka ma na sobie spodnie narciarskie jak z lat 50. I na moje zdziwienie powiedziała, że to właśnie są spodnie z lat 50. Mawiała, że nie interesuje się modą, a moda nie interesuje się nią. Kiedyś spotkałyśmy się w Nowym Jorku, Agnieszka zabrała mnie do Eli Czyżewskiej. To było romantyczne mieszkanie, z kominkiem i tarasem, przy którym rosło wielkie drzewo. Przez otwarte okno wpadały do pokoju liście. Siedzimy w tym pokoju, a Ela mówi nagle: „Boże, jakie ty masz okropne ciuchy! Rozbieraj się!”. I wrzuciła je do tego kominka.  Wakacje w Bułgarii i „Apetyt na czereśnie” Ale pani miała wtedy chyba najlepsze ciuchy w Warszawie! Agnieszka lubiła grzebać w pani szafie?...

Czytaj dalej
Agnieszka Osiecka i Marek Hłasko
east news

To była artystyczna miłość! Historia Agnieszki Osieckiej i Marka Hłaski

Poetkę i pisarza łączyło niebywałe uczucie.
Sylwia Niemczyk
02.02.2019

Poznali się na przełomie 1956 i 1957 r. Agnieszka Osiecka – studentka reżyserii w łódzkiej filmówce, wschodząca gwiazda STS-u. Hłasko – 24-letni pisarz, już wtedy sławny autor zbioru opowiadań „Pierwszy krok w chmurach”. Oboje piękni i niegrzeczni. Ona nieprzeciętnie inteligentna i wyjątkowo jak na tamte czasy wyzwolona. Zawsze flirtowała z kilkoma chłopakami naraz. Panienka z Saskiej Kępy.   Brylowała w towarzystwie o wiele starszych od siebie literatów i filmowców. Miała skłonność do łamania serc i do efektownych puent. I jedne, i drugie kolekcjonowała z równym zapałem. Pod szklanym blatem w biurku zbierała zdjęcia zdobytych mężczyzn. Wojciech Frykowski, Andrzej Jarecki, Daniel Passent, Jeremi Przybora i wielu, wielu innych. „Hłasko był proletariackim księciem, którego mi zazdrościły koleżanki – tak go zaklasyfikowała w swojej kolekcji. – Twarz rozgrymaszonego bachora, figura cowboya, ręce Madonny. Wyższy był od naszego pokolenia o pół głowy”.   On wychowany na Powiślu, edukację zakończył na poziomie podstawówki, od 16. roku życia pracował fizycznie jako robotnik na budowie i szofer. Zbuntowany i gniewny. Łudząco podobny do Jamesa Deana, na którego się zresztą robił. „Pisanie – mówił – jest tak wspaniałe, jak chlanie”. O jego nocnych wybrykach krążyły legendy, które sam podkręcał. W Kameralnej pojawiał się zwykle dopiero po północy – latem w szoferskiej skórze, zimą w swoim słynnym białym kożuchu. Wszyscy cisnęli się wtedy do baru, żeby choć się o niego otrzeć. Bo odezwać się do Hłaski było nie lada odwagą. Kto się odezwał głupio – dostawał w zęby.   Agnieszka Osiecka leczyła rany Marka po wcześniejszym związku Oboje komponowali swoje życie...

Czytaj dalej
Agnieszka Osiecka
East News

Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora. Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością

On zakochał się od pierwszego wejrzenia, ona długo nie wiedziała, o co jej chodzi. Flirtowała, bo tak miała w zwyczaju. Kochała jego piosenki, jak cała Polska. Najpierw zakochała się w jego listach, dopiero potem w nim samym.
Sylwia Arlak
21.08.2020

Byli piękni, piekielni zdolni i kompletnie niedopasowani. Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora dzielili miłość do poezji, ale pochodzili z dwóch różnych światów. Ona – 28-letnia outsiderka, nie umiała usiedzieć w jednym miejscu, wciąż gdzieś goniła. Żeby żyć, musiała czuć się wolna. I dla nikogo nie chciała tego zmieniać. On, starszy od niej o 21 lat, był domatorem. Cenił sobie życie rodzinne i spokój. Ich miłość była bardzo intensywna. Trwała dwa lata i wygasła. Mistrz i Agnieszka Po raz pierwszy usłyszała o nim, gdy w 1958 roku założył telewizyjny Kabaret Starszych Panów. Jako 22-letnia studentka reżyserii była pod ogromnym wrażeniem jego talentu aktorskiego i poetyckiego. Sławny i czczony artysta inspirował ją. Pod wpływem mistrza zrezygnowała ze świata filmu i wybrała pisanie. Osobiście poznali się sześć lat później. Kariera 49-letniego Jeremiego Przybory kwitła, gorzej z życiem prywatnym. Artysta miał dwójkę dzieci (córka była mniej więcej w wieku Osieckiej) i tkwił w drugim, nieudanym małżeństwie. Agnieszka Osiecka miała 28 lat i już była po rozwodzie. I wielu miłosnych przejściach. Dopiero zaczynała przygodę z poezją. Jeremi Przybora zakochał się w Agnieszce Osieckiej od pierwszego wejrzenia. To on zabiegał o pierwsze spotkania, dzwonił i nieśmiało pisał krótkie wiadomości. Ona nie dawała im szans. Traktowała tę znajomość z dystansem. Flirtowała, bo to był jej styl bycia, ale nie chciała rozbudzać w nim nadziei na więcej. Aż w końcu wpadła. Romans nabierał mocy, choć głównie na papierze, bo zakochanym trudno było się spotkać. „Nie przypuszczałem, że będę stąd pisał z taką tęsknotą do panienki, którą tyle lat temu spotkałem w pewnej deszczowej piosence, i też nic o tym nie wiedziałem. Paryż owszem, ładne miasto,...

Czytaj dalej