Joga na dobry dzień doda ci energii o poranku
unsplash.com

Joga na dobry dzień doda ci energii o poranku

Krótka praktyka jogi o poranku sprawi, że twój dzień zaczniesz od zastrzyku pozytywnej energii. Szczególnie w czasach pandemii warto pamiętać o aktywności.
Kamila Geodecka
12.01.2021

Joga o poranku? Dlaczego nie! Wiele z nas pracuje z domu, więc rano mamy nieco więcej czasu na to, by rozłożyć matę i podarować sobie 10 minut dla ciała i duszy. W ten sposób rozpoczniemy dzień ze spokojem, harmonijnym oddechem i rozciągniętymi plecami – a to wszystko naprawdę może dużo zmienić i pozytywnie wpłynąć na twoje samopoczucie.

Oto joga na dobry dzień i na dzień dobry!

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Balasana

Na początek pozycja dziecka, która rozciągnie nasze plecy i sprawi, że poczujemy rozluźnienie fizyczne i psychiczne. Żeby ją wykonać, usiądź na pietach i rozszerz kolana na szerokość bioder. Zrób wdech i połóż swój tors między udami. Czoło połóż na matę lub podłogę. Ręce wyciągnij daleko przed siebie. Pamiętaj jednak, by dłonie znajdowały się na szerokości kolan. Wytrzymaj w tej pozycji od 30 do 60 sekund.

Czytaj także: Czemu warto medytować i chodzić na jogę? – posłuchaj podcastu Kasi Bem 

Adho Mukha Svanasana

Pozostań na macie i rozłóż dłonie na wysokość barków. Kolana niech pozostaną mniej więcej na szerokości bioder, stopy niech będą ustawione równolegle do siebie. Teraz spróbuj oderwać się od maty, kierując swoje biodra w górę. Twoje ciało powinno stworzyć kształt odwróconej litery V. Jeśli nie możesz do końca wyprostować kolan – nic się nie dzieje, nie stresuj się tym, że pozycja nie jest idealna. Pamiętaj jednak o tym, by nie zadzierać głowy!

Marjaryasana/Bitilasana

Teraz czas na pozycję, która jeszcze bardziej rozciągnie twój kręgosłup zastany po nocy. W klęku podpartym ułóż dłonie w linii barków. Wykonaj wydech i spuść głowę na dół, a  kręgosłup uwypuklij, starając się wyciągnąć go w stronę sufitu. Podczas wdechu wykonaj odwrotną pozycję – niech głowa będzie zadarta do góry, a kręgosłup wklęsły. Wykonaj to ćwiczenie kilka razy, wyznaczając sobie odpowiedni rytm.

Vrksasana

Vrksasana to pozycja drzewa, na pewno ją kojarzysz – to właśnie ona występuje najczęściej na plakatach promujących zajęcia jogi. Stań na prawej nodze i znajdź punkt równowagi. Następnie podnieś lewą stopę i połóż ją na wewnętrznej stronie uda lub podudzia. Gdy będziesz czuła się stabilnie złóż ręce w taki sposób, jak składa się je do modlitwy. Niech twoje dłonie będą na wysokości mostka. Jeśli czujesz się naprawdę pewnie w tej pozycji, możesz unieść ręce ku górze.

Czytaj także: Joga koi i odpręża. Oto dlaczego warto praktykować przy obniżonym nastroju i depresji sezonowej

Apanasana

Połóż się na macie ze stopami położonymi płasko na podłodze. Kolana niech będą ugięte. Następnie postaraj się przyłożyć kolana do barków i objąć ramionami swoje zgięte nogi. Wytrzymaj w tej pozycji kilka sekund, a następnie pozwól kolanom opaść z powrotem na matę. Niech twoje stopy znowu będą płasko ułożone na macie.

Savasana

Teraz wyprostuj kolana, ręce ułóż wygodnie wzdłuż ciała. Unieś łopatki, tak byś mogła leżeć i czuć, że twoja klatka piersiowa jest w pełni otwarta. Ta pozycja nazywa się „pozycją trupa” i polega właśnie na leżeniu w bezczynności. Chociaż wydaje się to proste, jest to jedna z najtrudniejszych pozycji w jodze. Zamknij oczy i wytrzymaj około 2-3 minut. Następnie zegnij kolana i połóż się na boku. Spokojnie weź parę głębokich wdechów, otwórz oczy i pomału wstań.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Joga dla początkujących
Pexels.com

Joga dla początkujących – jak zacząć? O tej zasadzie wielu zapomina

Każdy moment jest dobry, aby rozpocząć praktykowanie jogi. Jeśli od dawna czujesz, że to mogłoby być coś dobrego dla ciebie, ale zastanawiasz się, od czego zacząć jako początkująca joginka, oto kilka wskazówek, jak, gdzie i z kim wkroczyć na jogową ścieżkę.
Agnieszka Mosak
28.12.2020

Aby rozpocząć praktykę jogi, najlepiej na początek spotkać się z nauczycielem. Dlaczego? Ponieważ bardzo ważny jest bezpośredni efekt, jaki wywołują techniki jogi w ćwiczącym. Instruktor, znając te efekty, może ocenić, czy poprawnie wykonujemy asany, oraz, co równie ważne, dostosować pozycje do indywidualnych potrzeb każdego z nas. Jeśli nie jesteście do końca przekonani, czy warto zacząć od spotkania z nauczycielem, przypomnijcie sobie ten obrazowy przykład. Kiedy ktoś przybywa do obcego miasta i szuka określonej ulicy, możne to uczynić na dwa sposoby. Biega od ulicy do ulicy, aż wreszcie znajdzie tę właściwą, która jeżeli ma się pecha, okaże się ostatnią. Może też spytać o drogę tubylca. Ten wskaże najkrótszą trasę do poszukiwanego celu. Nauczyciel jogi jest takim tubylcem. Znajdź nauczyciela jogi Jak zatem znaleźć tubylca? Najlepiej wybrać nauczyciela z odpowiednim doświadczeniem. W niektórych tradycjach minimalny okres trenowania u swojego mistrza to 12 lat. W naszych warunkach rzadko kto jest w stanie spełnić takie kryteria. Jeśli chcemy mieć pewność, że praktyka jogi nie jest dla kogoś tylko przelotną życiową przygodą, warto iść do nauczyciela, który sam ćwiczy przynajmniej od pięciu lat. Dobrze także spytać, czy posiada on certyfikaty ukończenia kursów nauczycielskich. Nie jest to jednak jedyny i obiektywny wskaźnik. Istnieje oczywiście ogromna liczba wydawnictw oraz kursów internetowych oferujących możliwość samodzielnego ćwiczenia. Można z nich korzystać, bo każdy podjęty wysiłek jest cenny. Jednak z doświadczenia wiem, że ci, którzy podejmują próby samodzielnej praktyki, w końcu odczuwają potrzebę kontaktu z nauczycielem. Czytaj także: Joga dla początkujących. 7 pozycji, od których warto zacząć! Praktyka jogi w domu Kiedy już...

Czytaj dalej
joga
pexel.com

Joga dla zaawansowanych. Poznaj oryginalne wskazówki mędrców 

Mędrzec Patanjali w jogasutrach przekazuje wskazówki, jak powinna wyglądać praktyka jogi. Oto kilka sutr niezwykle istotnych dla zaawansowanych joginów.
Joanna Jedynak
23.12.2020

Technika, technologia i rezultat. Asana, pozycja ciała w jodze, jest techniką, procesy zachodzące w nas w czasie wykonywanej asany są technologią, a stan umysłu – rezultatem dobrze wykonanej praktyki. Technika jest niezwykle ważna, dlatego że stymuluje właściwe lub niewłaściwe procesy technologiczne, od których przecież zależy efekt. Weźmy zaawansowany technicznie komputer (technika), oprogramowanie (technologia) i posiadającego wiedzę i talent użytkownika, np. architekta. Rezultatem jego działania będzie nowa jakość. Nietrudno wyobrazić sobie efekty pracy osoby potrafiącej jedynie włączyć komputer, a nieznającej możliwości programu. Joga to fascynująca podróż. Otwieraj się na nowe doświadczenia. Każdy dzień, każda chwila daje szansę na przeżycie czegoś wyjątkowego. Czytaj także:  Joga – więcej niż ćwiczenia! Praktyka jogi - bądź tu i teraz  Samadhi Pada, sutra 1: „atha yoganusasana”, oto teraz przedstawia się naukę jogi, teraz też dyscyplina jogi. Rozwijając tę myśl, należy dodać, że wiedza o jodze przekazywana jest teraz, to „teraz” jest niezwykle istotne. Chodzi o zrozumienie znaczenia tego słowa, a także dyscypliny. „Teraz” oznacza: „jestem gotowy przyjąć naukę w takim stanie, w jakim jestem teraz”, a także chodzi o to, iż przekaz wiedzy następuje w czasie teraźniejszym. Bądź tu i teraz. Z punktu widzenia jogi przeszłość i przyszłość nie mają znaczenia. Dyscyplina to nic innego, jak umiejętność bycia uczniem (z łac. discipulus – uczeń), tym, który jest gotowy do przyjęcia i zastosowania wiedzy. Spełnienie w jodze  Sutra 2 z Samadhi Pada to „yogah cittavritti nirodhah” i oznacza kres jogi, ostateczne spełnienie, osiągnięcie stanu zjednoczenia, integracji na skutek zatrzymania poruszeń w świadomości. Jak to...

Czytaj dalej
orina krajewska
Fot. Wojciech Foit

Orina Krajewska: „Joga to dla mnie niekończąca się podróż”

„Ostatnie dwa lata są dla mnie przełomowe, jeśli chodzi o świadomość ciała. Zrozumiałam, że ciało jest pierwszym krokiem do tego, żeby poruszyć wnętrze” – mówi aktorka i pasjonatka jogi Orina Krajewska.
Magdalena Żakowska
17.12.2020

Orina Krajewska, aktorka, córka Małgorzaty Braunek i prezeska Fundacji „Bądź” znana jest nie tylko jako joginka, ale też promotorka medytacji integralnej, czyli holistycznego podejścia do zdrowia, w którym postrzega się na człowieka jako całość, a nie sumę niezależnych od siebie organów. Na aktorstwo zostaje je niewiele czasu, ale gra w serialu „Barwy szczęścia" i epizodycznie w innych projektach. Magdalena Żakowska: Ćwiczysz czy praktykujesz jogę? Orina Krajewska: Dziś praktykuję, ale zaczynałam od ćwiczenia. Gdybym ćwiczyła i myślała o sobie, że praktykuję, byłoby chyba nie fair. Na czym polega różnica? Na podejściu. Czy traktujesz jogę jako fajny rodzaj fitnessu, czy element stylu życia? Ćwiczyć jogę zaczęłam jakieś osiem lat temu. Przez pierwsze dwa lata to była hatha joga, czyli po prostu zestaw asan, który traktowałam jak szczególny rodzaj gimnastyki. Co było bodźcem? Bezpośrednim? To, że chciałam zachować szczupłą sylwetkę, a nie lubię biegać i nie miałam też innych sportowych zajawek. A niebezpośrednim? Jako nastolatka miałam problem z relacją ze swoim ciałem. Punktowałam wszystko i miałam potworne kompleksy, wydawało mi się, że jestem za gruba, mam za małe piersi i kręcone włosy zamiast prostych. W jodze trzymam się swoich nauczycieli Standard w tym wieku. Chociaż pochodzisz z domu, w którym relacja z ciałem i aktywność fizyczna były chyba ważne. To taki schemat, że skoro buddyści medytują, to na pewno też ćwiczą jogę i są wysportowani. Ale prawda jest taka, że moja mama nie była jakoś szczególnie aktywną fizycznie osobą. Lubiła pływać i jeździć na rowerze, ale robiła to sporadycznie. Nie praktykowała jogi. Rano wykonywała jakieś błyskawiczne, proste ćwiczenia i to był koniec tematu. Stawiała na duchowość. ...

Czytaj dalej
Joga i ajurweda a Hashimoto
Unsplash.com

Joga i ajurweda pomagają w terapii choroby Hashimoto

Chorobę często traktujemy jako „dopust boży”, a każda zmiana w życiu, jaką ona generuje, budzi pytania w rodzaju: dlaczego ja? Tymczasem pierwszym krokiem do zdrowia, kiedy je tracimy, jest wewnętrzna zgoda na proces. Przekonałam się o tym sama, borykając się z zapaleniem tarczycy Hashimoto.
Agnieszka Mosak
15.12.2020

Z chwilą, gdy wcześniejsze pytanie zamienisz na: jak moje ciało stara się na mnie wpłynąć i mi pomóc? – zaczynasz doceniać mądrość jego sygnałów i możesz podjąć kroki ułatwiające reorganizację. Zmieniając dotychczasowe nawyki, wesprzesz te obszary, które wymagają zadbania. Zanim dostrzeżesz i pojmiesz źródło problemu, możesz ulec depresji albo irytacji, że wszystko na nic, bo to, co działa dobrze u innych, tobie nie pomaga albo nawet szkodzi. Pamiętaj wtedy, że ciało nie jest wrogiem, lecz sprzymierzeńcem. Słuchaj go i łagodnie zmierzaj ku zrozumieniu. Za to umysł wymaga dyscypliny. Czytaj też: Jak się leczy depresję? Kiedy psychoterapia, a kiedy psychiatra? Początki walki z chorobą Hashimoto Tym, co wyzwoliło uśpioną tendencję, była, jak u wielu kobiet, ciąża i demineralizacja po drugim porodzie. Wiele symptomów pojawiało się u mnie wcześniej, ale charakterem nadrabiałam niemoc ciała. Zanim więc dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy, próbowałam brać się w garść, odchudzać, nie spałam dobrze i nie czułam się sobą. Postanowiłam, że panaceum, którym przezwyciężę niezrozumiały stan beznadziei, będzie joga! Nie rozumiałam wtedy ani źródeł swojego problemu, ani tego, że joga nie działa jak plaster. Zanim zrobiono mi bardziej szczegółowe badania niż tylko TSH, które nie pokazuje całego spektrum zaburzeń, ustalenie terapii hormonalnej wcale nie szło tak szybko i gładko, była to droga przez mękę i mgłę niewiedzy. Dopiero anglojęzyczne portale otworzyły mi oczy na kwestie poza suplementacją hormonu tarczycy i przyniosły psychiczną ulgę, dostarczając przykładów, w których odnajdywałam swoje doświadczenia. Dotarłam też do niezastąpionej książki pt. „Jak żyć z Hashimoto”*,...

Czytaj dalej