Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”:

1. Wstań wcześniej.

2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności.

3. Zjedz ciepłe śniadanie.

4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.


5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.


6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.


7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.


8. Zaplanuj chwilę dla siebie po pracy.

9. Spędź czas z najbliższymi.

10. Wykonuj wszystkie domowe czynności w stanie uważ­ności.

11. Wieczorem pomedytuj lub pojoguj.

12. Idź spać między godziną 22 a 23.


13. Podziękuj za dzień.


Od czego trzeba zacząć? Od początku dnia, czyli od poranka, tłumaczy Natalia Kraus. Pierwsza zasada życia w rytmie slow life brzmi: WSTAŃ WCZEŚNIEJ.

Po co? Po to, aby nie musieć się spieszyć od samego rana i przede wszystkim mieć czas na poranne rytuały, takie jak np. krótka medytacja, joga lub spacer. Agnieszka Maciąg w jednej ze swoich książek pisała, że wstaje o 4 rano, aby zdążyć popracować, zanim obudzi się reszta domowników, a szczególnie jej córeczka. Taka godzina to ekstremum, choć jeśli ktoś ćwiczy ashtanga jogę, to pewnie jest przyzwyczajony do wczesnego wstawania.

Najważniejsze jest, aby spróbować wstać, zanim reszta rodziny się obudzi. Jest to ważne szczególnie wtedy, gdy masz małe dzieci. Potrzebujesz czasu tylko dla siebie, aby obudzić swoje ciało w wolnym rytmie do zadań danego dnia. Jak ułożyć taki poranek w rytmie slow? Koncepcji może być wiele, oto przykładowa: budzisz się o godzinie 7, powoli przeciągasz się na łóżku, potem wstajesz, idziesz do łazienki, myjesz się (pamiętaj, aby każdą czynność wykonywać uważnie, będąc zagłębionym w tu i teraz), potem przygotowujesz owsiankę. Zanim owsianka nabierze mocy, możesz wykonać kilka cykli Powitań Słońca z jogi albo chwi­ lę pomedytować. Owsianka gotowa. Po śniadaniu ubierasz się, czeszesz, malujesz i... jedziesz do pracy.

1. Pobudka — to wcale nie jest takie obojętne, w jaki sposób się obudzisz. Czy zostaniesz wyrwany ze snu głośnym dryń!!!!! w swoim telefonie, czy też obudzi cię np. spe­cjalna lampka, która stopniowo rozświetla pokój i w koń­ cu zagra ustawioną przez ciebie empetrójkę w klimacie zen. Oczywiście każdy chciałby być budzony przez po­ całunek ukochanej osoby i pewnie wielu z nas ma taką szansę. Ale powiedzmy sobie szczerze, że przecież nie każdego dnia nasza połówka budzi się wcześniej od nas.
W każdym razie jeśli lampki takiej nie masz i nie chcesz kupować kolejnego gadżetu, bo jesteś fanem minimali­ zmu, to przynajmniej wybierz delikatny dźwięk budzi­ ka, zanim wstaniesz, poprzeciągaj się chwilę (widziałeś, jak to robią koty?), otwórz powoli oczy i się uśmiechnij. Uświadom sobie, że właśnie otrzymałeś kolejny dzień życia, najcenniejszy z wszystkich darów. Potem powoli, z uważnością postaw stopy na podłodze i wstań.

2. Poranna toaleta — Thich Nhat Hanh, mistrz uważnego życia uczy, aby wszystkie czynności, które na co dzień wykonujemy automatycznie, przeżywać w pełnej uważności. Czyli jeśli przemywasz twarz wodą i szczotkujesz zęby, bądź wodą, która obmywa ci twarz i pastą, która wybiela ci uśmiech. Poczuj chłodny powiew orzeźwienia, z czułością wytrzyj twarz miękkim ręcznikiem i poczuj się całkowicie tu i teraz, zagłębiony w chwili obecnej. Podziękuj za to, że masz bieżącą wodę, bo wielu ludzi na świecie jej nie ma. W podobny sposób bierz prysznic, szczotkuj włosy i się ubieraj. Jeśli masz kłopot z uciekającymi myślami, a już zwłaszcza z takimi, które niecierpliwie zaczynają krążyć wokół pracy, zapoznaj się z gathami, czyli specjalnymi wierszami, które mnisi recytują w głowie podczas wykonywanych czynności, aby właśnie nie myśleć o niczym innym. Thich Nhat Hanh zaleca stosowanie następujących gath:

Szczotkując zęby i płucząc usta/Przyrzekam wypowiadać się jasno i z miłością/Gdy z moich ust płynie dobra mowa/W ogrodzie mego serca zakwita kwiat/Woda wypływa z górskich źródeł/Woda płynie głęboko w ziemi/W cudowny sposób trafia a do nas/Przepełnia mnie wdzięczność.

Gdy już umyjesz zęby, wypij ciepłą wodę z cytryną i mio­dem (lub bez miodu, jeśli nie przeszkadza ci kwaśny smak). Woda z cytryną doskonale nawadnia, a poza tym zawiera przeciwutleniacze, dzięki którym likwiduje skutki stresu oksydacyjnego, wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn i przede wszystkim pomaga utrzy­ mać równowagę kwasowo­zasadową organizmu.

3. Praktyka — mam tu na myśli jogę lub medytację albo spacer z psem. Dlaczego akurat te aktywności? Tu w dużym skrócie — to one pozwalają na skupienie myśli, zatrzymanie się i wejście w odpowiedni rytm slow (w przeciwieństwie np. do biegania). Nie musi być to rozbudowana i długa praktyka. Wystarczy w przypadku jogi kilka Powitań Słońca (surya namaskar) lub 5–10 minut medytacji. Spacer z futrzakiem też daje podobne rezultaty, jeśli tylko będziesz spacerować spokojnie i bez pośpiechu. Zobacz, jak wykonać powitanie słońca czy 5 ­minutową medytację o poranku na www.nataliakraus.pl.

okład slow
mat. prasowe

 

4. Ubieranie się — przede wszystkim naszykuj sobie ubra­nia już wieczorem. Unikniesz w ten sposób przykrych niespodzianek rano, w stylu „nie mam żadnych czystych skarpetek”, „nie zauważyłam tej plamy na bluzce i co ja mam teraz włożyć”. Po trzecie pamiętaj, że ubranie musi być nie tylko ładne i schludne, ale przede wszystkim wygodne. Spędzisz w nim wiele godzin tego dnia i to, jak się w nim czujesz, będzie miało istotny wpływ na twój nastrój.

5. Śniadanie — to najważniejszy posiłek dnia. Powie ci to każdy lekarz czy dietetyk. Dlatego do śniadania trzeba się przyłożyć. To ono daje paliwo i energię na cały dzień. Pamiętasz stare powiedzenie: „Jedz śniadanie królewskie, obiad książęcy, a kolację żebraczą”? Ono jest jak najbardziej prawdziwe. Aby zjeść „królewskie śniadanie”, czyli takie, które da ci najwięcej paliwa, nie zapy­ chaj się chlebem z masłem i serem czy wędliną. To tylko zapychacze, a nie energodajne posiłki. Najwięcej energii dadzą ci zboża w postaci płatków np. owsianych, jaglanych lub żytnich, orkiszowych, czy innych z dodatkiem owoców świeżych lub suszonych. Nie dodawaj mleka, tylko zalej wszystko gorącą wodą i poczekaj, aż skład­niki będą miękkie. To wersja najszybsza. Ale jeśli masz troszkę więcej czasu, to zdradzę ci sekret superowsianki, którą przyrządza mój Tata. Jest on już na emeryturze, ale codziennie wstaje wcześnie rano i przygotowuje dla wszystkich domowników owsiankę, dzięki której każdy ma energię na długi czas i uśmiech na twarzy od samego początku dnia. Przepis jest następujący:
Przygotuj mały rondelek i zagotuj w nim trochę wody (w zależ- ności od tego, dla ilu osób robisz owsiankę, ale nie ma to być zupa, tylko zwarty posiłek, więc średnio jedna szklanka na osobę wystarczy). Dodaj szczyptę soli. Gdy woda się zagotuje możesz dodać dowolne suszone owoce. Po chwili wsyp otręby owsiane (nie płatki!) tak, aby został nad nimi centymetr wody. Potem łyżkę lnu mielonego oraz wedle upodobania orzechy lub migdały, cały czas mieszając. Po 3–4 minutach owsianka jest gotowa, zdejmij ją więc z płyty i poczekaj, aż troszkę wystygnie. Przełóż do miseczek, dodaj świeże owoce i ciesz się jej wybornym smakiem.
 

Pamiętaj, aby nigdy nie spieszyć się przy jedzeniu śniadania. Thich Nhat Hanh radzi, aby śniadanie było czasem cichego szczęścia i wdzięczności. Postaraj się, aby w trakcie posiłku nie czytać gazety, odłożyć na bok smartfon i nie włączać telewizji. Jeśli spożywasz je z kimś, pamiętaj o powiedzeniu czegoś miłego, np. „Dzi­siaj jest piękna pogoda, może pójdziemy razem na spacer po pracy?”. Atmosfera przy śniadaniu utrzyma się jeszcze przez długi czas, dlatego warto zadbać o to, aby było przyjemnie i bez pośpiechu.

6. Podróż do pracy czy szkoły w dużym mieście to prawdziwe wyzwanie. Jeśli masz szczęście i mieszkasz na tyle blisko, aby do niej iść, dużo łatwiej będzie ci zachować spokój. Możesz ten spacer wykorzystać na medytację w ruchu polegającą na rytmicznym oddychaniu i recytowaniu w głowie mantr. Mogą to być dowolne słowa, wy­ bierz takie, które odpowiadają twojemu nastrojowi tego dnia, np. na wdechu: jestem, a na wydechu: szczęśliwy.

7. W pracy zastosuj zasady Zen to done. Słyszałaś o metodzie Zen to done (ZTD) autorstwa Leo Babauty? To idealna opcja dla tych, którzy mają za dużo zadań na głowie, bez względu na charakter ich pracy. (…) W bardzo dużym skrócie polega on na odpowiednim gromadzeniu i przetwarzaniu wszyst­kich myśli „przypominajek” oraz zaplanowanych zadań tak, aby odciążyć umysł z ciągłego uczucia „jeszcze czegoś nie zrobiłam”. System pozwala także na uproszczenie pracy tak, abyśmy nie czuli się przeciążeni i przy­ tłoczeni. (Więcej o tej metodzie znajdziesz w książce, w rozdziale „Slow life w pracy”).

8. Znajdź chwilę dla siebie po pracy. Gdy już wrócisz do domu, pamiętaj, aby odłączyć się od sieci. Po co? Po to, aby po prostu BYĆ. W dzisiejszych czasach praca bardzo często polega na tym, że siedzimy wiele godzin dziennie przed komputerem, a w przerwach korzystamy ze smartfona. Oczywiście wymaga tego od nas specy ka pracy. Ale ciągłe przebywanie w sieci pozbawia nas po­ czucia realności i prostego bycia TU i TERAZ. Dajemy się wciągnąć w net i nawet nie do końca zauważamy, że każdą wolną chwilę spędzamy wpatrzeni w ekran telefonu. To ogromny pożeracz czasu i energii, zabierający cenne minuty na zwykłe przeżycie życia. Dlatego posta­ raj się odłączać od sieci tak często, jak to tylko możliwe. A już na pewno, kiedy bawisz się z dzieckiem, idziesz na spacer, jedziesz komunikacją miejską czy układasz się do snu.
Zaplanuj czas dla siebie. Może to być cokolwiek. Przeczytanie książki, pójście na jogę, spacer z bliskimi, wypad na lodowisko z dzieckiem (oczywiście, jeśli też założysz łyżwy) czy kawa z przyjaciółką. Ja mam dwie małe córeczki, więc wyjścia bez dzieci mam zaplano­wane dwa razy w tygodniu. Staram się też zrobić coś dla siebie, kiedy już pójdą spać. Z moich osobistych sposobów na fajne spędzenie chwili ze sobą, oprócz jogi i medytacji, są: układanie puzzli (uwielbiam!), czytanie książek, czesanie kota, wprowadzanie zasad minimalistycznych w domu, zajmowanie się kwiatami (niestety nie mam ogrodu, więc zostają mi rośliny doniczkowe), zaparzanie herbaty, które troszkę przypomina japońską ceremonię. A ty jakie masz pomysły?

9. Na pewno masz też codzienne obowiązki związane ze sprzątaniem. Postaraj się je wykonać z uważnością. Np. jeśli myjesz podłogę lub zamiatasz schody, to na te kilka chwil stań się całkowicie tym zmywaniem/zamiataniem. Kiedy spróbowałam tego po raz pierwszy, byłam bardzo zdumiona, ile radości dało posprzątanie 33 schodów prowadzących do moich drzwi wejściowych. Robiłam to najbardziej uważnie, jak tylko mogłam, i zapamiętałam ich liczbę już na zawsze☺. Po skończonej pracy czułam nie tylko satysfakcję z czystych schodów, ale przede wszystkim niesamowity spokój.
„Mycie podłogi, froterowanie jej tak długo, aż będzie lśniąca, daje doskonałą okazję do odprężenia, zrelaksowania umysłu, zapomnienia o troskach. [...] Byłoby cudownie, gdyby wszystko, czego się podejmujemy, przynosiło w tak krótkim czasie równie satysfakcjonujące rezultaty! Praca naszych rąk dostarcza głębokiego uczucia zadowolenia” — pisze w książce Sztuka sprzątania Dominique Loreau.
Jak naucza zen: „Wycieraj wszystko dokładnie, nie pozostawiaj nigdzie żadnych śladów, wymiataj przeszłość, troski i zmartwienia”.

10. Wieczorem nie zapomnij o medytacji. Medytacja jest częścią praktyki jogi i wielu z nas, joginów, wykonu­ je ją codziennie. I bardzo dobrze. Ale medytacja jest dobra dla każdego, niekoniecznie jogina. Jeśli jesz­ cze tego nie robisz, to spróbuj chociaż przez 5 minut przed snem skupić się na swoim oddechu i nie myśleć o bieżących sprawach. Medytacja zapewnia naszemu umysłowi reset, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Bez tego nie ma mowy o życiu w rytmie slow. Musimy mieć przerwę od myślenia. Koniecznie. Codziennie. Zwłaszcza po całym dniu, w którym nasz umysł musiał pracować aktywnie przez wiele godzin. Tak samo jak silnik w samochodzie czy procesor w komputerze, mózg musi mieć chwilę na „schłodzenie”. Największą wartością medytacji jest chyba to, że daje nam jasność umysłu i bardzo często pozwala na znalezienie odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Wszystkie rozwiązania są w nas. Trzeba tylko przestać biec, aby znaleźć do nich drogę. To właśnie gwarantuje medytacja.

Na koniec dnia pomyśl też, za co jesteś wdzięczny. Cze­go się dzisiaj nauczyłeś, jakich nauczycieli spotkałeś, co dobrego dał ten dzień.

I koniecznie pamiętaj, aby iść spać przed godziną 23. Za radą dr Zofii Lorens­-Litki: „Sen przed północą ma nieporównanie większą wartość niż sen rozpoczęty w późnych godzinach nocnych ze względu na wydzielanie hormonów sprzyjających odnowie energetycznej, walce z zakażeniami, niszczeniu nieprawidłowych komórek, które mogłyby przekształcić się w tkanki nowotworowe, i uzupełnianiu wszelkich niedoborów”.

Natalia Kraus „Slow life w wielkim mieście" , wyd. „Sensus i Onepress", 2020.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
medytacja techniki
Getty Images

Zabiegana? Bez tchu? Weź oddech, zwolnij, zobacz, co da ci medytacja

Nie tylko uspokaja umysł, ale też dyscyplinuje nasze myśli.
Karolina Stępniewska
21.10.2018

Po co nam medytacja? Choćby po to, że pośpiech, życie pod presją czasu, zadań, zobowiązań i natłoku negatywnych uczuć sprawiają, że nie poświęcamy uwagi temu, co w danej chwili robimy. A medytacja prowadzi do spokoju i radości. Polecamy ją także dlatego, że dyscyplinuje i uspokaja umysł, a jednocześnie utrzymuje nas w stanie czujności i uwagi. W efekcie zmienia nasz sposób doświadczania i rozumienia rzeczywistości. Nawet całkiem prozaiczne czynności – mycie naczyń, sprzątanie – mogą nas udoskonalać wewnętrznie. „Zmywanie jest medytacją. Jeśli nie umiesz zmywać, utrzymując pełną świadomość, to siedząc w ciszy, też nie nauczysz się niczego” – mówi mistrz zen Thich Nhat Hanh. Co daje medytacja? Po  co nam medytacja? Medytacja to praktyka, która dyscyplinuje i uspokaja umysł, a jednocześnie utrzymuje nas w stanie czujności i  uwagi. W efekcie zmienia nasz sposób doświadczania i rozumienia rzeczywistości. Prowadzi do spokoju i radości. Pośpiech, życie pod presją czasu, zadań, zobowiązań i natłoku negatywnych uczuć sprawiają, że nie poświęcamy uwagi temu, co w danej chwili robimy. Myślami ciągle jesteśmy gdzie indziej. Niby żyjemy, ale nie doświadczamy życia. I nie cieszymy się jego urodą. Historia medytacji Medytacja, powszechnie kojarzona głównie z buddyzmem, jest obecna w wielu tradycjach religijnych i ścieżkach duchowych. W Indiach była szeroko praktykowana już ponad trzy tysiące lat temu. Wiele systemów medytacji powstało w starożytnej Europie, w średniowieczu była stosowana przez mistyków chrześcijaństwa i islamu. Z czasem przestała być jedynie praktyką religijną, obecnie medytują miliony ludzi na całym świecie, niezależnie od wyznania. „By odnieść korzyści z medytacji, można być katolikiem, protestantem, wyznawcą judaizmu lub niewierzącym....

Czytaj dalej
Jak trenować uważność
Unsplash.com

Czy umiesz zmywać naczynia? O tym, jak trenować uważność

W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, mistrza zen i wielkiego nauczyciela uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy milkną, nieruchomieją i skupiają uwagę na własnym oddechu. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się temu, jaka jest ta zamrożona chwila.
Kasia Bem
30.12.2020

Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, zachwytu i spokoju. A także zadziwienia, z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil. Jaki z tego wniosek? Jedynym co jest warte uwagi, jest właśnie chwila. A konkretnie – ta chwila. Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Ta praktyka nie jest niczym nowym. Ma ona swoje korzenie w tradycyjnej znanej od tysięcy lat, buddyjskiej medytacji wglądu, której istotą jest specyficzny rodzaj uwagi: nieosadzający, zwrócony na chwilę obecną, świadomy. Uważność, inaczej mindfulness , przytomność, bycie w chwili obecnej to niezwykle praktyczne narzędzie, które trenowane cierpliwie i regularnie przynosi praktykującym niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się totalne, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej ważnych lub ważniejszych, wartych bądź niewartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najważniejszy jest ten moment, który właśnie przeżywamy. Czytaj także: Uważność to sposób na ukojenie nerwów. Poznaj kilka kroków do bycia tu i teraz Uważność. Czy umiesz zmywać naczynia? Takie pytanie zadał Thich Nhat Hanh swojemu przyjacielowi Jimowi, gdy ten zaproponował mu, że pozmywa po kolacji. Jim obruszył się: „Nie żartuj! Myślisz, że nie wiem, jak się zmywa naczynia?”. Na to mistrz zen odpowiedział: „Są dwa sposoby zmywania. Pierwszy – to zmywanie naczyń, po to, by je umyć i drugi – by je zmywać”. Jim wybrał zmywanie dla zmywania. Poprzez skupienie swojej całej...

Czytaj dalej
Trening mindfulness
Getty Images

„Zakotwicz umysł w chwili, w której jesteś tu i teraz” – pisze Kasia Bem, joginka i nauczycielka medytacji

„Uważność inaczej mindfulness, to znakomite praktyczne narzędzie, które sprawia, że nasze życie staje się TOTALNE, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane”
Kasia Bem
20.06.2020

Uważność ułatwia życie, ale sama w sobie nie jest łatwa. Przynajmniej na początku. Jesteśmy przyzwyczajeni, aby wybiegać myślą do przodu, planować, pisać scenariusze. Albo odwrotnie – wracamy myślami do tego, co już było, roztrząsamy, analizujemy. Lekceważymy chwilę, w której jesteśmy, nie skupiamy się na tym, co mamy tu i teraz.  Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem  podpowiada, dlaczego warto praktykować uważność i w jaki sposób możemy to robić.  Inspiracja: „Człowiek, który jest ciągle świadomy, człowiek, który jest w pełni obecny w każdej chwili, to jest mistrz” – Anthony de Mello W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, wielkiego mistrza uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy na chwilę nieruchomieją. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się, jaka jest ta zamrożona w ułamku sekundy chwila. Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, radości i zachwytu. A także zadziwienia z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil.  Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Uważność inaczej mindfulness, przytomność, bycie w chwili obecnej to znakomite praktyczne narzędzie, które regularnie trenowane przynosi niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się TOTALNE, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej lub bardziej ważnych, mniej lub bardziej wartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najistotniejszy jest ten moment,...

Czytaj dalej
Jak przeżyć święta bez stresu
East News

Mindfulness w święta. Nie bądź pośpiechem, bądź uważnością, radością, ciszą…

Kasia Bem
09.12.2020

Bez pośpiechu, nerwowej spinki i wydanych oszczędności nie ma prawdziwych świąt? Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem przekonuje, że można ten zimowy okres przeżyć zupełnie inaczej. Wsłuchać się w siebie, przyjrzeć się swoim emocjom.  Inspiracja „Znajdź radość i spokój właśnie w tej chwili – teraz” Thich Nhat Hanh Stało się coś strasznego! – zawołał przerażony Muminek do Mamusi. – To się nazywa Wigilia!” Muminek zawołał tak, bo wcześniej Paszczak ściągnął z niego kołdrę, pod którą Muminek zamierzał spać do wiosny, i powiedział mu, że wszyscy biegają jak zwariowani, a nic nie jest gotowe. Wraz z tym fragmentem z „Zimy Muminków” przyszły do mnie piękne życzenia, by radość nie opuszczała mnie w wędrówce przez codzienność, a cierpliwość była towarzyszem w każdym magicznym momencie życia. To zdarzyło się kilka lat temu, ale pamiętam, że gdy czytałam te słowa, byłam jak Paszczak, który nie zdążył nic przygotować i nic nie miał. Znacie to? Klasyka gatunku, którą w tym momencie roku przeżywa chyba każda z nas, nieważne: joginka czy bizneswoman. Awantura wisi na włosku, rodzina rozstawiona po kątach, psy i koty starają się być niewidoczne. Aż tu nagle takie słowa, by cierpliwość była drogowskazem. Ech, nigdy nie wiadomo, co może człowiekowi pomóc, w każdym razie zrobiłam kilka głębokich wdechów i wydechów, pomedytowałam chwilę i zrozumiałam, że właśnie przydarzyła mi się okazja, by praktykować mindfulness. Zamiast gorączkowo skreślać pozycje z listy rzeczy do zrobienia, kilka po prostu z tej listy wyrzuciłam i uśmiechnęłam się do bliskich. Postanowiłam, że chcę radośnie i świadomie przeżyć ten czas, bo on już nigdy się nie powtórzy. Zmiana perspektywy i wewnętrzne rozluźnienie sprawiły, że świat...

Czytaj dalej