Joga jest tylko dla szczupłych i gibkich wybrańców? Nieprawda – jest dla każdego
pexels.com

Joga jest tylko dla szczupłych i gibkich wybrańców? Nieprawda – jest dla każdego

Joga nie jest dla wybrańców. Nie musisz być wysportowany, szczupły, rozciągnięty, młody i piękny, żeby ją praktykować. Jeśli zastanawiasz się czy twoje ciało nadaje się na jogę, to odpowiedź brzmi: tak! Twoje ciało nadaje się na jogę. Teraz.
Agnieszka Passendorfer
17.11.2020

Mając na uwadze swoją wagę, ewentualne choroby i urazy ciała, często zastanawiamy się czy dany rodzaj wysiłku fizycznego jest dla nas odpowiedni. Jeśli twoje wątpliwości względem jogi, to jedyna rzecz, która powstrzymuje cię przed jej praktyką, czas rozwiać je jedna po drugiej! Joga jest dla każdego, a twoje ciało będzie na nią gotowe na każdy etapie życia. Teraz i za kilka lat też. Przestań więc je obwiniać, oceniać i krytykować. Przestań je ważyć, mierzyć i oskarżać o sabotaż.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Twoje ciało nadaje się na jogę. Teraz.

„Jeśli ktoś zna powód, dla którego ten ślub nie powinien się odbyć, niech powie teraz lub zamilknie na wieki”. Znasz to zdanie? Pewnie tak – jeśli nie ze ślubu w realu, to z kina. Podobną formułką zaczynałam kiedyś sesje jogi: „Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć? Powiedz to, zanim zaczniemy zajęcia”. Zaczynałam, bo teraz proszę, żeby dziewczyny (i faceci, ale ci są w mniejszości) o wszelkich przeszkodach ze strony ciała mówiły na osobności. Nie publicznie, jak w „Czterech weselach i pogrzebie”, ale w szatni czy na sali po zajęciach. Nauczyłam się też prowadzić sesje tak, że w trakcie każdy ma szansę zrobić wariant asany, która mu nie pasuje bez poczucia obciachu i wstydu za swoje ciało. To ostatnie nie zawsze mi się udaje, bo to uczucie wstydu czy obciachu niektórych nie opuszcza prawie nigdy. Bywa i gorzej: wiele z nas traktuje swoje niedoskonałe ciało jako pretekst do tego, by nie praktykować jakiejś asany, lub nie praktykować w ogóle.

Zdejmij kaptur 

Jako nauczycielka przeżyłam już wiele i wielokrotnie widziałam, w jaki sposób traktujemy swoje ciało. Nieraz słyszałam: „Jestem gruba, sztywna, mam za krótkie ręce, by złapać się za stopy, piersi opadają mi na twarz w świecy, ciężki tyłek nie pozwala się podnieść do stania na głowie, a brzuch skręcić się w marichyasanie 3”. Litania bez końca. Często jednym tchem. Znam też kobiety, które przenigdy nie przyjdą w krótkich spodenkach, facetów, którzy za żadne skarby nie zdejmą koszulki, choćby temperatura zbliżała się do tej, która panuje na Goa w pełni lata, i osoby obojga płci, które zakładają na jogę luźne bluzy, kaptury i skarpetki. A jeśli taką bluzę zdejmą (bo jednak w sali czasem panuje klimat Goa), to tylko po to, by przewiązać się nią w pasie i ukryć brzuch i biodra. Do tego jeszcze ci, którzy ćwiczą zawsze w kącie, za słupem i najchętniej zgasiliby wszystkie światła na sali. Jeśli czytasz ten tekst, to prawdopodobnie jeden z tych grzechów masz na sumieniu. Kompleksy związane z ciałem są powszechne i niestety wielofunkcyjne. Utrudniają nam praktykę, nie pozwalają się skupić na sobie i psują humor. Sprawiają, że nie możemy doświadczyć santoshy, czyli zadowolenia. Że nie potrafimy cieszyć się sobą, światem i asanami.

Nie, nie ważysz za dużo

Słonie są piękne, uważał ponoć Pattabhi Jois, guru ashtanga jogi, który na pytanie naprawdę grubego człowieka, czy nadaje się na jogę, odpowiedział: „Wyglądasz ślicznie, jak słoń! My w Indiach bardzo lubimy słonie i lubimy boga Ganesha, który ma głowę słonia – to jeden z naszych ulubionych bogów. Oczywiście, że możesz ćwiczyć jogę”.

Bo to oczywiste, że możesz. Wszystkie asany mają swoje warianty dla tych, którym brzuch, biust, uda czy ogólna sztywność nie pozwala wejść w klasyczną, książkową wersję. Poza tym, joga odchudza. W tym sensie, że działa dobrze na umysł, który zaczyna sobie lepiej radzić z kompulsjami – także z napadami jedzenia. Usprawnia też tak zwany ogień trawienny i działa pozytywne na układ hormonalny. Nie mogę obiecać, że po kilku miesiącach zyskasz idealną figurę, ale na pewno zaczniesz zdrowiej się odżywiać i lepiej metabolizować to, co zjesz. Dopóki to się nie stanie – i tak przyjdź na jogę. Masz wątpliwości? Znajdź sobie w Instagramie zdjęcia grubych joginów i joginek. I zobacz, że oni też praktykują. Czasem z większą gracją niż chudzielce.

Nie, nie jesteś sztywniakiem

Nikt nie rodzi się ze zdolnością do zrobienia wszystkich asan. Do wielu rzeczy dochodzi się powoli. Praktykując. 100 000 godzin albo mniej, albo więcej. Zwykle jest tak, że każde ciało ma jakąś łatwość i jakąś trudność. Znam osoby, które z marszu zakładają lotos, takie, które go nie zakładają nawet po 10 latach praktyki, ale za to bez problemu balansują na głowie czy rękach. Ktoś ma otwarte biodra, ktoś inny (albo ten sam) mocny brzuch, elastyczne barki.

Twoje ciało w pewnych asanach stawia opór, w innych stawia ciebie na uprzywilejowanej pozycji w porównaniu z innymi osobami na jodze. Tylko, że to porównanie nie ma sensu. Każdy ma „coś” do przepracowania i to jest właśnie joga. Umiejętność pokonywania trudności. Umiejętność rozwijania się, mimo że ten rozwój nie przebiega zbyt szybko i gładko.

To OK, jeśli jesteś młody i piękny

I szczupły. Albo szczupła. Paradoks, ale wiele osób, które przychodzą na jogę i naprawdę dobrze wyglądają i bez problemu robią postępy na poziomie fizycznym, czuje hejting ze strony grubych albo sztywniaków. Ale bycie chudym jest OK. To nie twoja wina, że wyglądasz jak gwiazda jogi z Insta. To nie twoja wina, jeśli nie bolą cię plecy ani kolano i masz elastyczność  węża. Jak pisałam, każdy ma coś i każdy pracuje z tym czymś, co ma. Być może brakuje ci cierpliwości albo siły, albo konsekwencji. Może ostrożności i kontaktu z ciałem, które łatwo narażasz na kontuzje. Być może nie brak ci żadnej z tych rzeczy, a jakiejś innej. Wierzę, że na jodze się rozwijamy, ale nie każdy rozwija to samo i czasem na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, nad czym ktoś pracuje. A bycie elastycznym nie jest grzechem.

Nie, nie jesteś swoim ciałem

To znaczy trochę jesteś, ale nie tylko. Dlatego nie przywiązuj się tak bardzo do cech swojego ciała w jodze. Praktykując, pracujesz też nad oddechem, drishti (koncentracją wzroku), bandhami (kłódkami energetycznymi w ciele), nad intencją, z jaką robisz asany, i nad intencją, w jaki sposób wykorzystasz energię uzyskaną z praktyki.

Dobra praktyka nie jest jednoznaczna z efektowną praktyką. Niektórych jej efektów nie widać na zewnątrz albo widzi je tylko inny, zaawansowany jogin lub nauczyciel. Czasem nawet wcześniej niż ty, zwłaszcza jeśli twój umysł jest zajęty krytykowaniem swojego ciała.

Naprawdę do niczego?

Czasami sytuacja jest naprawdę krytyczna. Bo nadwaga jest ogromna, brakuje palców, jedna noga jest krótsza, w kręgosłupie są śruby. Takie trudności też się zdarzają. I zdarza się, że osoby z naprawdę trudnym ciałem mimo wszystko praktykują. Zwykle wymaga to dodatkowych wskazówek od nauczyciela i może indywidualnie dobranych pomocy. Nie znam jednak przypadku, by ktoś, kto chce ćwiczyć jogę, nie mógł wejść w absolutnie żadną asanę, zrobić absolutnie żadnej pranajamy czy mudry. Jeśli umysł chce, ciało mu pomaga, nie przeszkadza.

***

Agnieszka Passendorfer – uzależniona od ashtangi. Skończyła trzy kursy nauczycielskie i ze cztery tysiące warsztatów i szkoleń (mniej więcej). Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu” i bloga agapejoga.pl.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
joga twarzy
iStock

Joga twarzy chroni przed starzeniem się i zmarszczkami lepiej niż kremy i zabiegi

Czy wiesz, że mięśnie na twarzy i szyi – a jest ich ponad 80 – tak jak wszystkie inne mięśnie, potrzebują odpowiednich ćwiczeń? 
Marta Cieplak
22.12.2020

Na twarzy i szyi znajduje się kilkadziesiąt mięśni. I to one, a nie jakość skóry, są w największym stopniu odpowiedzialne za to, jak się starzejemy. Dlatego codzienne ćwiczenia mogą sprawić, że będziemy wyglądać młodziej! Jak to robić, podpowiada Marta Kucińska, ekspertka od jogi twarzy. „Trzeba pamiętać, że mięśnie mimiczne są połączone zazwyczaj jednym przyczepem z czaszką, a drugim ze skórą. Ich kondycja wpływa na wygląd ogólny twarzy i na zmarszczki mimiczne. Bo to mięśnie stanowią formę siatki podtrzymującej skórę wraz z innymi tkankami”, mówi Marta Kucińska. Jak o nie zadbać? Najskuteczniej zrobisz to, praktykując jogę twarzy, czyli metodę łączącą ćwiczenia twarzy z odpowiednim oddechem , postawą ciała oraz właściwą dietą i nauką świadomej mimiki. Joga twarzy przywraca młody wygląd Regularnie stosowana może odwracać negatywne efekty wpływu grawitacji, niwelować zmarszczki, a także sprawi, że skóra uzyska promienny wygląd. Najlepiej nauczyć się tej metody poprzez kursy, warsztaty albo indywidualne konsultacje. „Trzeba posiadać chociaż elementarną wiedzę, żeby odpowiednio dobrać i stosować ćwiczenia, a także rozumieć, na czym polegają procesy starzenia się twarzy”, wyjaśnia Marta Kucińska. Na początek, żeby zobaczyć, czy taka forma dbania o siebie ci odpowiada, możesz wypróbować ćwiczenia dostępne w internecie albo w książce „Joga piękna” autorstwa Marty. Znajdziesz tam uniwersalne ćwiczenia. „Poprawią kondycję całej twarzy i szyi, ale w zależności od potrzeb zawsze warto prędzej czy później dobrać ćwiczenia spersonalizowane. Nawet poprzez konsultacje online”, dodaje.  Jogę twarzy można połączyć z pielęgnacją olejkami nawilżającymi i stosowaniem rollerów kamiennych czy płytek...

Czytaj dalej
Pexels.com

Joga na szczęście. Dobre samopoczucie można wypracować

Porzuć wszystkie pragnienia i bądź szczęśliwy – mówił swoim uczniom Swami Sivanada. Dla wielu osób ćwiczących jogę ten postulat brzmi jak utopia. Czym jest joga na szczęście?
Kasia Bem
23.12.2020

Pozbycie się pragnień wydaje się propozycją dobrą dla ascety, jogowym Everestem dostępnym tylko nielicznym adeptom, którzy zadedykowali swoje życie praktyce. A przecież wszyscy pragniemy trwałego szczęścia. To naturalne dążenie każdego człowieka. Joga na szczęście to stan pełni Trudzimy się jak mróweczki, by je osiągnąć – gromadzimy, zdobywamy, osiągamy – jednak to trwałe zadowolenie nie przychodzi. Smakujemy szczęście tylko przez chwilę, by znów popaść w niezadowolenie, frustrację, smutek czy cierpienie. Czy szczęście nie istnieje? Czy to tylko kolejna utopijna koncepcja? Iluzja, która każe nam chcieć więcej, starać się bardziej, pracować lepiej, wyglądać ładniej? Budować większe domy, zaspokajać kolejne pragnienia, spełniać niekończące się zachcianki? A może to tu tkwi błąd? Może po prostu trwałe szczęście nie istnieje w świecie zmysłowym i choćbyśmy nie wiadomo jak się starali, zawsze będzie nam czegoś do pełni szczęścia brakowało? Najpiękniejszy widok może nam się znudzić, najwspanialsze dania przejeść, najlepsza muzyka zmęczyć. Zmysłów nie da się trwale zaspokoić, one ciągle poszukują nowych doznań. Przypomnij sobie ekscytację, którą odczuwasz, gdy dostajesz wyczekiwany prezent. Jak długo ona trwa? Kilka minut? Godzinę? Pragnienie zostało zaspokojone. Natychmiast pojawia się następne. Nikt jeszcze, żaden człowiek, nie zdołał odnaleźć trwałego szczęścia w świecie materialnym. A jogini twierdzą, że joga to stan, w którym nie brakuje niczego. Stan pełni. Jak i gdzie go odnaleźć? Czytaj też:   Medytacja wdzięczności: sposób na szczęście i harmonię Joga szczęścia uczy, że to, co najlepsze jest w nas samych Szczęście zaczyna się tam, gdzie cichnie umysł. Praktyka jogi uczy, że szczęście nie istnieje w świecie zewnętrznych przeżyć czy...

Czytaj dalej
Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Iga Kruk-Żurawska, nauczycielka Ashtanga Jogi: „Joga jest dla wszystkich!"

Najbardziej bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia praktyki jogi był dla Igi jej kręgosłup, który w związku z siedzącą pracą doskwierał coraz bardziej. „Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę".
Anna Paciorek
11.11.2020

Iga Kruk-Żurawska jest redaktorką i nauczycielką jogi, a także absolwentką Wiedzy o Teatrze na warszawskiej Akademii Teatralnej. Prowadzi stronę  www.justbreathe.pl . Swoją przygodę na macie zaczęła od jogi Ashtanga, bo jak sama przyznaje, gruntuje ją ona w codzienności. Od kilku lat pokazuje światu, że jogę może praktykować każdy, niezależnie od stopnia skrzywienia kręgosłupa, poziomu gibkości czy wagi.  Anna Paciorek: Jak długo praktykujesz? Co sprawiło, że postawiłaś pierwszy krok na macie? Iga Kruk-Żurawska:  Praktykuję od ponad sześciu lat – poszłam na zajęcia ze względu na mój kręgosłup, który wtedy właśnie zaczął mi bardziej doskwierać. To był czas tuż po skończeniu studiów, pracowałam jako redaktor-freelancer, więc liczba godzin spędzanych przed komputerem rosła, a ilość ruchu wyraźnie zmalała. Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę. A na jogę zdecydowałam się dlatego, że miałam w moim otoczeniu kilka osób, które praktykowały dość długo i regularnie i dzieliły się swoimi przeżyciami i doświadczeniami w mediach społecznościowych. Dość długo kręciłam się wokół tematu, można powiedzieć, że obwąchiwałam go, aż w końcu po prostu poszłam na zajęcia. Nie muszę chyba mówić, że moje intuicje okazały się słuszne. Za co pokochałaś Ashtangę? Dlaczego akurat ona? Od Ashtangi zaczęłam – i od razu wsiąkłam. Myślę, że na początku to była przede wszystkim zasługa nauczycielek, na które trafiłam. Miałam naprawdę ogromne szczęście, bo były to osoby, przy których ja i mój skrzywiony kręgosłup czuliśmy się bezpiecznie, nie miałam poczucia, że jestem...

Czytaj dalej
joga na depresję
pexel.com

Joga na depresję. Zobacz, jak możesz pomóc sobie w kryzysie

Depresja to jedna z chorób cywilizacyjnych, która dotyka coraz większej części z nas. Najbardziej zaawansowane technologicznie antydepresanty mogą jedynie złagodzić ten „ból istnienia”, ale nie są w stanie go wyleczyć. Czy potrafi go wyleczyć joga?
Ilona Kondrat
23.12.2020

Ile razy słyszymy od najbliższych i obcych osób: „mam doła”, „nic im się nie chce”, „nic mnie nie cieszy”, „siłą zwlekam się z łóżka, aby rozpocząć kolejny beznadziejny dzień”. Różne są formy i nasilenie tych przykrych objawów, zawsze jednak oznaczają one, że nastąpiło jakieś pęknięcie między duszą a ciałem i dlatego często mówi się, że „depresja jest poczuciem oddzielenia od własnego ja”. Czytaj także:   Ukryta depresja: możesz ją podejrzewać, jeśli masz choć 4 z tych 6 „niewinnych” objawów Filozofia jogi  „Podstawą jogicznego podejścia do leczenia depresji jest świadomość tego, że nie ma oddzielenia” – pisze Amy Weintraub a książce „Joga na depresję”. Co to oznacza w praktyce? Według autorki joga nie stawia pytania „Co jest ze mną nie tak?”. Niezbędna w jodze akceptacja swojego ciała i poszukiwanie jedności ciała i duszy (joga znaczy w przybliżeniu jedność), to mocny fundament budowania własnej psychiki. Moim ulubionym cytatem jest stwierdzenie Gurmukh Kaur Khalsa: „Joga nie jest praktyką samodoskonalenia; joga jest praktyką godzenia się z samym sobą”. Jak to się ma do depresji? Filozofia jogi głosi, że wszystko jest jednością, nie ma więc czegoś takiego jak oderwanie od całości, jaką jest uniwersalna jaźń. Jesteśmy częścią kosmicznej jedności, a problemem jest tylko niewiedzą, która przeszkadza nam dostrzec ten aspekt w sobie. Praktyka jogi pozwala nam dotrzeć do naszego naturalnego stanu. Przestajemy identyfikować się z rzeczami i emocjami, które zaciemniają nasz prawdziwy obraz: nie ja jestem tą złą myślą, moimi pragnieniami, swoimi niepowodzeniami i wątpliwościami. To tylko złudzenia, które przysparzają nam cierpień i chorób. Ja w dalszym ciągu...

Czytaj dalej