Agnieszka Grochowska opowiada o serialu „W głębi lasu” i Harlanie Cobenie
Agnieszka Grochowska jako Laura Goldsztajn w serialu Netflixa „W głębi lasu” / Fot. materiały promocyjne

Agnieszka Grochowska opowiada o serialu „W głębi lasu” i Harlanie Cobenie

O pracy w serialu Netflixa „W głębi lasu”, niezwykłym spotkaniu z Harlanem Cobenem i nieustającym dążeniu w życiu do wolności – wywiad z Agnieszką Grochowską.
Anna Zaleska
10.06.2020

Serial „W głębi lasu” to kolejna produkcja Netflixa rozgrywająca się w Polsce, a zarazem trzeci wspólny projekt z Harlanem Cobenem. Sześcioodcinkowy serial kryminalny zapowiada się na hit. Ciekawie zapętlona akcja, bogate psychologicznie postaci, mroczny klimat, spora doza nostalgii, polskie realia, a do tego świetna obsada, między innymi Agnieszka Grochowska, Grzegorz Damięcki, Jacek Koman, Ewa Skibińska i Arkadiusz Jakubik. Za kamerami też znakomite nazwiska – za reżyserię odpowiadają Leszek Dawid i Bartosz Konopka, za zdjęcia Paweł Flis.

Z odtwórczynią głównej roli kobiecej Agnieszką Grochowską rozmawiam dwa dni przed premierą, zapowiadaną na 12 czerwca. Agnieszka gra Laurę Goldsztajn, wykładowczynię uniwersytecką. Wątek jej i prokuratora Kopińskiego (Grzegorz Damięcki) rozgrywa się we współczesnej Polsce. Ich nastoletnie odpowiedniki zagrali Wiktoria Filus i Hubert Miłkowski. Agnieszka wielokrotnie pracowała w międzynarodowych produkcjach, ale po raz pierwszy wystąpiła w serialu Netflixa. Opowiada mi o nietypowym spotkaniu z Harlanem Cobenem, kulisach pracy dla streamingowego giganta i o tym, jak pod wpływem „W głębi lasu” zaczęła wspominać własną młodość i zastanawiać się, czym jest dla niej wolność.

Agnieszka Grochowska i Grzegorz Damięcki w serialu Netflixa „W głębi lasu” / Fot. materiały promocyjne

Anna Zaleska: Po obejrzeniu pierwszych odcinków „W głębi lasu” jestem pod wrażeniem. Naprawdę świetny serial!

Agnieszka Grochowska: Mnie też tak się wydaje. Dobre jest to, że powstał na podstawie konkretnej rzeczy – powieści Harlana Cobena pod tym samym tytułem. A to pisarz, który świetnie zaplata akcję, ciekawie buduje postaci, pogłębia je psychologicznie. Mając taki scenariusz, tak silną bazę, można zawędrować w ciekawe rejony.

Polski serial na Netfliksie wg książki Harlana Cobena

Dla polskiej ekipy to chyba ekscytujące zagrać w serialu według prozy Cobena. Pisarz jest numerem jeden w rankingach „The New York Timesa”, a z Netflixem podpisał umowę na 14 produkcji. I już ta trzecia powstała w Polsce.

Tak, szalenie się z tego ucieszyłam! Wiem też, że Harlana bardzo zaciekawiło „przepisanie” jego powieści, która oryginalnie rozgrywa się w Stanach, na lata dziewięćdziesiąte w Polsce. Uczestniczył w pracach nad tym i był podekscytowany widząc, jak jego książka dostaje inne życie. Ale też okazało się, że w nowej interpretacji, przy osadzeniu akcji w tak odległym miejscu, to, co napisał, jest bardzo uniwersalne i trafia zarówno do młodych, jak i do starszych osób. Mamy nadzieję, że będzie też ciekawe dla widzów żyjących w różnych kręgach kulturowych.

Powiedzmy tutaj, że akcja rozgrywa się w dwóch wymiarach czasowych: w roku 1994 oraz 2019. Warszawski prokurator mimo upływu lat nie może otrząsnąć się po stracie siostry, która zaginęła podczas obozu letniego, gdy mieli kilkanaście lat. I nagle pojawiają się nadzieje na rozwiązanie tej sprawy.

Niesamowity jest w serialu temat młodości, która wybucha, rozkwita, ma przed sobą wszystko i nagle… zostaje zatrzymana. Przenosimy się 25 lat później i znów musimy się z tą młodością, ze wspomnieniami i ze zdarzeniami z przeszłości skonfrontować. Kwestia wolności jest tu również ciekawie przedstawiona. Przez całe życie o niej marzymy. Czy mamy lat sześć i chcielibyśmy już sami maszerować do szkoły, czy mamy piętnaście i chcielibyśmy po raz pierwszy pójść gdzieś i napić się wina, czy mamy lat dwadzieścia i czujemy, że wreszcie jesteśmy dorośli, że wszystko nam wolno. A potem mija ileś tam lat i widzimy, że nie zdajemy sobie sprawy z naszej wolności. Znowu pytamy samych siebie: ja naprawdę mogę robić to, co chcę? Nie chodzi o to, że ktoś nas zniewala. Nam samym najtrudniej dać sobie wolność.

Myślisz, że w którymś momencie w życiu wreszcie się ją osiąga?

Myślę, że nad tym trzeba pracować. Na nowo ją nazywać, na nowo umiejscawiać, odpowiadać sobie, co wolność dzisiaj dla mnie znaczy, czego tak naprawdę chcę. I o nią się chyba walczy. W różnych okolicznościach, przeciwko różnym ograniczeniom związanym z pracą, tym, tamtym. A my mamy wciąż mnóstwo różnych zadań do wykonania, po prostu sobie żyjemy, i o pewnych kwestiach nie myślimy.

Gdy sobie przypominasz siebie, gdy miałaś 15 lat, czym była dla ciebie wolność?

Niedawno zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy miałam poczucie takiej głębokiej wolności właśnie na scenie, w wieku 13 lat. To było w jednej z salek w Teatrze Ochoty, w ognisku teatralnym u państwa Machulskich. Miałam coś zagrać, mówić słowami postaci, i pamiętam tę nagłą świadomość, że mogę robić wszystko, co chcę. Szukamy wolności w różnych rzeczach. Ja znalazłam ją w aktorstwie. I dlatego ten zawód nigdy do końca nie stał się dla mnie pracą.

Zawód aktora może się jednak kojarzyć ze zniewoleniem. Musisz wchodzić w jakieś ramy, ktoś cię może włożyć w niewygodne szufladki. Albo podpisujesz kontrakt z serialem na wiele lat.

Zawsze starałam się nie wkładać siebie w żadne ramy, nie robić projektów, których bym nie chciała. I pewnie tym można wytłumaczyć pewną radykalność, którą od początku w sobie miałam. Bo wolałam kilkanaście miesięcy siedzieć w domu i czytać książki, niż wchodzić w projekty, które mnie nie interesowały. Ciągle mi się wydawało, że gram w filmach czy spektaklach z innego powodu niż zarabianie pieniędzy. To oczywiście stało się też sposobem zarabiania, stało się zawodem, ale nigdy nie patrzyłam na aktorstwo jak na pracę. Nie umiem i nie chciałabym tak myśleć.

Agnieszka Grochowska jako Laura Goldsztajn w serialu Netflixa „W głębi lasu” / Fot. materiały promocyjne

A gdy myślisz teraz o wolności – wolności kobiety czterdziestoletniej – to co musi się dziać w jej życiu, by można było powiedzieć: to jest kobieta wolna?

Strasznie trudne pytanie… Wolność dla mnie dzisiaj to znaczy nie bać się i mówić, czego chcę i czego nie chcę, bez poczucia, że musisz to uzasadnić, usprawiedliwić. Warto sobie zaufać. I zrozumieć, że jesteś dla siebie najbliższą osobą. Wtedy łatwiej jest o siebie zadbać.

Mówiłaś, że doznanie wolności miałaś grając Witkacego. Trudno wyobrazić sobie artystę, który w mniejszym stopniu poddawał się ograniczeniom.

Tak jest zawsze, gdy bierzesz się za bardzo dobrą literaturę. Wierzę, że gdy grasz to, co napisał Szekspir, nawet gdy grasz to bardzo źle, już przez samo wypowiadanie jego słów obcujesz z czymś niesamowitym. Dotykasz czegoś, co czyni cię lepszym. Dlatego chcemy mieć kontakt ze sztuką. Nie mówię teraz tylko o sobie jako o aktorce, ale też o widzu. Ciągnie nas w te rejony, bo sztuka to coś, co – obok miłości – pogłębia nas, wzmacnia, czyni lepszymi. Pozwala nam na nowo odczuwać. Nawet gdy tak się zdarzy w życiu, że pewne rzeczy się w nas zablokują, stają się trudne, przestajemy móc o nich mówić, sztuka staje się pomostem, który nam daje możliwość bycia znowu człowiekiem w pełnym wymiarze. Odczuwania wszystkich aspektów człowieczeństwa, i tych lepszych, i tych gorszych. Przybliża nas do nas samych.

Ten „wielki post”, którego doświadczyliśmy w czasie zamknięcia teatrów, muzeów, sal koncertowych, mógł nam uświadomić, jak bardzo sztuki potrzebujemy, jak za nią tęsknimy, albo przeciwnie – że obywamy się bez niej, są większe problemy, choćby utrata pracy…

Ja nie pracuję już od kilku miesięcy, nie wiem, kiedy wrócę na plan czy do teatru. Są rzeczy, na które za moment nie będzie mnie już stać. Ale śmieję się, że przygotowałam się na to psychicznie, bo w czerwcu zeszłego roku przyrzekłam sobie przez rok nie kupować żadnego ubrania. I dotrzymałam słowa, sprezentowałam sobie tylko buty na 40. urodziny. W związku z tym płynnie weszłam w stan, w którym za dużo człowiek nie chce, nie obudowuje się przedmiotami. Ale w związku z tym, że nie wydaję na ubrania czy kolejne niepotrzebne rzeczy, znajduję szaloną przyjemność w kupieniu sobie niesamowitego albumu ze zdjęciami, na to chętnie wydaję pieniądze. Nie sądzę, żeby taka zmiana tylko mnie dotyczyła. Może będziemy teraz mądrzej wybierać? Ten czas do tego skłania.

Seriale są ostatnio na tak wysokim poziomie, że niektóre stają się swego rodzaju sztuką. Dla aktorów ta era seriali musi być niebywale ciekawa. Otwierają się przed wami jakieś nowe światy.

Minęły czasy seriali papierowych, powtarzalnych, przewidywalnych. Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Nie zainteresujemy widza kolejną historią, którą już wszyscy znają. Ludzie chcą oglądać dobre rzeczy, których jeszcze nie widzieli.

Wielokrotnie pracowałaś za granicą. Jak z tej perspektywy wygląda praca w Polsce na planie?

Nie ma wielkich różnić. U nas pracuje się na bardzo wysokim poziomie. Mamy znakomitych fachowców, a co więcej, ludzie często wychodzą poza ramy swoich profesji, są w stanie bezinteresownie pomóc innym. Istnieje swoisty rodzaj przyjaźni planowej, która powoduje, że w Polsce pracuje się świetnie.

A gdy to serial dla Netflixa?

Wtedy machina jest większa, co czuje się najbardziej teraz, gdy zaczęła się promocja produkcji idącej na cały świat. Bardzo profesjonalnie się do tego podchodzi. Wszyscy są świetnie przygotowani, wszystko jest dobrze zorganizowane, przyjemnie pracować na tak wysokim poziomie.

Agnieszka Grochowska jako Laura Goldsztajn w serialu Netflixa „W głębi lasu” / Fot. materiały promocyjne

Harlan Coben mówił, że jest bardzo dumny współpracując z niesamowitą obsadą i twórcami z Polski. Poznaliście się?

Tak, przez Zooma, było specjalne spotkanie. Ale ja z nim się wcześniej skontaktowałam. To było śmieszne, bo coś opublikowałam na Instagramie, oznaczyłam Harlana w poście, a on to polubił. Więc do niego napisałam prywatnym kanałem, że bardzo mu dziękuję, wspaniale było pracować z jego tekstem, na co on do mnie odpisał: Jak to, to jesteś ty, a nie fanpage? Żeby się uwiarygodnić, wysłałam mu zdjęcie, na którym stoję gdzieś na wsi, przy swojej chacie, i tak zaczęliśmy rozmawiać. On napisał, że bardzo jest zadowolony z efektów, wszystko mu się podoba. To zresztą niesamowite w tych czasach, że w sekundę możesz skontaktować się z rozchwytywanym pisarzem z Nowego Jorku, wymieniać sobie z nim uwagi i pisać, jak bardzo żałujemy, że się nie spotkamy oko w oko na premierze.

Rozumiem, że widział serial?

Tak, bo on jest też jego producentem. Napisał: nie jest tak, że widziałem tylko zmontowaną całość, ja widziałem wszystkie ujęcia z wami. Po każdym dniu wysyłali mu materiały, więc oglądał wszystko.

Dostawaliście czasem informację zwrotną, że to nie tak, inaczej, trzeba powtórzyć?

Nie, głównie, że są bardzo zadowoleni. Zabawne było to, że on nie znając polskiego, jakoś zawsze czuł, gdy coś zmieniliśmy w scenariuszu. I dopytywał się: a co wy tam zmieniliście? Mówiliśmy mu co i dlaczego. A on: a to dobrze, świetnie.

To teraz z poczuciem dobrze wykonanej pracy wybierasz się na wakacje?

Nie wiem, nie mam niczego w planach, choć zawsze w rezerwie jest Podlasie. Ale czasem odnoszę wrażenie, że lato już było. A przecież ono dopiero będzie. Dziwny czas.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Co nowego na Netflixie w czerwcu? Wielki powrót kultowego serialu i wyczekiwana premiera

Wszyscy czekamy na powrót niemieckiego dreszczowca „Dark”. Nowe odcinki zobaczymy już pod koniec czerwca. Ale to niejedyna propozycja Netflixa, którą warto śledzić w najbliższych tygodniach.
Sylwia Arlak
26.05.2020

Końcówka czerwca –  właśnie wtedy pojawi się trzeci i zarazem ostatni sezon serialu „Dark”. Niemiecki dreszczowiec pełen tajemnic (nieraz porównywany z równie dobrym, chociaż zupełnie innym „Stranger things”) to obecnie jedna z najpopularniejszych produkcji Netflixa. Historia zaczyna się, gdy w miasteczku Winden ginie dwójka dzieci. Z każdym odcinkiem jest coraz ciekawiej, mroczniej i zupełnie nieprzewidywanie. Twórcy serialu zapowiadają, że trzeci sezon będzie jednocześnie ostatnim – i choć będzie nam brakowało dalszych przygód Noego i reszty bohaterów, jesteśmy ciekawi, do czego doprowadzi nas wielki finał.  Wiemy też, kiedy pojawi się czwarty i ostatni sezon serialu „Trzynaście powodów”. W pierwszym sezonie Hannah Baker popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostają trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna wyjaśnia powody swojej decyzji. W drugim sezonie widzimy, jak decyzja Hannah wpłynęła na pozostałych bohaterów. Życie każdego z nich mocno się komplikuje. W trzecim dochodzi do nowej zbrodni. Czwarty sezon, który zadebiutuje na Netfliksie 5 czerwca, jeszcze bardziej skomplikuje losy bohaterów. Od 12 czerwca na platformie zadebiutuje też „W głębi lasu” – adaptacja bestsellerowego thrillera Harlana Cobena o tym samym tytule. Kolejny — po „1983” — polski serial na Netflixie, przedstawia losy warszawskiego prokuratora, Pawła Kopińskiego. Mężczyzna nie może otrząsnąć się po stracie ukochanej siostry. Ta zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach podczas letniego obozu w lesie. Po latach, w tym samym lesie, ktoś niespodziewanie odnajduje szczątki. Czy należą do siostry głównego bohatera? Tego dowiemy się już wkrótce. W najbliższych...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Najpiękniejsze filmy, które wzruszą cię do łez – nowości na Netfliksie w czerwcu

„Sierpień w hrabstwie Osage”, „Zimna wojna” albo „Zapach kobiety” – filmy, które wzruszą każdą z nas, obejrzycie w czerwcu na Netfliksie.
Sylwia Arlak
03.06.2020

Film to najlepszy rodzaj terapii. Bo choć to nie my zasiadamy na kozetce, dzięki bohaterom mamy szansę przyjrzeć się sobie. Co nim motywowało? Czy postąpiłabym tak samo? Jak potoczyły się jego losy, a jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie? Kibicujemy bohaterom, przejmujemy ich losem i wzruszamy nieraz do łez. Oto filmy, przy których na pewno będziesz potrzebować zapasu chusteczek – już w czerwcu na platformie Netflix. „Sierpień w hrabstwie Osage” – od 19 czerwca na Netflix „Sierpień w hrabstwie Osage” Johna Wellsa to film o kobietach, choć nie tylko dla kobiet. Po zaginięciu ojca rodziny, trzy dorosłe córki (Julia Roberts, Juliette Lewis, Julianne Nicholson) przyjeżdżają do rodzinnego domu, wesprzeć chorą na raka matka (Maryl Streep). Od lat nie miały okazji – a może raczej chęci – pobyć razem. Teraz okoliczności zmuszają je, aby usiadły przy jednym stole. Na początku jest całkiem znośnie — wszyscy starają się robić dobrą minę do złej gry i nie pogarszać już i tak napiętej atmosfery. Z każdą minutą robi się coraz bardziej nerwowo i gęsto od wzajemnych oskarżeń. Tłumione przez lata uczucia ostatecznie muszą wybuchnąć.  „Sierpień w hrabstwie Osage” to uniwersalna historia o rodzinnych więzach. I choć podczas seansu możemy mieć ochotę (śladem bohaterów) trzasnąć drzwiami i nie wracać do tematu nigdy więcej, film daje też nadzieję. Bohaterki grane przez Meryl Streep, Julię Roberts, Juliette Lewis i Julianne Nicholson, wspólnie przetrwały kryzys, „dokopały się” do problemów z przeszłości, przetrawiły je i dzięki temu wzrosły w siłę. „Słodki listopad” od 1 czerwca na Netflix Która z nas nie marzy o takiej miłości, jaka przytrafiła się Sarze i Nelsonowi, czyli bohaterom filmu „Słodki...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Kinowe hity na małym ekranie – w czerwcu na HBO rewelacyjne nowości!

Wśród nowości HBO na czerwiec znajdziemy wielkie hity filmowe: „Gdzie jesteś, Bernadette?”, „Czarownica 2” i nowe odcinki naszych ulubionych seriali. Znajdzie się też coś dla miłośników kina niezależnego.
Sylwia Arlak
26.05.2020

Już 1 czerwca w HBO pojawi się gorąca nowość — film „Czarownica 2” z Angeliną Jolie, Michelle Pfeiffer oraz Elle Fanning w rolach głównych. Akcja rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Aurora chce wyjść za mąż i zamieszkać w zamku przyszłego męża. Niestety na jej drodze staje kolejny wróg… W połowie czerwca (a dokładnie 14) obejrzymy film „Bliźniak”. O czym opowiada? To historia elitarnego zabójcy, który zostaje niespodziewanie zaatakowany przez tajemniczego mężczyznę. Co więcej, okazuje się on jego...klonem. Typowe kino rozrywkowe, w którym podwójną rolę gra Will Smith. 21 czerwca na platformie HBO pojawi się również komediodramat z Cate Blanchett w roli głównej. „Gdzie jesteś, Bernadette?” to słodko-gorzka opowieść o kobiecie, która pewnego deszczowego dnia znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Zadowoleni będą miłośnicy „Zombieland” — 28 czerwca na HBO obejrzymy drugą odsłonę serii „Zombieland. Kulką w łeb”. Tego samego dnia pojawi się propozycja dla miłośników kina grozy. Morderstwo, przerażająca zjawa i nawiedzenia — takie jest „Topielisko. Klątwa La Llorony”, część uniwersum „Obecności”. Nie zabraknie także  kina międzynarodowego. 1 czerwca na platformie obejrzymy hiszpański komediodramat „El Cuento de las Comadrejas”. Bohaterowie to czwórka seniorów mieszkających razem w wiejskiej posiadłości. Ich życie skomplikuje się, gdy pewna para podstępem będzie chciała namówić ich do sprzedaży domu. Warto obejrzeć „Jaskółki nad Kabulem” (od 13 czerwca) — poruszającą animację o dwójce zakochanych w okupowanym przez Talibów Kabulu. Z kolei 21 czerwca pojawi się izraelski...

Czytaj dalej