Joga z wolnej stopy – dlaczego jogę praktykujemy boso?
Adobe Stock

Joga z wolnej stopy – dlaczego jogę praktykujemy boso?

Zanim staniesz po raz pierwszy na macie, musisz zrobić coś niezwykle ważnego: zdjąć buty. A nawet skarpetki! Dlaczego? Już wyjaśniam.
Marta Kossakowska
17.11.2020

Szczęśliwy ten, kto po raz pierwszy trafił na jogę latem. Wystarczyło zrzucić sandałki i hop! na matę. Lato to czas, kiedy jesteśmy w dobrym kontakcie ze swoimi stopami. Dbamy, by ładnie wyglądały, fundując im pedicure, masując i złuszczając. Zupełnie inaczej sprawa ma się jesienią i zimą, kiedy o stopach zapominamy przynajmniej na dobre pół roku. Chowamy je w ciasnych rajstopach, ciepłych skarpetach i nie zawsze idealnie dopasowanych butach.

Wiemy, że stopy, owszem, gdzieś tam są, lecz nie poświęcamy im większej uwagi. Zatem przychodząc na pierwsze zajęcia jogi właśnie w czasie chłodnej pory roku, można doznać zaskoczenia. I nic dziwnego. Stopy przez większą część naszego życia są w ukryciu. Dla wielu są wręcz niezwykle intymną częścią ciała, której obnażanie stanowi pewnego rodzaju dyskomfort. A tu, proszę! Nie dość, że pierwsza wizyta w szkole jogi jest wyprawą w nieznany teren, to jeszcze należy wyruszyć w tę podróż na boso. Dosłownie i w przenośni. Bo obnażone stopy dla wielu to nie tylko odsłonięty fragment ciała.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Dobre podstawy to… podstawa jogi

Stopy są jak fundament. Stosunkowo niewielkie – muszą utrzymać ciężar całego ciała. I zapewnić mu równowagę w ruchu. Dzięki nim możemy przemieszczać się, biegać czy robić wojownika. A wszystko dzięki doskonale zaprojektowanej przez naturę strukturze.

– Stopa jest cudem konstrukcji. Jej 26 kości, 33 stawy i ponad 100 mięśni oraz więzadeł zapewniają nam stabilizację, amortyzację, a przede wszystkim możliwość przemieszczania się. Właściwe ustawienie stóp i rozłożenie na nich ciężaru ciała pozwala stopie spełniać jej funkcje. Stopy pełnią kluczową rolę w aktywności fizycznej człowieka – tłumaczy Ewa Barańska, nauczycielka jogi oraz wychowania fizycznego z wieloletnim doświadczeniem, właścicielka Lubińskiego Centrum Jogi.

Wiele osób dopiero na jodze dowiaduje się, że stopa to cały kompleks elementów: grzbietu, zewnętrznej i wewnętrznej krawędzi, podeszwy i placów, z których każdy ma swoją indywidualną rolę. A praca z każdym z nich determinuje inne ustawienie ciała w asanie. Co więcej, dopiero na jodze zdajemy sobie sprawę, że zdrowie naszego ciała może mieć swoje źródło właśnie w stopach.

– Jedną z funkcji jogi jest przywrócenie zdrowia i utrzymanie prawidłowego działania naszego ciała. Praca nad przywróceniem sprężystości stopy, nad jej prawidłowym ustawieniem przywraca optymalne warunki biomechaniczne, umożliwiając fizjologiczne rozłożenie obciążenia na poszczególne struktury łańcucha kinematycznego. Prawidłowo ustawione i obciążone stopy pozwalają budować stabilne, mocne i zrównoważone ciało – mówi Ewa Barańska.

Joga: pełna harmonia

Rzadko patrzymy na ciało jako na system naczyń połączonych. Zakładamy, że problemy z kręgosłupem zaczynają się właśnie w miejscu, w którym występują dolegliwości bólowe. To błąd. Powodów może być wiele, a spojrzenie na dolną partię ciała jako na kompleks stopa-kostka-kolano-biodro może okazać się odpowiedzią na wiele pytań o przyczyny dyskomfortu.

– Podstawą każdej budowli jest stabilny, mocny fundament. Jeśli w fundamencie zdarzy się najmniejszy defekt, to prędzej czy później najlepiej zaprojektowany i zbudowany gmach zawali się – wyjaśnia Ewa Barańska. – Jeśli nasza stopa zaczyna pracować źle ze względu jej niewydolność (słabe mięśnie, przykurczone lub zbyt rozciągnięte więzadła), reszta naszego ciała powoli dostosowuje się do tego złego ustawienia. Kiedy jeden z elementów nie pracuje właściwie, bardzo duże siły absorbowane w czasie sportowych lub nawet codziennych aktywności powodują powstawanie przeciążeń, które przenoszą się na stawy skokowe, kolanowe, biodrowe, krzyżowo-biodrowe, dolnego odcinka kręgosłupa, a w dalszym przebiegu mogą sięgnąć aż do potylicy (przebieg taśmy powięziowej powierzchownej tylnej). Jeśli mięśnie odpowiednio nie stabilizują stopy lub krzywizny stopy są zaburzone czy zniekształcone, inne stawy jak kolano czy biodro muszą kompensować powstałe w stopie ograniczenia. Kompensacje te w połączeniu z dużym obciążeniem (np. ciężkie treningi lub złe obuwie) mogą powodować kontuzje przeciążeniowe w obrębie stawów, więzadeł, mięśni czy ścięgien na przebiegu całego łańcucha kinematycznego.

Jednak to tylko fizyczny aspekt pracy ze stopami. Patrząc holistycznie na połączenie ciała i umysłu, nie sposób nie zwrócić uwagi na to, że stopy mogą być również miejscem mniej lub bardziej świadomego gromadzenia lub wycofywania przez nas emocji. Przecież niemal zawsze są zakryte, niewidoczne dla świata. To „idealna” przestrzeń w ciele, w której można ukryć gniew, rozczarowanie, frustrację czy żal. Nie bez powodu odkrycie tego „na zawołanie” w czasie pierwszej wizyty w szkole jogi bywa trudne, a czasem wręcz stanowi barierę, której świadomie nie chcemy przekraczać. Warto czasem zmienić perspektywę i zastanowić się, co właściwie takiego jest w tych stopach, że zdjęcie skarpetek jest problematyczne. Pracę ze stopami warto rozpocząć właśnie na macie do jogi.

W jodze ważny jest kontakt z ziemią

Dobra praca stóp w asanach jest kluczowa. Ustawienie stopy determinuje ustawienie kostki, kolana i biodra, a wraz z nimi – kręgosłupa. Nierzadko drobna korekta stopy powoduje zupełną zmianę w pracy całej kończyny oraz całego ciała. I choć wydawać by się mogło, że praca stóp jest ważna jedynie w pozycjach stojących np. tadasanie czy vrksasanie, to nic bardziej mylnego.

Rola stóp jest równie istotna w skłonach, skrętach czy pozycjach odwróconych. Podeszwy stóp stanowią tył naszego ciała (wspominana wyżej powięź). Dlatego passimottanasa (skłon w przód) może okazać się łatwiejsza do wykonania po uprzednim rozluźnieniu powięzi, np. przez automasaż piłeczką. Co ciekawe, rola naszych stóp nie kończy się wraz z położeniem się na macie do relaksu. Umiejętność rozluźnienia stóp po sesji jogi w savasanie bywa kluczowa dla pozbycia się napięć z całego ciała. Uwolnienie stóp rozpoczyna się już przy okazji zdjęcia skarpetek na początku zajęć, a kończy – z poczuciem całkowitego rozluźnienia stóp przy ich zakładaniu po sesji.

To jednak nie wszystko. Stopy mają również niezwykle istotne znaczenie z punktu widzenia akupresury. Rozmieszczone są na nich tzw. strefy odruchowe, inaczej receptory, odpowiadające poszczególnym narządom organizmu takim jak serce, wątroba, jelita i innym.

„Gdyby na schemat stopy nałożyć pomniejszony schemat całego ciała, bardzo łatwo byłoby zidentyfikować strefy odruchowe. Ich lokalizacja wyraźnie odzwierciedla bowiem położenie anatomiczne narządów” – pisze Madeleine Turgeon w książce „Akupresura bez tajemnic”.

Warto zapoznać się ze schematem rozłożenia stref odruchowych w stopach. Ponieważ w trakcie praktyki jogi impulsy wysłane przez dociskane do maty stopy mogą sygnalizować dolegliwości ze strony różnych narządów. Co więcej, podejmując automasaż stóp zgodnie z zasadami akupresury, możemy wpływać na stan naszego zdrowia.

„Nadrzędna zasada lokalizacji punktów odruchowych brzmi następująco: znajdziemy je bez trudu, jeśli będziemy kierować się anatomią topograficzną naszego ciała. Ból odczuwany podczas masażu wskaże nam zresztą w najpewniejszy sposób, że rzeczywiście dotknęliśmy strefy chorego narządu” – pisze Turgeon. W czasie praktyki jogi warto skierować uważność na odczucia płynące ze stóp, a może nawet z niektórymi ich obszarami popracować nieco silniej?

A może jednak odziane?

Bywa, że mamy opory przed zdjęciem skarpetek. Bo higiena, bo zimno, bo dyskomfort, że ktoś stał na macie w szkole przed nami. Co wtedy? Okazuje się, że jest i na to rozwiązanie. Na rynku dostępnych jest wiele akcesoriów i gadżetów, które we wspomnianych wyżej przypadkach mogą okazać się pomocne. Istnieją specjalne ręczniki, które można położyć na publicznej macie do jogi. Nie tylko izolują one nasze stopy przed inwazją potencjalnie chorobotwórczych mikrobów, ale również zapewniają amortyzującą i antypoślizgową powierzchnię do praktyki. Idealnie sprawdzają się szczególnie w czasie dynamicznych form jogi, w czasie których ciało intensywnie się poci. Ręcznik natychmiast wchłania pot, a do tego szybko wysycha i jest lekki, bo nie jest bez znaczenia, jeśli do szkoły jogi chodzimy zaraz po pracy. Ceny dobrej jakości ręczników do jogi rozpoczynają się od około 40 złotych.

Innym rozwiązaniem są skarpety i specjalne buty go jogi. Choć tradycjonaliści z pewnością kręcą nosami na myśl o praktykowaniu jogi w skarpetach, to faktem jest, że dla wielu osób ćwiczenie boso w miejscu publicznym jest barierą nie do pokonania. Jeśli tego typu skarpety sprawią, że początkujący adept przekona się do jogi, to czemu nie? Tym bardziej, że skarpety takie wykonane są z dobrej jakości materiału i mają antypoślizgową podeszwę. Można wybierać spośród wielu modeli. Obok klasycznych dostępne są również sięgające kostki lub tzw. stopki. Wszystkie skarpetki przeznaczone do jogi są 5-palczaste. A do tego niektóre są naprawdę ładne! Przydadzą się również zmarzluchom, narzekającym na chłód podczas praktyki. Skarpety do jogi można kupić już za kilkanaście złotych.

Nieco bardziej zaawansowane rozwiązanie to buty do jogi z materiału, który mocno przylega do stopy. Palce są w nich odkryte, co zapewnia swobodę ruchów. Natomiast podeszwa wykonana z wysokogatunkowego tworzywa zapewnia stabilizację i chroni przed poślizgnięciem się. Specjalistyczne buty do jogi znanej marki to wydatek około 200 zł. Z pewnością jednak jest to inwestycja na co najmniej kilka lat. Ważne, by zmierzyć buty przed zakupem i upewnić się, że nasze stopy będą czuć się w nich dobrze podczas wykonywania asan.

Gadżety do jogi są przydatne, jednak sięgajmy po nie z umiarem. Wykorzystajmy czas na lekcji jogi, by dać naszym stopom odrobinę wolności, komfortu i nawiązać z nimi kontakt. Przecież to tylko 90 minut. A to już dobra baza do budowania stabilnego fundamentu na przyszłość.

***

Marta Kossakowska – dziennikarka, redaktorka, instruktorka jogi. Miłośniczka zdrowego jedzenia, rozwijających podróży i życia w rytmie slow, fit-joga.pl.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mama joginka ćwiczy z dzieckiem w domu
Adobe Stock

Joga z dziećmi w domu? To nic innego jak praktyka uważności na co dzień

Bo uważność jest pełnią obecności. Chociażby to nasze „tu i teraz” było wśród rozrzuconych klocków Lego i dziecięcych okrzyków. Pamiętajmy o tym my, mamy joginki, pracujące zdalnie, gotujące, bawiące dzieci i ćwiczące razem z nimi.
Ewa Moroch
10.11.2020

Eline Esnel autorka słynnej Uważności i Spokoju Żabki twierdzi, że uważność jest niczym innym, jak pełnią obecności. Jest to otwarte i przyjazne nastawienie, z którym podchodzimy do próby zrozumienia tego, co się w danej chwili dzieje, bez osądzania i negowania, nie pozwalając też, by pochłonął nas zgiełk otoczenia. To nie tylko myśleć o tym, co się dzieje w danej chwili, ile być w tej chwili, „tu i teraz”. Oto jestem ja matka jogowa 8 tydzień z rzędu na macie, z klockami Lego między palcami. Akceptująca, obecna, rozumiejąca (dziecko!). Oto jestem ja matka jogowa 8 tydzień z maty wyrzucana, bo czterolatek mosty buduje. Cierpliwa, doceniająca (kawa… waniliowa z mlekiem ?). Oto jestem ja matka jogowa 8 tydzień z mantrami „ijoijo” … „ijoijoooooo” …. „pfrrrrrrrrrrr”  czy to karetka, czy straż, a może policja jest nieustannym pytaniem egzystencjalnym. Uważnie oddycham. Skupiona na mięśniu uwagi (warg zagryzać nie powinnam, a jednak…) Oto jestem ja matka jogowa w koronawirusowej asanie. Na głowie już potrafię, więc niech się zadzieje stanie, ale z dwiema nogami twardo na ziemi. Dziewczyny, bo stać na ziemi trzeba, jakby się nogi cztery, nie dwie miało teraz. Swoich Wam użyczę, ale stójcie. Twardo Boginie. Niech zostanie w mym ciele jak najdelikatniej ten czas, niczym muśnięta słońcem wakacyjna fryzura. Gotowość do bycia, do życia, do dorastania. Ja matka jogowa, w emocjach na poziomie pełnego życia smakowania. Ja jogowa matka, w istocie pracy doświadczania i odporności na stres budowania, trochę cofnięta do niemowlęctwa czasów. Ja matka, w środku lasu bezradności. W totalnej miłości, z której szaleństwo wychodzi. Kocham, co mam, tylko los przewrotnie ze mną skonfliktowany. Praktykuję. Nie przestaję. Uśmiecham się....

Czytaj dalej
Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Iga Kruk-Żurawska, nauczycielka Ashtanga Jogi: „Joga jest dla wszystkich!"

Najbardziej bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia praktyki jogi był dla Igi jej kręgosłup, który w związku z siedzącą pracą doskwierał coraz bardziej. „Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę".
Anna Paciorek
11.11.2020

Iga Kruk-Żurawska jest redaktorką i nauczycielką jogi, a także absolwentką Wiedzy o Teatrze na warszawskiej Akademii Teatralnej. Prowadzi stronę  www.justbreathe.pl . Swoją przygodę na macie zaczęła od jogi Ashtanga, bo jak sama przyznaje, gruntuje ją ona w codzienności. Od kilku lat pokazuje światu, że jogę może praktykować każdy, niezależnie od stopnia skrzywienia kręgosłupa, poziomu gibkości czy wagi.  Anna Paciorek: Jak długo praktykujesz? Co sprawiło, że postawiłaś pierwszy krok na macie? Iga Kruk-Żurawska:  Praktykuję od ponad sześciu lat – poszłam na zajęcia ze względu na mój kręgosłup, który wtedy właśnie zaczął mi bardziej doskwierać. To był czas tuż po skończeniu studiów, pracowałam jako redaktor-freelancer, więc liczba godzin spędzanych przed komputerem rosła, a ilość ruchu wyraźnie zmalała. Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę. A na jogę zdecydowałam się dlatego, że miałam w moim otoczeniu kilka osób, które praktykowały dość długo i regularnie i dzieliły się swoimi przeżyciami i doświadczeniami w mediach społecznościowych. Dość długo kręciłam się wokół tematu, można powiedzieć, że obwąchiwałam go, aż w końcu po prostu poszłam na zajęcia. Nie muszę chyba mówić, że moje intuicje okazały się słuszne. Za co pokochałaś Ashtangę? Dlaczego akurat ona? Od Ashtangi zaczęłam – i od razu wsiąkłam. Myślę, że na początku to była przede wszystkim zasługa nauczycielek, na które trafiłam. Miałam naprawdę ogromne szczęście, bo były to osoby, przy których ja i mój skrzywiony kręgosłup czuliśmy się bezpiecznie, nie miałam poczucia, że jestem...

Czytaj dalej
Trening mindfulness
Getty Images

„Zakotwicz umysł w chwili, w której jesteś tu i teraz” – pisze Kasia Bem, joginka i nauczycielka medytacji

„Uważność inaczej mindfulness, to znakomite praktyczne narzędzie, które sprawia, że nasze życie staje się TOTALNE, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane”
Kasia Bem
20.06.2020

Uważność ułatwia życie, ale sama w sobie nie jest łatwa. Przynajmniej na początku. Jesteśmy przyzwyczajeni, aby wybiegać myślą do przodu, planować, pisać scenariusze. Albo odwrotnie – wracamy myślami do tego, co już było, roztrząsamy, analizujemy. Lekceważymy chwilę, w której jesteśmy, nie skupiamy się na tym, co mamy tu i teraz.  Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem  podpowiada, dlaczego warto praktykować uważność i w jaki sposób możemy to robić.  Inspiracja: „Człowiek, który jest ciągle świadomy, człowiek, który jest w pełni obecny w każdej chwili, to jest mistrz” – Anthony de Mello W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, wielkiego mistrza uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy na chwilę nieruchomieją. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się, jaka jest ta zamrożona w ułamku sekundy chwila. Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, radości i zachwytu. A także zadziwienia z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil.  Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Uważność inaczej mindfulness, przytomność, bycie w chwili obecnej to znakomite praktyczne narzędzie, które regularnie trenowane przynosi niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się TOTALNE, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej lub bardziej ważnych, mniej lub bardziej wartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najistotniejszy jest ten moment,...

Czytaj dalej
Praktykowa jogi - jak zacząć
Adobe Stock

Joga jest tylko dla szczupłych i gibkich wybrańców? Nieprawda – jest dla każdego

Joga nie jest dla wybrańców. Nie musisz być wysportowany, szczupły, rozciągnięty, młody i piękny, żeby ją praktykować. Jeśli zastanawiasz się czy twoje ciało nadaje się na jogę, to odpowiedź brzmi: tak! Twoje ciało nadaje się na jogę. Teraz.
Agnieszka Passendorfer
17.11.2020

Mając na uwadze swoją wagę, ewentualne choroby i urazy ciała, często zastanawiamy się czy dany rodzaj wysiłku fizycznego jest dla nas odpowiedni. Jeśli twoje wątpliwości względem jogi, to jedyna rzecz, która powstrzymuje cię przed jej praktyką, czas rozwiać je jedna po drugiej! Joga jest dla każdego, a twoje ciało będzie na nią gotowe na każdy etapie życia. Teraz i za kilka lat też. Przestań więc je obwiniać, oceniać i krytykować. Przestań je ważyć, mierzyć i oskarżać o sabotaż. Twoje ciało nadaje się na jogę. Teraz. „Jeśli ktoś zna powód, dla którego ten ślub nie powinien się odbyć, niech powie teraz lub zamilknie na wieki”. Znasz to zdanie? Pewnie tak – jeśli nie ze ślubu w realu, to z kina. Podobną formułką zaczynałam kiedyś sesje jogi: „Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć? Powiedz to, zanim zaczniemy zajęcia”. Zaczynałam, bo teraz proszę, żeby dziewczyny (i faceci, ale ci są w mniejszości) o wszelkich przeszkodach ze strony ciała mówiły na osobności. Nie publicznie, jak w „Czterech weselach i pogrzebie”, ale w szatni czy na sali po zajęciach. Nauczyłam się też prowadzić sesje tak, że w trakcie każdy ma szansę zrobić wariant asany, która mu nie pasuje bez poczucia obciachu i wstydu za swoje ciało. To ostatnie nie zawsze mi się udaje, bo to uczucie wstydu czy obciachu niektórych nie opuszcza prawie nigdy. Bywa i gorzej: wiele z nas traktuje swoje niedoskonałe ciało jako pretekst do tego, by nie praktykować jakiejś asany, lub nie praktykować w ogóle. Zdejmij kaptur  Jako nauczycielka przeżyłam już wiele i wielokrotnie widziałam, w jaki sposób traktujemy swoje ciało. Nieraz słyszałam: „Jestem gruba, sztywna, mam za krótkie ręce, by złapać się za stopy, piersi opadają mi na twarz w świecy, ciężki tyłek nie pozwala...

Czytaj dalej