Adam Driver: „Nie jestem taki zły, na jakiego wyglądam”. Jak wyglądała jego droga do „Gwiezdnych wojen”?
mat. prasowe
#czytajdlaprzyjemności

Adam Driver: „Nie jestem taki zły, na jakiego wyglądam”. Jak wyglądała jego droga do „Gwiezdnych wojen”?

Chłopak z prowincji znów walczy o Oscara.
Jakub Demiańczuk
30.12.2019

Śmieje się całym sobą, porusza się susami. Ma za długie ręce, nogi, ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Ale przede wszystkim Adam Driver to niespotykany talent. Będziecie przez niego bać się, poznając kolejną część „Gwiezdnych wojen”, i płakać, oglądając „Historię małżeńską” (Netflix).

Adam Driver to od lat nagradzany aktor – za rolę detektywa, który dostał się w szeregi Ku Klux Klanu w filmie „BlackKklansman. Czarne bractwo” zdobył Złoty Glob oraz nominacje do Oscara i nagrody BAFTA. Za występ w serialu „Dziewczyny” trzykrotnie był nominowany do Emmy. Za melodramat „Złaknieni” zdobył Puchar Volpi, przyznawany najlepszemu aktorowi na festiwalu w Wenecji. W tym roku był również nominowany do nagrody Tony za rolę w spektaklu „Spal to” wystawionym przez Hudson Theatre w Nowym Jorku.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Adam Driver to aktor wszechstronny

„Chciałem kiedyś pojeździć po mieście na rowerze. Nie minęły dwie sekundy, jak zatrzymał mnie patrol, a policjanci spytali, czy mogą sobie zrobić ze mną zdjęcie. Ale przejechałem na czerwonym świetle, więc w sumie to było fair”, wspomina Driver.

Mieszka w Nowym Jorku, gdzie nawet największe gwiazdy kina zazwyczaj dają radę zachować anonimowość. Jemu udaje się to coraz rzadziej. Przyznaje jednak, że byłby głupi, gdyby narzekał na swoją pracę. W końcu robi to, o czym marzył. I czasami nie dowierza swojemu szczęściu: może przebierać w ofertach od największych mistrzów kina, czterokrotnie był nominowany do Oscara, publiczność go kocha. Obecnie możemy oglądać go w „Historii małżeńskiej” u boku Scarlett Johansson i w kolejnej odsłonie „Gwiezdnych wojen”. 

Czy gra w dramacie obyczajowym, czy filmie przygodowym, czy jest współczesnym młodym mężczyzną, czy bohaterem baśniowym, najczęściej zachowywanie zimnej krwi to główna cecha jego postaci. Często na ekranie przypomina poważnego dorosłego w ciele wyrośniętego nastolatka. To wszystko sprawia, że wydaje się atrakcyjny. A jego role – takie jak spokojnego, opanowanego poety w „Patersonie” – pozwalają uwierzyć, że także prywatnie jest człowiekiem o spokojnym spojrzeniu, który budzi zaufanie. Tym, który nie odmówi pomocy, a dla prawdziwej miłości czy przyjaźni gotowy jest skoczyć w ogień. 

Ale Driver wciąż powtarza, że jego kariera to „cholerny cud”. Przecież jeszcze niedawno był zwyczajnym chłopakiem z prowincji.

Kandydat do Oskara nie lubi rozgłosu

Z punktu widzenia plotkarskich portali internetowych może wręcz wydawać się nudziarzem: unika kontrowersji, nie chodzi na modne imprezy, od lat jest w stałym związku – żonę, Joanne Tucker, poznał podczas studiów. 

Pobrali się w 2013 roku. Na ślubie nie było reporterów, ceremonia odbyła się tylko z udziałem ich najbliższych przyjaciół. „Żona jest dla mnie największą bohaterką – mówił w radiowym wywiadzie. – Sprawia, że mimo hollywoodzkiego szaleństwa pozostaję normalnym człowiekiem. Mieć kogoś takiego w życiu to o wiele bardziej istotna sprawa niż kariera i sukces”.

Prywatne życie chronią przed mediami do tego stopnia, że brukowce na poważnie zastanawiały się jakiś czas temu, czy Driver i Tucker mają syna, którego wychowują w sekrecie. Do dziś ta kwestia nie została jednoznacznie rozstrzygnięta. Na pewno mają psa Moose’a, z którym Driver chętnie pozuje do zdjęć. Pytany o małżeństwo Adam z reguły żartuje, podkreślając swoje małomiasteczkowe pochodzenie: „Moja żona z Nowego Jorku nauczyła mnie, co to jest ser gouda. I że nie wolno mówić z pełnymi ustami ani pluć na chodnik”. 

Wychowywał się w miasteczku Mishawaka w stanie Indiana. Jego ojczym jest pastorem w kościele baptystów, matka – prawniczką. Dzieciakiem, jak sam twierdzi, był raczej niesfornym. Wspinali się z kumplami na wieże radiowe, podpalali śmietniki i – po obejrzeniu słynnego filmu „Fight Club” Davida Finchera – założyli własny klub, w którym walczyli na gołe pięści. Ale jednocześnie był przyzwyczajony do dyscypliny, śpiewał w kościelnym chórze, a po skończeniu szkoły średniej pracował jako akwizytor i telemarketer. Już wtedy wiedział, że chce być aktorem – dzięki zasobom lokalnej wypożyczalni wideo dokładnie poznał filmową klasykę. Niestety egzaminy do szkoły aktorskiej oblał. „Wtedy chciałem po prostu być popularny i zabawny”, opowiadał, dodając, że z takim podejściem nie mógł liczyć na karierę. Nie miał zbyt wiele czasu, by zastanawiać się nad porażką, bo ataki na World Trade Center i Pentagon z 11 września 2001 roku zmieniły jego priorytety. 

Droga Drivera od serialu „Dziewczyny” do „Star Wars”

W filmie „Paterson” Jima Jarmuscha Adam Driver zagrał kierowcę autobusu piszącego w wolnym czasie wiersze, z czułością wspierającego żonę, która ma mnóstwo energii i coraz to nowe pomysły. Z takimi rolami kojarzymy go najczęściej: jest wiarygodny w swoim opanowaniu i stoickim spokoju. Ale w tym filmie pojawia się też drobny, choć ważny szczegół: w jednej ze scen widać stojące na nocnej szafce zdjęcie bohatera w wojskowym mundurze. To prawdziwa fotografia aktora z młodości.

Po zamachu na WTC, jak wielu Amerykanów, Driver zaciągnął się do armii, czując, że musi w konkretny sposób działać. W wojsku spędził ponad dwa lata, lecz na krótko przed wysłaniem jego oddziału do Iraku, spadł z roweru, złamał mostek i został zwolniony ze służby ze względów medycznych. Przejście do cywila odczuł jako dotkliwą porażkę. Mógł jednak wrócić do marzeń o kinie. 

Tym razem dostał się do Juilliard School, jednej z najlepszych aktorskich szkół w Nowym Jorku. I chociaż początkowo czuł się tam wyobcowany – wspomina, że ze względu na doświadczenie wojskowe postrzegano go jako człowieka onieśmielającego i nieobliczalnego – skończył studia bez problemów. 

Mówi, że wojsko dało mu solidną podstawę do kariery filmowej. Nauczyło go pracy zespołowej, dyscypliny, dodało mu pewności siebie. Uważa, że w porównaniu ze służbą wojskową aktorstwo jest banalnie łatwe, za to biurokracja w kinie – zwłaszcza w produkcjach o wielkim budżecie – jest znacznie większa i bardziej nieznośna niż w wojsku. A z armią w pewnym sensie nigdy się nie rozstał. Wraz z żoną założył fundację Arts in the Armed Forces, której misją jest rozpowszechnianie sztuki – w szczególności teatru – wśród żołnierzy, weteranów i ich rodzin. 

Trudno uwierzyć, że debiutował zaledwie 10 lat temu – ma 35 lat – i to w podrzędnych serialach telewizyjnych, bo gra dziś tak dobrze u najważniejszych reżyserów: Spielberga, braci Coen, Scorsesego, Soderbergha. Na wielkim ekranie po raz pierwszy pojawił się w 2011 roku w filmie „J. Edgar” Clinta Eastwooda. A rok później przyszedł przełom i ważna rola w serialu „Dziewczyny” Leny Dunham. Zagrał tam chłopaka głównej bohaterki – niezbyt zdolnego aktora, marzącego o wielkiej karierze, nieporadnego, z tikami nerwowymi. „Naprawdę był niezwykły. Gdy wszedł na pierwsze przesłuchanie, pomyślałyśmy, że ten koleś to cholerny dziwoląg”, wspominała Dunham. Serial okazał się ogromnym sukcesem, a Driver dostał za swoją rolę trzy nominacje do nagrody Emmy. Z Dunham, z którą przyjaźni się do dziś, stworzyli przekonujący duet. Wielokrotnie musiał odpowiadać na pytania dotyczące realistycznych scen seksu, pojawiających się w serialu. „Rozmawialiśmy o scenach nagości tak samo dużo jak o dialogach. Gdyby nie miały sensu, czułbym się bardzo niekomfortowo”, mówił. 

To dzięki „Dziewczynom” zaczął dostawać kolejne propozycje ról. Czasami były to występy epizodyczne, ale Adam przyjmował je z radością. A gdy po sześciu latach serial schodził z anteny, Driver był już wielką gwiazdą, laureatem aktorskiej nagrody na festiwalu w Wenecji (za „Złaknionych”) i symbolem seksu – choć dość nieoczywistym. „Wygląda jak ożywiony portret dorosłego wykonany przez dziecko”, pisała o nim dziennikarka „Guardiana”. Ma głęboki, niski głos ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu, za długie ręce i nogi. 

Skywalker z małego miasteczka

Kilka lat temu w komedii braci Coen „Co jest grane, Davis?” Adam Driver z Justinem Timberlakiem i Oscarem Isaakiem śpiewali żartobliwą piosenkę, w której prosili prezydenta Kennedy’ego – akcja filmu toczyła się w latach 60. – by nie wysyłał ich w kosmos. Ale ostatecznie jako aktor tam trafił: w dwóch częściach „Gwiezdnych wojen” – premiera kolejnej, „Skywalker – odrodzenie”, już 19 grudnia. Zagrał tam Kyla Rena, bezlitosnego wroga rycerzy jedi. Nie miał łatwego zadania, bo jego postać była przecież skazana na porównania z Darthem Vaderem – Adam jako Kylo wygląda niemal tak samo jak kultowy zły bohater Vader. Jako aktor też nie był w łatwej sytuacji, bo musiał stworzyć postać podobną, a jednak zbudowaną z innych emocji. Poradził sobie doskonale. Pokazał jeszcze więcej odcieni zła, niż można się spodziewać po większości czarnych charakterów. Wielu widzów odkryło go właśnie dzięki tej roli.

„Gwiezdne wojny” przyniosły mu kolosalną popularność, za którą jednak nie przepada. „Wolę obserwować, niż być obserwowanym”, mówi. Prośby o autografy czy wspólne zdjęcia znosi z pokorą, ale o „Gwiezdnych wojnach” mówi też: „To nie jest kino, o jakim myślałem, gdy zdawałem do szkoły aktorskiej”. Podkreśla, że jako aktor nie ma wpływu na ostateczny kształt takiej produkcji, a tym bardziej na sukces, jaki odniosła. „Cieszę się, że widzom się podoba, ale to nie moja zasługa. Wszystkie decyzje – jak ta, że używam miecza świetlnego, który jest niedokończony i niewypolerowany – podejmował ktoś inny”. 

Sam jest jak rycerz. Scarlett Johansson, z którą zagrał w nowym filmie Noah Baumbacha „Historia małżeńska” (dostępny  w serwisie Netflix), wspominała, że dzięki niemu praca na planie była bardziej znośna, niż zapowiadał to scenariusz. W filmie grają małżeństwo rozstające się w bardzo burzliwej atmosferze. „Przez dwa dni kręciliśmy scenę, w której nieustannie na siebie wrzeszczymy. To było wyczerpujące. Gdybym nie miała partnera tak silnego jak Adam, gotowego wziąć ten ciężar na siebie, nie dałabym rady”, mówiła. Driver bywa podporą nie tylko aktorską. Kilka tygodni temu pojawił się w internecie krótki klip, który aktor nagrał, by pomóc odnaleźć zaginionego psa. Kręcił właśnie w Brukseli zdjęcia do nowego filmu, gdy Javelot, piesek reżysera Leosa Caraxa, uciekł wystraszony hałasem ulicznym. „To członek naszej filmowej rodziny. Pozwolimy ci zagrać w filmie, damy czekoladę, ochrzcimy twoje dziecko”, obiecywał Driver znalazcy. Apel okazał się skuteczny, bo Javelot wrócił do właściciela po krótkiej nieobecności – pieska uratowali pracownicy stacji kolejowej. Czy wystąpią w filmie, tego jeszcze nie wiadomo, ale szansę, by zagrać u boku Adama Drivera, głupio byłoby przegapić.

Zobacz zwiastun „Historii małżeńskiej” z Adamem Driverem i Scarlett Johansson w rolach głównych:

 

 

Tekst o Adamie Driverze ukazał się w „Urodzie Życia” 12/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

Nowości na HBO w sierpniu: „Artemis Fowl”, „Gwiezdne Wojny” i „Dzieciaki z showbiznesu”

Sierpniowa ramówka HBO to nie tylko super nowości filmowe, ale też wyjątkowe seriale fabularne i dokumentalne. Będzie w czym wybierać!
Sylwia Arlak
27.07.2020

Długo oczekiwana produkcja „Artemis Fowl”, najnowsza odsłona Gwiezdnych Wojen, czyli „Skywalker. Odrodzenie” i horror z uniwersum „Obecności” — „Annabelle wraca do domu”. Do tego głośny serial dokumentalny „Dzieciaki z showbiznesu” i nowe odcinki znanych i lubianych seriali: „Wielka” oraz „Perry Mason”. Oto przepis na udany sierpień według HBO. Filmowe nowości w sierpniu na HBO My już ostrzymy sobie zęby na „Artemis Fowl” (dostępny od 2 sierpnia), opowieść na podstawie głośnej powieści Eoina Colfera pod tym samym tytułem. Film, który łączy elementy fantastyki i przygody, opowiada o 12-letnim geniuszu, który chcąc odnaleźć zaginionego w tajemniczych okolicznościach ojca, musi wyruszyć w niebezpieczną misję. Po drodze spotka groźne magiczne istoty i dowie się, jaka jest siła czarów. W obsadzie znalazła się m.in. Judi Dench, Colin Farell i Josh Gad, a reżyserem filmu jest brytyjski artysta, Kenneth Branagh, twórca takich hitów jak „Morderstwo w Orient Expressie” czy „Pojedynek”. 7 sierpnia na HBO pojawi się też najnowsza odsłona sagi Gwiezdnych Wojen, czyli „Skywalker. Odrodzenie”. W finale jednej z najbardziej kultowych serii w historii kina zagrał m.in. Adam Driver, Oscar Isaac i Daisy Ridley. W końcu dowiadujemy się, czy zwycięży jasna, czy ciemna strona mocy. Dwa tygodnie później, 23 sierpnia na platformie pojawi się też film z uniwersum „Obecności”, czyli „Annabelle wraca do domu”. Diaboliczna lalka terroryzuje kolejnych bohaterów. Klasyczny horror z Anabelle Wallis i Wardem Hortonem w rolach głównych.  Serialowy zawrót głowy Wśród sierpniowych nowości na HBO nie zabraknie też seriali. „Love Life”...

Czytaj dalej
American Film Festival
mat. prasowe

Trwa 10. American Film Festival – sprawdź, jakie filmy po prostu trzeba zobaczyć!

Martin Scorsese, Adam Driver, Anthony Hopkins na AFF we Wrocławiu
Marta Strzelecka
09.11.2019

Fanką American Film Festival we Wrocławiu (9-11 listopada) jest sama Olga Tokarczuk, której – jak krążą słuchy – nawet Nagroda Nobla nie przeszkodzi pojawić się na nim również i w tym roku. Film w towarzystwie noblistki to duże wydarzenie, ale nawet jeśli jej nie spotkacie, na pewno nie wyjedziecie z Wrocławia rozczarowani. Lista filmów na tegorocznym American Film Festival jest naprawdę satysfakcjonująca. American Film Festival to jeden z największych przeglądów amerykańskiego kina w Europie. Aż do poniedziałku 11 listopada możecie zobaczyć najważniejsze amerykańskie premiery tego roku, nagradzane na festiwalach, niezależne filmy i oczywiście jak co roku – klasykę. W tym roku bohaterem retrospektywy jest Gregory Peck, uosobienie klasy dawnej Ameryki, nagrodzony Oscarem za rolę Atticusa Fincha w "Zabić drozda". W programie festiwalu znalazło się 125 tytułów, wśród nich nowy film Martina Scorsese („Irlandczyk”) i debiut reżyserski Christopha Waltza („Układ idealny”). Na co jeszcze warto kupić bilety? FIlmy, które polecamy na Amercan Film Festival 1. „Dwóch papieży" – opowieść o ważnym wydarzeniu w historii Kościoła, o spotkaniu dwóch wielkich papieży: Benedykta gra tu Anthony Hopkins, Franciszka – Jonathan Pryce. Doskonały duet postaci, aktorów, charakterów, poglądów. Reżyserem jest twórca „Miasta Boga" Fernando Meirelles. Film będzie miał też premierę w serwisie Netflix (podobnie jak „Historia małżeńska"), ale zobaczyć go na wielkim ekranie to zupełnie inne doświadczenie. Zdecydowanie warto – zobacz zwiastun:   2. „Historia małżeńska” – Scarlett Johansson i Adam Driver jako małżeństwo, które kiedyś było idealne. A teraz przeżywa kryzys,...

Czytaj dalej
Kadr z filmu

Przegapiłaś te komedie w kinach? Teraz możecie nadrobić zaległości

Pasjami oglądacie komedie, ale zeszłoroczne premiery gdzieś wam umknęły? Na pomoc przychodzą popularne serwisy streamingowe. Nasze propozycje umilą wam nie jeden wieczór.
Sylwia Arlak
20.05.2020

Komedie (nie tylko romantyczne) to idealny przepis na wieczór. eraz możemy nadrobić zaległości. Najlepsze komedie 2019 roku obejrzymy na popularnych serwisach streamingowych. Od którego filmu zaczniecie? „(Nie)znajomi”, Player.pl Najpierw był włoski „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” w reżyserii Paolo Genovese, potem jak grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się remaki hitowej produkcji. W ubiegłym roku w końcu doczekaliśmy się także polskiej wersji. Podobnie jak w oryginalne, film opowiada o grupie przyjaciół, która podczas wspólnej kolacji postanawia zagrać w niebezpieczną grę. Wszystkie rozmowy telefoniczne odbywają w trybie głośnomówiącym, a przychodzące SMS-y odczytują na głos. Choć jedni zachowują pokerową twarz, a drudzy co chwila nerwowo spoglądają na telefon — wszyscy, poza tylko jedną bohaterką (która wymyśliła zabawę) — mają coś do ukrycia. Historię udało się dostosować do polskich realiów, a z włoskich oryginałem łączy go nie aktorka Katarzyna Smutniak, ale i spora dawka humoru. Bywa słodko, ale i bardzo gorzko. „Historia małżeńska”, Netfliks Wybór „Historii małżeńskiej” do tego zestawienia, dla wielu z was może być kontrowersyjny. Zgadzamy się, że produkcja Netfliksa klasyczną komedią nie jest. Ba, zdecydowanie więcej tu scen dramatycznych. Historia rozpadającego się na naszych oczach małżeństwa Nicole (Scarlett Johansson) i Charliego (Adam Driver), poruszyły największego twardziela. A jednak ciepłych, radosnych scen w filmie nie brakuje. I chyba tylko dzięki tym krótkim momentom rozluźnienia, widzowi nie pęka serce. Johansson i Driver stworzyli duet, jakiego nie było od lat.  „Jak romantycznie”, Netfliks Rebel Wilson ma w sobie tyle uroku, że każdą produkcję zamieni w złoto. W...

Czytaj dalej
Scarlett Johansson
East News

Jest ikoną na miarę Marilyn Monroe – tylko wybiera lepsze filmy. Sezon na Scarlett trwa

Najlepiej zarabiająca aktorka wszech czasów. W 2020 była nominowana do Oscarów za „Historię małżeńską” i „Jojo Rabbit”. Właśnie mieliśmy ją oglądać w „Czarnej Wdowie”, ale premierę przełożono na listopad.
Magdalena Żakowska
22.05.2020

Lubię brutalne kino. Takie smakuje mi najbardziej”, mówi Scarlett i bynajmniej nie ma na myśli serii „Avengers”. „Wiecie, o co mi chodzi? O prawdziwą brutalność w pokazywaniu emocji, uczuć, tego, co skrywamy i czego się wstydzimy. Takie scenariusze to dla aktora prawdziwe bogactwo. I właśnie takie kino chcę robić. Brzydkie, krępujące, fascynujące. Reszta to puch marny”. Mowa oczywiście o „Historii małżeńskiej”, ale równie bezkompromisowym kinem jest film „Jojo Rabbit”, w którym wciela się w matkę chłopca należącego do Hitlerjugend, która ukrywa w domu żydowską dziewczynkę. „Matka hitlerowca? Musiałam to zagrać”, żartowała, nawiązując do swoich żydowskich korzeni.  Pierwszy z tych filmów przyniósł jej zachwyt krytyków i przypomniał nam, że jest genialną aktorką dramatyczną. Drugi pokazał, że fantastycznie sprawdza się także w rolach komediowych i nie boi się kontrowersyjnych projektów.  Sofia Coppola, Spike Jonze i nowa Marilyn Monroe Każda z nas ma zapewne swój najważniejszy film ze Scarlett Johansson w roli głównej. Dla większości będzie to „Między słowami” w reżyserii Sofii Coppoli, gdzie stworzyła wzruszający duet z Billem Murrayem i udowodniła, że jest wielką aktorką młodego pokolenia. W pierwszej scenie tego filmu widzimy zbliżenie na pupę Scarlett. Na tak przewrotny pomysł mogła wpaść tylko kobieta – chociaż 18-letnia wówczas aktorka gra tu młodą, piękną, seksowną i znudzoną podróżowaniem żonę zdolnego reżysera, to ani przez sekundę nie traktujemy jej jak „fajnej pupy”. Chociaż jej problemy mogą wydawać się nam banalne i głupie – kto nie chciałby spędzić kilku tygodni w Japonii?! – to od początku widzimy w niej samotnego człowieka. I właśnie to...

Czytaj dalej