10 rzeczy, które warto wiedzieć o Banksym
materiały prasowe

10 rzeczy, które warto wiedzieć o Banksym

Podczas aukcji w Sotheby's zniszczył własny obraz wart milion dolarów. Wyprowadził w pole pracowników Luwru, wieszając na ścianie swoją pracę. Banksy od lat prowadzi ze światem swoistą grę, najchętniej drwiąc z ludzi wpływowych i bogatych.
Anna Zaleska
15.02.2021

Polowanie na Banksy'ego, pragnienie odkrycia, kim jest, stało się dla wielu ludzi obsesją. Śledzą go, badają jego przeszłość, przeszukują dokumenty. Pojawiają się teorie, że to nie jeden człowiek, ale kolektyw twórców. Albo że to lider zespołu Massive Attack, na co mogłyby wskazywać pewne podobieństwa w biografiach. Niektórzy głoszą teorię, że Banksy kiedyś owszem istniał, ale teraz ktoś tylko posługuje się jego imieniem i ideami. Jeśli jednak przyjąć, że Banksy istnieje, tak naprawdę sporo o nim wiadomo.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

1. Gdyby nie było Margaret Thatcher, czy byłby Banksy?

Urodził się w mieście Bristol na południu Anglii, prawdopodobnie w 1975 roku. Dorastając w latach 80., w czasach Margaret Thatcher, był świadkiem kryzysu społecznego i ekonomicznego, jakiego doświadczała Wielka Brytania. Upadające fabryki, pustoszejące miasta, rosnące bezrobocie, młodzi ludzie bez perspektyw – to wszystko stworzyło grunt dla rozwoju kultury alternatywnej, którą Banksy nasiąkał od najmłodszych lat. A zarazem uwrażliwiło go społecznie.

2. Od początku miał talent, błyskotliwe pomysły i odwagę

Malować zaczął już jako nastolatek, gdy dołączył do jednej z ekip bristolskich graficiarzy o nazwie Drybreadz. Koledzy – którzy o nim opowiadają, ale lojalnie nie ujawniają tożsamości – mówią, że był zarozumiałym, pewnym siebie dzieciakiem. Starsi początkowo go ignorowali, gdy prosił, by mógł coś namalować. Gdy w końcu ustąpili, szybko okazało się się, że chłopak dobrze maluje, ma ciekawe pomysły i odwagę graniczącą z brawurą. Bristolska policja była bezwględna wobec graficiarzy, a mały Banksy potrafił namalować duże graffiti w często uczęszczanych, a trudno dostępnych miejscach. Na przykład na głównej ulicy miasta na wysokości piętra autobusu.

3. Nie bał się podpaść graficiarzom i pójść własną drogą

Gdy zamiast malować z ręki, zaczął używać szablonów, wielu graficiarzom podpadł. Szanujący się artysta graffiti pogardzał szablonami, w tym środowisku ceniono biegłość posługiwania się sprejem i misterne liternictwo. Ale Banksy nigdy nie trzymał się zasad. Szablony pozwalały mu stworzyć w kilka minut pracę, którą z ręki malowałby kilka godzin. Bardziej niż misterne liternictwo cenił prostą grafikę, głęboki koncept oraz ważny przekaz – antykapitalistyczny, antyautorytarny i antywojenny. Z graficiarza zmieniał się w zaangażowanego społecznie i politycznie artystę konceptualnego.

4. Graffiti nie robi się po to, żeby jakiś tłusty torys powiesił twoje prace na ścianie

Początkowo Banksy mówił: „Nie chcę nigdy mieć swojej wystawy w galerii. Nawet gdyby ktoś dawał mi górę forsy, powiedziałbym mu, żeby się odpieprzył. Nie potrzebuję galerii, by potwierdzić wartość swojej sztuki. Wystarczy, że ktoś powie mi dobre słowo, postawi mi piwo albo spotkam dziewczynę, która lubi moje prace”. Ale z czasem zaczął na te kwestie patrzeć inaczej. Zgodził się pokazywać prace w galeriach i sprzedawać, ale poza oficjalnym obiegiem sztuki, na własnych warunkach. Gdy w 2000 roku przeniósł się z Bristolu do Londynu, zorganizował z przyjaciółmi pierwszą własną wystawę. Tym, którzy zarzucali mu zdradę ideałów, odpowiadał: „Lubię mieć co jeść, dlatego pieniądze się przydają. Poza tym płótna wychodzą lepiej, bo mam więcej czasu. Przez pośpiech i panikę graffiti nie zawsze się udaje. Każdy artysta musi się rozwijać”. Sprzedawał swoje prace za grosze, chciał, by sztuka była dostępna dla wszystkich. „Niektórym trudno zrozumieć, że graffiti nie robi się po to, żeby odkrył cię jakiś tłusty torys i powiesił twoje prace na ścianie”, mówił. Jego obrazy były błyskotliwe, dobrze wykonane, a przy tym radykalne w treści.

5. Jego prace zawsze miały ważny przekaz

Mimo pierwszych doświadczeń z galeriami, Banksy nie rezygnował ze sztuki ulicy i działania poza prawem. Na londyńskich murach przybywało jego prac. Łatwo rozpoznawalnych, bo często powtarzały się w nich te same postaci i motywy. Dziecko nieświadome zła i grożącego mu niebezpieczeństwa. Zwykły człowiek wobec opresyjnego państwa i kontrolujących go instytucji. Małpy bardziej ludzkie niż ludzie. Policjanci, którym mundur wydaje się ciążyć. Myszy robiące najdziwniejsze rzeczy. Do tego proste, krótkie zdania prowokujące do myślenia. Na przykład: „Niszcz rasizm. Bądź jak panda. Ona jest czarna. Ona jest biała. Ona jest Azjatką.” Albo napis „Podążaj za marzeniemi”, ostęplowany hasłem: „Odwołane”. Dla rozpoznawalności sztuki Banksy'ego ważnym czasem stała się inwazja na Irak, kiedy jego prace z hasłami „Niesłuszna wojna” i „Żadnej wojny” trafiły na plakaty protestujących.

6. To dzięki Banksy'emu zrozumiano, jak ważnym zjawiskiem jest street art

Prawdziwy rozgłos przyniosła mu wystawa „Turf War”, którą razem z przyjaciółmi zorganizowali latem 2003 roku w wielkim squacie na Kingston Road. Można tam było zobaczyć kolekcję prac ulicznych, rzeźb i pomalowanych żywych zwierząt, bo dla wielu prac „płótnem” stały się krowy, świnie i owce. W tym przypadku do malowania użyto nietoksycznych sprejów do znakowania zwierząt. Londyńska wystawa stała się sensacją, przed wejściem ustawiały się kolejki, celebryci przyszli przez nikogo nie zapraszani, media rozpisywały się o niej jak o wydarzeniu, którego nie można przeoczyć. Ludzie z oficjalnego obiegu sztuki po raz pierwszy zaczęli myśleć, że street art może być ważnym zjawiskiem, którego nie można ignorować.

7. Zażartował ze świata sztuki, wieszając swoje prace w najbardziej znanych muzeach, z Luwrem na czele

O tym, że tajemniczy mężczyzna wszedł do Tate Britain i umieścił na ścianie obraz, było głośno na całym świecie. Obraz podpisany był: Banksy. Przedstawiał sielski pejzaż brytyjskiej wsi, odgrodzony policyjną taśmą. Obok pracy zawisł opis: „Ten nowy nabytek jest pięknym przykładem stylu neo post-idiotycznego. Mało wiadomo o Banksym, którego sztuka jest inspirowana przez zażywanie marihuany i oglądanie telewizji przez cały dzień. Artysta znalazł niepodpisany obraz olejny na ulicznym targu i domalował taśmę policyjną, jaką oznacza się miejsce zbrodni (...)”. W kolejnych miesiącach Banksy powtórzył podobny wyczyn w siedmiu najbardziej znanych muzeach sztuki, z Luwrem i nowojorskim MoMa na czele. Omijając najlepsze na świecie systemy zabezpieczeń, zawieszał na ścianach swoje prowokacyjne prace – a to damę w masce przeciwgazowej, a to obraz zupy z Tesco, tak bardzo w stylu Warhola, że wisiał przez kilka dni, zanim ktoś to zauważył. Wtedy już o Banksym usłyszał cały świat.

8. Wstrząsnął międzynarodową opinią, malując swoje graffiti w Palestynie w strefie okupowanej

Najbardziej przykuwającym międzynarodową uwagę projektem było natomiast pomalowanie muru wybudowanego przez Izrael na granicy z Palestyną. W 2005 roku artysta z grupą przyjaciół spędzili dwa tygodnie w strefie okupowanej. Żeby przewieźć sprzęt, robili warsztaty plastyczne dla palestyńskich dzieci, udając że to jedyny cel ich podróży. Obrazy na murze bezpieczeństwa malowali często pod lufami karabinów. Izraelscy żołnierze celowali do nich z broni i wypytywali, kim są. W odpowiedzi słyszeli: „Jesteśmy debilami, artystami z Londynu. Dajcie nam jeszcze dwie minuty”. Obrazy, które Banksy stworzył na okupowanym terytorium, poruszyły cały świat. Na jednym z nich umundurowany mężczyzna jakby odsłaniał zasłonę w szarym betonowym murze, za którą widać rajską plażę. Graffiti Banksy'ego nigdzie indziej nie wybrzmiały tak mocno.

9. Gdy zaczęto z murów wycinać jego prace i sprzedawać za miliony, znalazł na to sposób

„Graffiti nie jest najniższą formą sztuki – mówi Banksy. – Chociaż wiąże się z koniecznością skradania po nocy i okłamywaniem mamy, jest najbardziej uczciwą formą sztuki. Nie jest to sztuka elitarna ani sztucznie pompowana, jest prezentowana na najlepszych murach, jakie miasto ma do zaoferowania, i nikt nie jest wyłączony z powodu wysokiej ceny za wstęp.” Tak było, dopóki pracami Banksy'ego nie zaczęli się interesować możni tego świata. Ale w ostatnich latach tak się stało. Nagle zjawiał się Jude Law i kupował obraz za 10 tysięcy funtów. Na wystawę w Los Angeles przychodził Brad Pitt z Angeliną Jolie. Christina Aguilera chwaliła się swoim Banksym. Na aukcjach padały kolejne rekordy za jego prace. W końcu zaczęto z murów wycinać jego graffiti i sprzedawać za ogromne sumy. By temu zapobiec, Banksy wymyślił system certyfikowania prac, który sprawia, że te przez niego nie zatwierdzone nie mają dużej wartości. Tłumaczy: „Dzieła uliczne mają pozostać częścią ulicy, są darem dla miasta, w którym powstały, i sztuką dla ludzi, którzy nie mają pieniędzy”.

10. Podczas aukcji w Sotheby's zniszczył własny obraz wart milion dolarów

Najbardziej spektakularnie zakpił ze świata sztuki i wielkich pieniędzy, gdy na aukcję w Sotheby's, jednym z najbardziej prestiżowych domów aukcyjnych świata, trafiła w 2018 roku jego słynna „Dziewczynka z balonikiem”. Obraz Banksy'ego był licytowany jako ostatni, towarzyszyły temu wielkie emocje, ostatecznie został sprzedany za ponad milion dolarów. Gdy młotek uderzył na potwierdzenie, że licytacja dobiegła końca, obraz zaczął nagle opadać w ramie i ku zgrozie patrzących uległ samozniszczeniu, pocięty przez wmontowaną przez Banksy'ego do ramy niszczarkę. O tym, jak artysta zadrwił ze świata sztuki, mówiły media na całym świecie. Puenta całej historii jest jednak inna: wartość pociętego obrazu niemal natychmiast dwukrotnie wzrosła, a teraz jest szacowana na… siedem milionów dolarów.

***

W Centrum Praskie Koneser w Warszawie można właśnie oglądać wystawę „The Art of Banksy” – pierwszy w Polsce tak duży pokaz prac artysty. Wystawa potrwa do 11 kwietnia 2021 r.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Modne swetry z Benettona i street art z Nowego Jorku
mat. prasowe

Kultowy sweter z kultowym graffiti, czyli kolekcja Benetton x Keith Haring

W nowej kolekcji dla marki Benetton Jean-Charles de Castelbajac wykorzystał rysunki Keitha Haringa, kultowego artysty z Nowego Jorku z lat 80.
Zuzanna Szustakiewicz
07.09.2020

Pamiętam, że gdy w 1991 roku pierwszy raz odwiedziłam Nowy Jork, wszędzie widziałam kolorowe ludziki, pieski i serca malowane charakterystyczną czarną, kanciastą, a jednocześnie obłą kreską. Teraz te same obrazki znajdziecie na swetrach, T-shirtach i bluzach w sklepach Benetton. Kto za nimi stoi? Pierwsza lekcja sztuki W 1991 roku miałam 9 lat i niewiele widziałam o sztuce, zwłaszcza tej ulicznej. Zapytałam więc przyjaciółkę mojej mamy, u której byłyśmy wtedy w odwiedzinach, o co chodzi z tymi kolorowymi rysunkami. Anka opowiedziała mi wtedy o autorze tych charakterystycznych murali i obrazków — młodym nowojorskim artyście, który zmarł rok wcześniej na AIDS. Zabrała nas też do Tony Shafrazi Gallery na wystawę prac Jean-Michel Basquiata i autora tych kolorowych ludzików Keitha Haringa. To była moja pierwsza lekcja o street arcie i graffiti. Był to też świetny wstęp do pop-artu, a prace Keitha Haringa do dziś są jednymi z moich ulubionych dzieł sztuki współczesnej. Skoro więc Jean-Charles de Castelbajac właśnie wykorzystał prace Keitha Haringa w swoich projektach dla marki Benetton na nadchodzący sezon, to nie mogłam o tym nie napisać. Kim był Keith Haring? Urodzony w 1958 roku Haring stał się popularny na początku lat 80, kiedy jego prace malowane białą kredą na pustych, czarnych billboardach w miejskim metrze zostały dostrzeżone i docenione. Młody chłopak szybko stał się częścią nowojorskiego, artystycznego środowiska lat 80., pracował po kilkanaście godzin dziennie, a jego styl stał się rozpoznawalny na całym świecie. Niby nic takiego: jasne, podstawowe kolory i odważna kreska. Do tego prosta tematyka — narodziny, śmierć, miłość czy wojna i znane symbole: serce, fala czy promienie. Mimo tej prostoty, a może właśnie...

Czytaj dalej
East News

Wszystkie twarze Fridy Kahlo

„W swoim życiu przeżyłam dwa wypadki. Jeden to autobus, który mnie połamał, drugi to Diego. Diego był, jak dotąd, tym najgorszym” – mówiła Frida Kahlo.
Sylwia Arlak
29.12.2020

On malował całymi dniami. Tworzył wielkie murale, tak samo obsesyjnie, jak kochała go Frida. Ona leżała w łóżku z nogą w gipsie albo zamknięta w sali szpitalnej, oczekując kolejnej operacji. On wychodził z domu do swoich kochanek, ona mu gotowała i sprzątała. W końcu powiedziała: dość. Niedoszła lekarka Frida Kahlo zwodziła wszystkich, mówiąc, że urodziła się 7 lipca 1910 roku (choć w akcie urodzenia widnieje data 6 lipca 1907 roku). Podobno chciała, aby jej życie było utożsamiane z narodzinami nowego Meksyku: w 1910 roku doszło do meksykańskiej rewolucji i obalenia prezydenta Porfirio Diaza. Była chorowitym dzieckiem. W wieku sześciu lat zachorowała na polio, co spowodowało, że jej prawa noga była krótsza niż lewa. Jako dorosła osoba „chowała się” za długimi, kolorowymi spódnicami. Od dziecka odstawała od swoich rówieśników. Śmiała, pyskata, bezkompromisowa, nie miała wielu koleżanek. Ale szybko zyskała sobie sympatię kolegów. W szkole, do której chodziła, jako nastolatka związała się z najpopularniejszym chłopcem. To z ojcem stworzyła bliższą więź niż z matką. Jako zawodowy fotograf często pozwalał jej asystować w swojej pracowni. A ona chętnie mu pozowała. Choć brała lekcje rysunku, bardziej interesowały ją nauki ścisłe. W 1922 roku wstąpiła do National Preparatory School w Mexico City, gdzie rozpoczęła studia medyczne. Tam poznała malarza (i przyszłego męża) Diego Riverę, który pracował nad muralem do szkolnego audytorium. Wówczas nie mogła wiedzieć, że trzy lata później zawali jej się całe życie. Czytaj także: Tamara Łempicka była królową art déco. „Robię, co chcę i nienawidzę robić tego, co muszę”, mówiła Wypadek, który zmienił wszystko 17 września 1925 roku autobus,...

Czytaj dalej
Tamara Łempicka
Materiały prasowe wydawnictwa Bosz

Tamara Łempicka była królową art déco. „Robię, co chcę i nienawidzę robić tego, co muszę”, mówiła

Tamara Łempicka była uznawana za kobietę nowoczesną. Część krytyków zachwycała się jej dziełami, inni wskazywali na „cielesność graniczącą z kiczem lub przynajmniej grzechem”. Artystkę można było kochać lub można było się oburzać jej twórczością. Jedno jest pewne – nikt nie mógł przejść obok niej obojętnie.
Kamila Geodecka
09.12.2020

Ciężko jest być kobietą na tym świecie. Żeby przeżyć, trzeba wykorzystywać swe ciało i posługiwać się seksem” – mówiła Tamara Łempicka, malarka uznawana za prawdziwą królową estetyki art déco. Malowała głównie kobiece akty, które w tamtych czasach były uznawane za bardzo odważne. Kolejne plotki dotyczące jej romansów z modelkami jedynie napędzały jej sławę. Sławę, której pragnęła, i którą sobie wywalczyła. Była prawdziwą gwiazdą w paryskim międzywojniu. Uwielbiała głośne bankiety, rozmowy i kokietowanie. Bawiła się ze światem, więc cały świat bawił się także z nią. Udawała, kłamała, a gdy trzeba było, szła nawet do zakonu. W swoich obrazach zawsze była jednak perfekcjonistką. Chociaż artystka zmarła 40 lat temu, jej sława wciąż trwa, a jej obrazy mają w swoich kolekcjach Madonna, Jack Nicholson czy Barbra Streisand. Wciąż jest gwiazdą i podbija salony, a jej prace sprzedawane są za miliony dolarów. Tamara Łempicka – Polka i żona za wszelką cenę Tamara Łempicka urodziła się prawdopodobnie w 1898 roku w Moskwie, choć w jej metryce znajdziemy informację o tym, że przyszła na świat w Warszawie. Historycy sztuki podejrzewają, że artystka w pewnym momencie swojego życia po prostu sfałszowała dokumenty, co w tamtym czasie nie było aż tak skomplikowane. Jako dorosła kobieta zawsze powtarzała jednak, że jest Polką. Artystka wychowywała się w Warszawie wraz z dziadkami od strony swojej matki. Zamożni Deklerowie należeli do elity towarzyskiej i kulturalnej oraz  przyjaźnili się m.in. z Ignacym Paderewskim czy Arturem Rubinsteinem. Gdy mała Tamara była jeszcze dziewczynką, jej ojciec, zamożny rosyjski Żyd, zniknął z jej życia i nigdy nie powrócił. Sama artystka miała mówić, że jej rodzice się rozwiedli, jednak w rzeczywistości ojciec...

Czytaj dalej
Sen Henri Rousseau
The Museum of Modern Art, New York. Gift of Nelson A. Rockefeller/Google Arts & Culture

Światowa kultura nigdy nie była tak dostępna, jak teraz

Opery, spektakle i galerie, które dzięki pandemii możesz obejrzeć wirtualnie, zapierają dech w piersiach. Za darmo! 
Magdalena Żakowska
29.04.2020

Kiedy w wyniku pandemii zamknięto kina, jasne było, że wiele filmowych premier przeniesie się na platformy streamingowe. Aktorzy, którzy z dnia na dzień stracili możliwość występowania w teatrze, udostępniają z pomocą social mediów swoje słuchowiska. Podobnie muzycy, którzy grają na żywo w naszych domach za pośrednictwem Facebooka, Instagrama, czy YouTube'a. Koncerty Johna Legenda, Chrisa Martina, Neila Younga, czy Orkiestry Symfonicznej z Melbourne dostępne są na wyciągnięcie ręki. Organizatorzy Festiwalu Jazzowego w Montrealu otworzyli dla fanów darmowy dostęp do archiwalnych koncertów, w tym Raya Charlesa, Marvina Gaye'a czy Niny Simone. Światowa kultura nigdy nie była jeszcze dostępna tak łatwo. Korzystajmy, póki można! Każdy centymetr „Gwiaździstej nocy” Dzięki platformie Google Arts & Culture mamy dziś niepowtarzalną okazję, żeby zwiedzić kompletnie za darmo najważniejsze instytucje kultury i sztuki na świecie – od Muzeum Van Gogha w Amsterdamie, przez Galerię Uffizi we Florencji, Galerię Sztuki w Johannesburgu po Tate Modern w Londynie. Nie dość, że bez kolejki i tłumu turystów, to jeszcze bliżej niż w rzeczywistości. Wystarczy kliknąć na wybrane dzieło, żeby obejrzeć je kawałek po kawałku, niemal pod lupą – tak blisko, żeby prześledzić każdy ruch pędzla. W nowojorskiej MoMA można w ten sposób przestudiować między innymi „Sen” Henri Rousseau i „Gwiaździstą noc” Van Gogha, a w paryskim Musee d'Orsay „Lekcję baletu” Edgara Degas, czy „Kobiety zbierające kłosy” Jean-Francois Milleta. Platforma Google Arts & Culture umożliwia zwiedzanie konkretnych muzeów, ale też wyszukiwanie obrazów konkretnych malarzy spośród kilkudziesięciu muzeów i galerii na świecie. Proponuje kulturalne wycieczki po...

Czytaj dalej