Jogowy chillout, czyli jak się nauczyć relaksować
Unsplash.com

Jogowy chillout, czyli jak się nauczyć relaksować

Wiesz, jaka jest najtrudniejsza asana w jodze? Savasana – pozycja trupa. Nic nie robisz, po prostu leżysz. Tak, wiem, że to niełatwe, ale właśnie do tego chcę cCię namówić – do nicnierobienia, , zaniechania działania po to, by po prostu być, zatrzymać się, docenić chwilę.
Kasia Bem
30.12.2020

Dla niektórych zaproszenie do relaksu to wyzwanie na miarę zdobycia Kilimandżaro. Gdy zdobywasz górę, przynajmniej masz cel i idziesz. A w savasanie całkowicie odpuszczasz, donikąd nie zmierzasz, niczego nie chcesz osiągnąć. Leżysz bezczynnie. Wbrew pozorom, odpoczywanie wcale nie jest łatwe. Jesteśmy tak uwarunkowani na działanie, że wymuszony brak działania potrafi wywołać silne napięcie i stan bliski panice.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Nauka relaksu

Wiele osób, które zaczynają swoją przygodę z jogą, często nie potrafi się odprężyć w części sesji przeznaczonej na relaks. Potrzebują na to kilku lub nawet kilkunastu sesji. Nic dziwnego, to taka sama umiejętność, jak opanowanie stania na głowie, z tym że dla niektórych nawet trudniejsza. Jednak na nicnierobieniu można tylko skorzystać, a to dlatego, że naturalne procesy regenerujące zachodzą w organizmie wyłącznie wtedy, gdy autonomiczny układ nerwowy pracuje w trybie parasympatycznym, czyli w  trakcie czasu świadomie przeznaczonego w ciągu dnia na relaks. Podzielę się z tobą kilkoma niezawodnymi sposobami na jogowy chillout, wypróbuj je, a wkrótce odnajdziesz w odpoczynku prawdziwą przyjemność.

Czytaj też: Świadomy oddech. W praktyce jogi i aktywności fizycznej to podstawa

13 rad, by w końcu nauczyć się odpoczywać

1. Codziennie odpoczywaj w savasanie co najmniej 15 minut. Połóż się na plecach, ręce i nogi rozsunięte, oczy zamknięte, spokojny oddech. Otwórz się na doznania płynące z ciała, z umysłu, ale nie podążaj za nimi, pozwól im po prostu być. Możesz na oczy położyć poduszkę relaksacyjną i włączyć  spokojną muzykę albo dźwięki natury, cokolwiek, co cię uspokaja. Taki relaks w ciągu dnia odświeża i dodaje energii jak długi sen w nocy  i uruchamia w organizmie naturalne procesy samouzdrawiania.

2. Opanuj prosty oddech, który tonuje i uspokaja. Usiądź w siadzie skrzyżnym lub na piętach, licząc do czterech, zrób wdech, na taki sam czas zatrzymaj oddech, zrób wydech i znów zatrzymaj powietrze. Powtórz 10 razy.

3. Zrób sobie przynajmniej jednodniowy detoks od Facebooka. To bezcenne doświadczenie, które pokaże ci, że prawdziwy świat ma ci dużo więcej do zaoferowania niż złudzenie uczestniczenia w cudzym życiu.

4. Umów się, że w ciągu posiłków nie będziesz odbierać telefonów. Gwarantuję ci, że świat się nie zawali. Według ajurwedy spokój w trakcie posiłku sprzyja dobremu trawieniu, a ty wreszcie zauważysz, co masz na talerzu.

Czytaj także: Joga i ajurweda pomagają w terapii choroby Hashimoto

5. Zadawaj sobie co jakiś czas pytania: jaka jest dla mnie ta chwila? co teraz czuję? o czym teraz myślę? Takie pytania są jak znak STOP. Przestawiają z trybu działania na tryb bycia. Uczą samoświadomości i uważności.

6. Wybierz się na medytację,  lekcję kaligrafii, ceremonię parzenia herbaty,  ćwiczenia oddechowe lub kurs układania bukietów. Twój umysł w trakcie takich „aktywności” na pewno dozna ukojenia.

7. Spisuj na kartce, co masz do zrobienia, następnie skreśl ostatnie zadania z listy. Wierz mi, życie to nie operacja na otwartym sercu. Większość rzeczy może poczekać, na część nie masz wpływu, a część dzieje się sama.

8. Medytuj. Wybitny nauczyciel medytacji Sakyong Mipham Rinpocze porównał medytację  do przebywania w pustym pokoju w domu pełnym ludzi – tak bardzo odpręża, regeneruje i uspokaja – już 5 minut, a najlepiej 20 minut dziennie przynosi ogromne korzyści dla ciała, ducha i umysłu.

Czytaj też: Medytacja zmniejsza stres i redukuje napięcie. Wystarczą 3 minuty dziennie

9. Jeśli nie możesz wysiedzieć w medytacji, to chodź, najlepiej na świeżym powietrzu. Przy okazji się dotlenisz. Taka chodzona medytacja jest bardzo łatwa – po prostu dostosuj swój oddech do rytmu swoich kroków. Wdech – prawa noga do przodu, wydech – lewa. Przez cały czas obserwuj swój oddech i to, jak chodzisz. Możesz wypróbować też wariant bardziej wymagający: wdech – dwa kroki, wydech – dwa kroki. Wystarczy kilka minut takiej praktyki, żeby zauważyć różnicę  i oczyścić umysł z niespokojnych myśli czy negatywnych emocji.

10. Codziennie znajdź czas na kontakt z naturą. Idź do parku, na łąkę lub skwer albo nad jezioro i nic nie rób. Zwyczajnie „zawieś się” tak jak czasem twój komputer. Potrzebujesz takiego resetu, bardziej niż ci się wydaje.

11. Zafunduj sobie masaż, ale nie klasyczny. Wypróbuj hawajskie lomi lomi albo mauri, w tych technikach to nie tylko masaż, ale również rozmowa, ustalanie intencji. Koniecznie wypróbuj również masaż tajski, zwany jogą dla leniwych. No co? W końcu to tekst o nicnierobieniu.

12. Odpuść sobie. Jak pisze Jon Kabat Zinn w książce „Gdziekolwiek jesteś, bądź”: „Puścić – to znaczy przestać wymuszać, opierać się albo zmagać. W zamian otrzymujemy coś potężniejszego i zdrowszego, co powstaje z pozwolenia, by rzeczy były takie, jakie są”. Zrelaksowany, spokojny umysł to potrafi. Puszcza kolejne baloniki myśli, celów, dążeń czy pragnień z łatwością i bez wysiłku.

Czytaj także: Zamiast zabijać się dla czystych okien, naucz się odpuszczać sobie – i innym

13. W drodze do lub z pracy w samochodzie czy w innym środku lokomocji zwróć uwagę na swój oddech, wyrównaj go,  wsłuchaj się w jego rytm – ten zabieg cię rozluźni. Oddychaj tak świadomie przez kilka minut codziennie. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jak trenować uważność
Unsplash.com

Czy umiesz zmywać naczynia? O tym, jak trenować uważność

W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, mistrza zen i wielkiego nauczyciela uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy milkną, nieruchomieją i skupiają uwagę na własnym oddechu. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się temu, jaka jest ta zamrożona chwila.
Kasia Bem
30.12.2020

Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, zachwytu i spokoju. A także zadziwienia, z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil. Jaki z tego wniosek? Jedynym co jest warte uwagi, jest właśnie chwila. A konkretnie – ta chwila. Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Ta praktyka nie jest niczym nowym. Ma ona swoje korzenie w tradycyjnej znanej od tysięcy lat, buddyjskiej medytacji wglądu, której istotą jest specyficzny rodzaj uwagi: nieosadzający, zwrócony na chwilę obecną, świadomy. Uważność, inaczej mindfulness , przytomność, bycie w chwili obecnej to niezwykle praktyczne narzędzie, które trenowane cierpliwie i regularnie przynosi praktykującym niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się totalne, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej ważnych lub ważniejszych, wartych bądź niewartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najważniejszy jest ten moment, który właśnie przeżywamy. Czytaj także: Uważność to sposób na ukojenie nerwów. Poznaj kilka kroków do bycia tu i teraz Uważność. Czy umiesz zmywać naczynia? Takie pytanie zadał Thich Nhat Hanh swojemu przyjacielowi Jimowi, gdy ten zaproponował mu, że pozmywa po kolacji. Jim obruszył się: „Nie żartuj! Myślisz, że nie wiem, jak się zmywa naczynia?”. Na to mistrz zen odpowiedział: „Są dwa sposoby zmywania. Pierwszy – to zmywanie naczyń, po to, by je umyć i drugi – by je zmywać”. Jim wybrał zmywanie dla zmywania. Poprzez skupienie swojej całej...

Czytaj dalej
Jak poradzić sobie ze złością?
Pexels.com

Dlaczego tak się denerwujesz? Posłuchaj, co próbuje powiedzieć ci twoja złość

Czy ostatnim razem, gdy poczułaś irytację, rozdrażnienie albo złość, zatrzymałaś się, żeby posłuchać tego, co podpowiada ci umysł? Nie? To popełniłaś duży błąd.
Sylwia Arlak
28.12.2020

Korki, praca po godzinach, kłótnia z partnerem czy dzieci, które za nic nie chcą cię słuchać. Nigdy nie może być idealnie. Każdy dzień dostarcza nowych powodów do złości i rozdrażnienia. Jeśli czujesz, że emocje dosłownie cię „zalewają”, że nie masz nad nimi żadnej kontroli, czas się zatrzymać i przyjrzeć swoim myślom.  Czytaj także: Uważność (mindfulness). Na czym polega trening uważności i jakie daje efekty? Zarządzaj swoimi myślami Gniew nie jest złą rzeczą. Z punktu widzenia ewolucji odgrywa ważną rolę w naszym przetrwaniu. „Dzięki niemu wiemy, że zostaliśmy skrzywdzeni” — mówił Ryan Martin, profesor psychologii na University of Wisconsin, podczas wystąpienia na konferencji Ted. Dodał również: „Kiedy twoje serce zaczyna bić szybciej, a twarz robi się czerwona z gorąca, gniew zwiększa przepływ krwi, przygotowując się do ostatecznej rozgrywki. To nasza reakcja, która daje nam energię do stawienia czoła niesprawiedliwości”. Gniew staje się problemem, gdy nie potrafimy sobie z nim poradzić. Jak więc do tego nie dopuścić? Zarządzając myślami. Chociaż wybuch wściekłości może nas informować o zagrożeniu (nawet jeśli chodzi tylko o naszą reputację) to myśli, które za nim idą, określają naszą reakcję. Prof. Martin postanowił zagłębić się w myśli kryjące się za złością i dowiedzieć się: jakie złe myśli skłaniają ludzi do działania? Czy niektóre mogą być bardziej szkodliwe niż inne?  Czytaj też:  „To oni się mylą, a nie ja!”. Dlaczego myślimy o sobie dobrze, gdy postępujemy źle? Rozpoczął od przeprowadzania ankiet, w których prosił przypadkowych ludzi, aby opowiedzieli o ostatniej rzeczy, która ich rozgniewała. „Chciałem, aby było jak najbardziej...

Czytaj dalej
Książki motywacyjne
Adobe Stock

Książki motywacyjne, które zmobilizują cię do działania i odmienią twoje życie 

W tym trudnym czasie sięgnijmy po książki, które podziałają na nas ożywczo i zagrzeją do działania. Które książki mają największą moc do motywowania, a co najważniejsze, do utrzymania nas przy nowym postanowieniu zmiany?
redakcja „Uroda Życia”
28.12.2020

Nie zmienią całego naszego życia, ale ich lektura może tę zmianę rozpocząć. Dobra książka motywacyjna nie tylko inspiruje do działania, ale również pomaga w nim wytrwać. Motywacyjne lektury są dobrym źródłem do poszukiwania w sobie siły do zmian. Poniżej wybraliśmy te najlepsze. 6 książek motywacyjnych, które warto przeczytać: 1. „Skończ to, co zacząłeś. Sztuka samodyscypliny, czyli jak zabrać się do pracy i doprowadzić ją do końca”, autor: Peter Hollins Dzięki tej książce łatwiej opanujesz trudną sztukę kończenia rozpoczętych zadań. Dowiesz się, skąd się bierze niechlubna skłonność do niepodejmowania działań i w jaki sposób wzmocnić motywację. Ustanowisz własne reguły, których przestrzeganie zbliży Cię do wyznaczonych celów. Dowiesz się, jakie nastawienie sprzyja realizacji zadań i jak zapanować nad nastrojami, które mogą obniżać Twoją efektywność. Sporo miejsca poświęcono strategiom walki z prokrastynacją. Nauczysz się łączyć obowiązek z przyjemnością, dzięki czemu wytrwanie w pracy stanie się o wiele łatwiejsze. Czytaj także: Mówiąc: „Mogę wszystko!” albo: „Jestem zwycięzcą!” oszukujesz samą siebie 2. „WOOP Skuteczna metoda osiągania celów”, autor: Gabriele Oettingen Jak twierdzi Gabriele Oettingen, pozytywne myślenie może być szkodliwe. Jest bowiem złudne i niesie za sobą fałszywą obietnicę spełnienia naszych marzeń. Osłabia motywację i utrudnia podjęcie realnych działań. Myślenie „uda mi się” czy „osiągnę to” będzie skuteczne i sprawcze tylko wtedy, gdy zestawi się je z potencjalnymi przeszkodami i konkretnym planem działania. 3. „Uwierz w siebie i działaj. Pokonaj wątpliwości, zostaw przeszłość za sobą i odkryj swój potencjał”, autorzy: Brian Tracy,...

Czytaj dalej
Małe gesty mają ogromne znaczenie w miłości
Pexels.com

Doceń małe gesty: zauważaj i sama je okazuj

Kto choć raz był w związku, ten wie, że konflikty i nieporozumienia są nieuniknione. Niezależnie od tego, czy chodzi o to, kto zmywa naczynia, czy o dużo poważniejsze sprawy, takie jak finanse, ważne, by umieć znaleźć kompromis i… nie zwariować.
Sylwia Arlak
28.12.2020

Z badania przeprowadzonego przez naukowców z Wayne State University i University of Georgia wynika, że umiejętność radzenia sobie z nieporozumieniami nie tylko wpływa na nasz związek, ale również może mieć również wpływ na ogólny poziom stresu. Badania, które zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym „Psychoneuroendocrinology”, wykazały, że pary, które potrafiły okazywać sobie czułość w trakcie kłótni (np. trzymając się za ręce), w dłuższej perspektywie były mniej zestresowane. Czytaj także: Model Knappa: 10 etapów związku, które przechodzi (prawie) każda para Kłótnie w związku a poziom kortyzolu we krwi Jak czytamy w internetowym wydaniu magazynu „Stylist”, naukowcy Sabrina Bierstetel i Richard Slatcher poprosili wybrane pary o dostarczanie próbek ze śliną pobranych w ciągu trzech dni. Dzięki temu badacze mogli śledzić poziom kortyzolu (zwanego hormonem stresu) w ich organizmach przez cały dzień. Nagrali też 10-minutowe dyskusje partnerów, aby upewnić się, w jaki sposób rozwiązują oni spory. Wydzielanie kortyzolu wykazuje charakterystyczny rytm dobowy. Zwykle oznacza to, że jego poziom wzrasta rano, osiąga swój szczyt po południu – kiedy jesteśmy najbardziej pobudzeni, a następnie opada, gdy idziemy spać. Jednak u osób, które są narażone na wyższy poziom stresu, nie będzie większych różnic. Zgodnie z badaniem Bierstetel i Slatchera u par, które rozwiązywały konflikt w zdrowy sposób – z uczuciem, humorem i zaangażowaniem – poziom stresu rósł i spadał w umiarkowany sposób. Z drugiej strony „negatywne zachowania konfliktowe”, takie jak agresja i przyjmowanie postawy obronnej, w większości nie miały ogólnego wpływu na poziom stresu u par. Wyjątkami były jednak...

Czytaj dalej