Santosa, czyli droga ku radości. Jak odnaleźć szczęście w życiu?
Unsplash.com

Santosa, czyli droga ku radości. Jak odnaleźć szczęście w życiu?

Czym dla mnie jest santosa? To praktyka dyscypliny indywidualnej polegająca na akceptacji chwili obecnej i umiejętności cieszenia się nią. Dla mnie najważniejsza z nijam. Na niej dopiero można budować całą resztę.
Izabela Raczkowska
15.01.2021

Żyjemy w szybkim świecie zbudowanym przez intelekt. To właśnie on nakręca trybiki machiny naszej codzienności. Żyjemy pod dyktando naszego rozumu, naszych myśli, zupełnie nie umiejąc się spod ich rządów wyzwolić. To one decydują, jak postrzegamy świat, i umiejscawiają nas w nim. Uwikłani w myśli latami, całkowicie się z nimi identyfikujemy, nie rozróżniając już granicy pomiędzy nimi i tym, kim jesteśmy. Takie całkowite utożsamianie się z umysłem rodzi – jak wszystko – pewne konsekwencje.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Myślowy słowotok

Pierwszą najważniejszą konsekwencją rządów naszego umysłu jest to, że myśli towarzyszą nam przez cały czas, zajmując nas bez reszty. Od rana do nocy, w każdej sekundzie przez nasz umysł przepływa nieskończony myślowy słowotok. Ciąg myśli bez początku i końca wypełnia nasze życie zupełnie. Choć lubimy myśleć o sobie jako o jedynej słusznej mocy sprawczej wszelkich rzeczy – tak nie jest. W przeważającej większości nasze myśli są niezależne od nas. Może jedynie inicjujemy dany wątek, ledwie wskazujemy kierunek… Potem już – na hura – myślowy wyścig galopuje. Skutkiem tego jest wszechobecne poczucie dziania się. Permanentny chaos i wieczny szum myślowy. Niezależnie od tego, czy jesteś w wysokogórskiej samotni, czy tkwisz na skrzyżowaniu miasta w godzinach szczytu – natłok myśli wypełnia twoją głowę bez przerwy. Nie umiemy odnaleźć już ciszy, przestrzeni i pokoju. Nigdzie.

Czytaj też: Joga na szczęście. Dobre samopoczucie można wypracować

Kolejnym skutkiem owej przymusowości myślowej jest wypełnienie naszego życia wciąż nowymi zadaniami. Całkowita identyfikacja z umysłem ciągle i wciąż kreuje nasze ego. To z kolei rośnie wtedy, kiedy coś posiada. Tak zaczynają się chcenia, tak zaczyna się produkcja wciąż nowych i nowych potrzeb. Musimy zdobyć lepszą pracę, zbudować większy dom, mieć szybszy firmowy samochód, płacić złotą kartą, nosić ciuchy niszowych projektantów, mieć dzieci w prywatnej szkole, mieć wyjątkowe wakacje i zawsze zajmować miejsca dla VIP-ów. Ale to nie wszystko, bo posiadanie przejawia się też subtelniej: musimy być lepiej wykształceni, mądrzejsi, bardziej oczytani i bardziej wyrafinowani. Musimy mieć rację.

A już wisienką na torcie naszego ego jest większa skromność, wyjątkowa odwaga, rozbudowana duchowość, altruistyczne oddanie, konieczne współczucie i wyjątkowa moralność. To wszystko sprawia, że kołowrót naszego życia przyśpiesza. Niezależnie, czy naszym celem jest najnowsze ferrari, czy oświecenie – musimy wciąż do czegoś dążyć, coś zdobywać, w czymś się zatracać i na coś czekać. Musimy więcej pracować, czytać, uczyć się, pomagać, praktykować, rozumieć, zmagać i wzmagać. Musimy bez przerwy coś robić. Musimy wciąż i wciąż poszukiwać spełnienia.

Być tu i teraz

Wyizolowani w poczuciu lepszości i poddani kreacji naszego ego bez reszty pędzimy przez życie. I nie mogę tu napisać z czystym sumieniem, że życie, które prowadzimy, jest rzeczywiście nasze… Najważniejszym jednak skutkiem całkowitego zawładnięcia nas przez nasze umysły jest zakleszczenie się w czasie. Poddani myślom setki razy na dobę wracamy do przeszłości, rozstrzygając, ponownie oceniając, żałując lub przeinaczając to, co było. I nieważne, czy wracamy do dobrych, czy do mniej dobrych chwil – skutek jest ten sam. Nie ma nas teraz. Teraźniejszość umyka przesłonięta przez tak fajnie bezpieczne rozpamiętywanie przeszłości.

Czytaj też: Ruminacje – nadmierne rozmyślanie i analizowanie sytuacji

Jeszcze gorzej jest z przyszłością – ta to dopiero nas pochłania! No bo my mamy zawsze jakieś plany, przewidywania i oczekiwania. No bo zawsze jest lepiej tam, gdzie nas nie ma. Zawsze później będzie lepiej – w innym miejscu i czasie.

W zajętym myśleniem umyśle przyszłość zawsze jawi się jako nasza nadzieja, nasze dopełnienie, spełnienie i wyzwolenie. Tylko pozornie… Nadzieja odbiera teraźniejszość, a notoryczne dążenie do czegoś, co ma się stać w przyszłości, rodzi permanentne obawy i lęk. Boimy się, że nie zrealizujemy tego, o czym marzymy, nie wykonamy planów i postanowień, że nie osiągniemy tego, co chcieliśmy, że coś nie będzie po naszej myśli. Boimy się, że nie będziemy dość dobrzy, dość zabawni, wystarczająco sprawni i skuteczni. Lęk rodzi się z planowania, z przewidywania, z wyprzedzania czasu. Lęk rodzi się z nieobecności tu i teraz.

W objęciach intelektu

Tworzymy tony nowej pracy myślowej z tym związanej, a większość naszych strachów jest także bezpośrednim skutkiem tego kompulsywnego myślenia o przyszłości. Często całe życie traktujemy jako drogę do czegoś, sposób osiągnięcia jakiegoś celu. Całe życie na coś czekamy… Całe życie czegoś się boimy. To mechanizmy kreujące nasze cierpienie.

Wszystko przez nasz intelekt – produkt mózgu. Nasz rozbudowany mózg zgodnie z przeznaczeniem nadanym mu przez ewolucję miał być przecież tylko pomocnym nam narzędziem – podobnie jak wyprostowana postawa czy przeciwstawny kciuk. Miał nam ułatwiać i usprawniać życie. Stał się jednak naszym jedynym panem i władcą. Jak więc się w tym odnaleźć? Jak dokopać się do siebie? Jak to ogarnąć bez angażowania umysłu w kolejne ciągi myślowe?

Czytaj także: Przestań zadręczać się myślami! Oto 5 sposobów na to, jak to zrobić

Świadomość jest początkiem zmian. Musimy sobie uświadomić, co i kiedy dzieje się w naszej głowie. Kiedy rodzi się myśl. Jakie dana myśl wyzwala wzorce postępowania. Kiedy myśl odbija się w ciele, tworząc emocje. Dokąd one prowadzą. Odnaleźć prawidłowości i schematy. Następny krok to obserwowanie tych procesów.

Ta praca zaowocuje dystansem do swoich myśli i zrozumieniem swoich emocji. Zaczniemy powoli, powolutku wyzwalać się spod władzy umysłu. Myślowy słowotok nie zwolni tak od razu – jednak coś się zmieni. Zmieni się nasz do niego stosunek. Myśli nie będą już nas tak pochłaniać. Zaobserwujecie wręcz, że niektóre wywołają na naszych ustach półuśmiech.

W poszukiwaniu wolności

Drugą, konieczną zmianą, jaką powinniśmy poczynić, jest nauka bycia tu i teraz. To prawdziwy początek drogi do wyzwolenia. To skupienie się na samym działaniu, a nie na jego rezultatach. Na tym, co robisz w chwili obecnej. Na całkowitym i jednorodnym oddaniu się czynności, którą właśnie wykonujesz. Wszystko jedno, czy jest to zamiatanie, głaskanie kota, wycieranie kurzy, rozmowa z matką, prowadzenie samochodu czy pisanie poezji. To, co robisz, wykonuj z całym swoim sercem i z tak wielkim pietyzmem, na jaki tylko możesz się zdobyć. To zaowocuje czymś cudnym – przywróceniem wartości. Wszystko, co robisz, nabierze sensu. Teraźniejszość zacznie być ważna.

Czytaj także: Czy umiesz zmywać naczynia? O tym, jak trenować uważność

Umiejętność obserwowania własnych myśli i praktyka skupienia na chwili obecnej popełniane wciąż i wciąż zaowocują prawdziwym i szczerym zadowoleniem. Jednoznacznym odczuciem radości i spokoju. Prawdziwą praktyką santosy. Patańdżali w „Jogasutrach” (JS II.42) pisze, że z praktyki santosy rodzi się nieprzebrana radość. Prawdziwe i szczere uczucie radości wynikające z wolności, z akceptacji rzeczywistości i z poczucia sensu.

Ta praktyka sama w sobie powinna być celem niejednego z nas. Dzięki niej okazuje się, że nasze życie przestaje być ciągłym oczekiwaniem, karą czy permanentną walką. Przestaje być uciążliwym dążeniem do czegoś. Dzięki niej okazuje się, że wszystko, co konieczne – już mamy, a każdy dzień staje się nie tyle drogą, ile celem.

Oto kilka porad pomocnych w treningu uważności, akceptacji i zadowolenia.

Ćwiczenie obserwacji ciała

Usiądź na podłodze tak, aby twój kręgosłup był całkowicie prosty. Najlepiej do tego nadaje się siad skrzyżny lub lotos. Jeśli bolą cię kolana, usiądź na krześle. Zamknij oczy. Pozwól, aby twoje ramiona bezwładnie opadły. Skieruj swoją uwagę do wewnątrz. Zaobserwuj, jak każdy kolejny oddech bezwysiłkowo wypełnia klatkę piersiową. Obserwuj, jak każdy kolejny wydech aktywnie wypycha powietrze na zewnątrz. Poczuj swoje dłonie i stopy. Poczuj, jak pulsuje w nich krew. Poczuj, jak bicie twojego serca wprowadza delikatne wibracje w całe ciało. Poczuj swój puls. Uświadom sobie, jaką energię masz w sobie teraz.

Powtarzaj to ćwiczenie dwa razy dziennie przez 10 minut.

Ćwiczenie obserwacji myśli

Usiądź na podłodze tak, aby twój kręgosłup był całkowicie prosty. Najlepiej do tego nadaje się siad skrzyżny lub lotos. Jeśli bolą cię kolana, usiądź na krześle. Zamknij oczy. Pozwól, aby twoje ramiona bezwładnie opadły. Skieruj swoją uwagę do wewnątrz i skup się na oddechu. Jeśli przyjdzie ci do głowy jakaś myśl, nie walcz i zmienia. Cały czas obserwuj, dokąd zmierza, ale nie angażuj się w nią. Cały czas bądź widzem. Zaobserwuj, czy myśl, która przepływa przez twój umysł, odbija się jakoś w twoim ciele. Jeśli rodzą się jakieś emocje, dostrzeż je, ale nie podążaj za nimi. Skup się na oddechu. Powtarzaj to ćwiczenie codziennie.

Czytaj także: Medytacja zmniejsza stres i redukuje napięcie. Wystarczą 3 minuty dziennie

Ćwiczenie akceptacji teraźniejszości

Kiedy tylko masz wolną chwilę, zamknij oczy i skup się na swoim oddechu. Poczuj, jak powietrze wpływa i wypływa przez nozdrza. Zostań tak chwilę, po czym otwórz oczy i rozejrzyj się wokoło. Spójrz z ciekawością dziecka na swoje otoczenie, tak jakbyś widział je po raz pierwszy w życiu. Dostrzeż wszelkie pomijane na co dzień szczegóły i niuanse – nawet te mało ważne. Nie oceniaj i nie nazywaj, nie wykonuj żadnej pracy myślowej – tylko patrz. Uśmiechnij się do tego, co widzisz. Powtarzaj to ćwiczenie, kiedy tylko masz czas, aż stanie się twoją codziennością.

***

Tekst ukazał się w archiwalnym numerze magazynu „Joga”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jak się zrelaksować. Ćwiczenie oddechowe
iStock

Medytacja zmniejsza stres i redukuje napięcie. Wystarczą 3 minuty dziennie

Medytacja jest praktyką, która pomoże nam się zrelaksować, zmniejszyć stres, wyciszyć się i uspokoić. Jeśli obawiasz się, że medytowanie wymaga specjalnego przygotowania, nic bardziej mylnego. Mamy dla ciebie ćwiczenie, które ukoi skołatane nerwy, a wszystko, czego potrzebujesz do jego prawidłowego wykonania, to otwarty umysł i… 3 minuty tylko dla siebie.
Hanna Szczesiak
10.11.2020

Żyjemy szybko, często poświęcając całą swoją uwagę rodzinie, karierze czy przyjaciołom, siebie stawiając na samym końcu. Bywamy przez to rozdrażnione i zestresowane, nie możemy znaleźć sobie miejsca. Mamy problemy ze snem, bo nasz umysł wypełnia gonitwa myśli. W takiej sytuacji ukojenie może przynieść medytacja . Korzyści płynące z medytacji Regularna praktyka medytacji wpływa zarówno na umysł, jak i na ciało. Wśród najważniejszych efektów ćwiczeń wymienia się: obniżenie ciśnienia krwi, zmniejszenie tętna, usprawnienie metabolizmu, wzrost odporności, złagodzenie chronicznego bólu, zmniejszenie częstotliwości występowania migren, zredukowanie stresu. Żeby medytować, wcale nie potrzebujesz kadzidełek, sojowych świec i figurki siedzącego Buddy. Wystarczy, że skupisz się na sobie i dasz sobie szansę. Jeśli jesteś gotowa, wypróbuj to 3-minutowe ćwiczenie dla początkujących. Już po pierwszej praktyce zaobserwujesz płynące z niego korzyści. Czytaj także: Zabiegana, bez tchu? Sprawdź, po co ci medytacja Medytacja. 3-minutowe ćwiczenie dla początkujących Usiądź wygodnie – na krześle, w fotelu lub na podłodze. Jeśli potrzebujesz chwili relaksu w pracy, znajdź miejsce, w którym będziesz mogła się wyciszyć. Zamknij oczy, połóż ręce na kolanach. Wyprostuj plecy. Jeśli trudno ci utrzymać taką postawę, oprzyj się o ścianę. Poczuj ciężar swojego ciała. Skup się na samej czynności siedzenia i bycia tu i teraz. Weź kilka głębokich wdechów. Pamiętaj, by oddychać przez nos. Oddychając, rozluźnij ramiona, mięśnie brzucha i twarzy. Poczuj, jak zmniejsza się napięcie w nogach i rękach. Skup się na oddechu. Wdychaj powietrze nosem. Skoncentruj się na jego przepływie. Zwróć uwagę na ruchy...

Czytaj dalej
Fotolia

Ćwiczenia relaksacyjne, które wykonasz w domu

To jeden z najlepszych sposobów na szybkie pokonanie stresu
Redakcja polki.pl
11.06.2008

Wystarczy dosłownie 5 minut, by uporać się ze zmęczeniem i stresem. Zachęcamy Państwa do znalezienia kilku minut w ciągu każdej godziny pracy i wykonania wybranego ćwiczenia lub ćwiczeń - dzięki takiemu szybkiemu relaksowi o wiele łatwiej będzie znaleźć siły do wykonywania dalszych obowiązków zawodowych. Zwiększenie świadomości własnego ciała Usiądź lub połóż się wygodnie, nie zamykaj oczu. Skoncentruj swoja uwagę na świecie zewnętrznym, obserwuj to, co dzieje się dookoła, myśl o tym. Teraz zamknij oczy, uspokój oddech. Wsłuchaj się w odgłosy, które do Ciebie docierają i poczuj zapachy, które Cię otaczają. Następnie przenieś swoją uwagę na własne ciało, „badaj” różne jego części. Na zmianę przenoś uwagę raz na świat zewnętrzny, raz na wewnętrzny. Drzewo na wietrze W postawie swobodnej rozstawiamy stopy na szerokość bioder, ramiona unosimy w górę. Imitujemy ruch gałęzi na wietrze. Ćwiczenie należy powtórzyć kilka razy, aż napięcie mięśni całkowicie zniknie. Dla pracujących przy komputerze Wielogodzinna praca przed monitorem komputera nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie. Dlatego też ważne jest przestrzeganie pewnym podstawowych zasad. Oto one: Zadbaj o to, by mieć wygodne krzesło. Siedź prosto. Często, nawet siedząc, przeciągaj się i rozciągaj mięśnie. Przynajmniej co godzinę rób sobie pięciominutową przerwę. Gdy poczujesz, że twoje oczy są zmęczone, zasłoń je na chwilę dłońmi. Rób sobie przerwy na mruganie powiekami. Co jakiś czas odrywaj wzrok od monitora, patrz w dal, najlepiej przez okno. Gimnastykuj oczy – spójrz najpierw w górę, potem w dół, w lewo, w prawo. Na koniec rysuj oczami koła, w jedną i drugą stronę. Postaw przy komputerze...

Czytaj dalej
Medytacja z Kasią Bem
Getty Images

Warunek szczęścia to bycie tu i teraz – słuchaj podcastu Kasi Bem 

Istota szczęścia mieści się w chwili obecnej.
Kasia Bem
11.02.2020

Najlepszy sposób na natrętne, powracające myśli, czy emocje to zauważyć je, nazwać i… puścić – mówi joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem. Twoje życie dzieje się nie w przeszłości i nie w przyszłości, ale tu i teraz, w bieżącej chwili. Warto skupić się właśnie na niej.   Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja na dziś: „Myśli przychodzą  i odchodzą. Nie podawaj im herbaty”  – powiedzenie zen Istota szczęścia mieści się w chwili obecnej. Paradoks polega na tym, że – jak udowodniono – 80 proc. naszych myśli dotyczy przeszłości lub przyszłości. Oznacza to, że większość bezcennej energii życiowej poświęcamy na rozpamiętywanie tego, co już się wydarzyło, lub tego, co dopiero ma się wydarzyć. Przez większość czasu myślimy zatem nie o tym, co jest tu i teraz, ale o tym, co było lub będzie. Gdyby tak zanalizować treści produkowane przez umysł, okazałoby się, że na ogół jest to mieszanka składająca się z  żalu lub tęsknoty za czymś, co bezpowrotnie minęło, bądź też niepokoju o to, co przyniesie przyszłość. To wręcz nieprawdopodobne, ile czasu trwonimy na takie rozmyślania w czasie przeszłym lub przyszłym, ile przysparzają nam trosk i rozczarowań, ile snów na jawie lub czarnych scenariuszy, które nigdy się nie spełniają.  I tak, w absurdalnym rozkroku między tym, co było, a tym, co będzie, umyka nam to, co jest. Ten moment, ten człowiek, ta sytuacja, ta rozmowa, te wpatrzone w nas oczy, ten promień słońca, ten deszcz, ten...

Czytaj dalej

Powiedz „stop” panice koronawirusa

47 proc. Polaków boi się, że mogą zostać zarażeni COVID-19, ale „indeks paniki” gwałtownie wzrasta, kiedy raportowane są nowe zachorowania.
Aleksandra Nowakowska
27.03.2020

Nie ma wątpliwości, że pandemia koronawirusa odbije się na naszej psychice, być może nawet stanie się przyczyną traumy pokoleniowej. Izolacja społeczna ogranicza naszą wolność, pozbawia poczucia przynależności, narusza wewnętrzne bezpieczeństwo. Przebywamy w domach, ale to nie są wakacje ani świąteczne ferie. Musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości pracy zdalnej, często kryzysów w związkach i rodzinach, niepewności finansowej. Brak nam zewnętrznych bodźców – zamknięte są nie tylko galerie handlowe, ale też parki, lasy, place zabaw, kawiarnie. Nie możemy odwiedzać rodziców i innych seniorów z rodziny. Emocją, którą obecnie najczęściej odczuwamy, jest lęk. Kodowanie lęku W krótkotrwałych kontrolowanych dawkach lęk jest nam potrzebny, bo ostrzega przed niebezpieczeństwem i mobilizuje do działania. W dłuższej perspektywie natomiast, a na taką – spoglądając na przebieg pandemii w Chinach – trzeba się nastawić, osłabia, dając objawy przewlekłego stresu, a nawet może doprowadzić do bardziej trwałych zaburzeń lękowych. Lęk „zadomawia” się w mózgu bardziej, im dłużej i częściej go odczuwamy. Dzieje się tak dlatego, że połączenia synaptyczne bardziej się na niego kodują i automatyzują. Mózg działa jak wyszukiwarka internetowa – podsuwa treści, po które w przeszłości już sięgnęliśmy. Co ważne, najlepiej zapamiętywane są te wzorce, które wiążą się z silnymi emocjami a obawy, stres, lęk z pewnością do nich należą. Gdy pozwolimy, aby jakaś tendencja się utrwaliła, w pewnym momencie wystarczy jedna myśl o tym, co nas stresuje, a pojawiają się nieprzyjemne objawy napięcia i spirala strachu się nakręca. Jeśli na wydarzenia związane z pandemią koronawirusa często będziemy reagować lękiem, nasz mózg zacznie automatycznie tworzyć...

Czytaj dalej