Joga dla zaawansowanych. Poznaj oryginalne wskazówki mędrców 
pexel.com

Joga dla zaawansowanych. Poznaj oryginalne wskazówki mędrców 

Mędrzec Patanjali w jogasutrach przekazuje wskazówki, jak powinna wyglądać praktyka jogi. Oto kilka sutr niezwykle istotnych dla zaawansowanych joginów.
Joanna Jedynak
23.12.2020

Technika, technologia i rezultat. Asana, pozycja ciała w jodze, jest techniką, procesy zachodzące w nas w czasie wykonywanej asany są technologią, a stan umysłu – rezultatem dobrze wykonanej praktyki. Technika jest niezwykle ważna, dlatego że stymuluje właściwe lub niewłaściwe procesy technologiczne, od których przecież zależy efekt.

Weźmy zaawansowany technicznie komputer (technika), oprogramowanie (technologia) i posiadającego wiedzę i talent użytkownika, np. architekta. Rezultatem jego działania będzie nowa jakość. Nietrudno wyobrazić sobie efekty pracy osoby potrafiącej jedynie włączyć komputer, a nieznającej możliwości programu.

Joga to fascynująca podróż. Otwieraj się na nowe doświadczenia. Każdy dzień, każda chwila daje szansę na przeżycie czegoś wyjątkowego.

Czytaj także: Joga – więcej niż ćwiczenia!

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Praktyka jogi - bądź tu i teraz 

Samadhi Pada, sutra 1: „atha yoganusasana”, oto teraz przedstawia się naukę jogi, teraz też dyscyplina jogi. Rozwijając tę myśl, należy dodać, że wiedza o jodze przekazywana jest teraz, to „teraz” jest niezwykle istotne. Chodzi o zrozumienie znaczenia tego słowa, a także dyscypliny. „Teraz” oznacza: „jestem gotowy przyjąć naukę w takim stanie, w jakim jestem teraz”, a także chodzi o to, iż przekaz wiedzy następuje w czasie teraźniejszym. Bądź tu i teraz. Z punktu widzenia jogi przeszłość i przyszłość nie mają znaczenia. Dyscyplina to nic innego, jak umiejętność bycia uczniem (z łac. discipulus – uczeń), tym, który jest gotowy do przyjęcia i zastosowania wiedzy.

Spełnienie w jodze 

Sutra 2 z Samadhi Pada to „yogah cittavritti nirodhah” i oznacza kres jogi, ostateczne spełnienie, osiągnięcie stanu zjednoczenia, integracji na skutek zatrzymania poruszeń w świadomości. Jak to osiągnąć?

W drugiej części jogasutr Sadhana Pada, sutra 1, Patanjali mówi „tapah, svadhyaya, Iśvarapranidhanani kriyayogah” to trzy filary jogi, bez których praktyka pozbawiona jest sensu. Praktyka jogi jest jogą działania i składają się na nią samodyscyplina, samopoznanie oraz poddanie się.

  • Tapah (zapał) rozwija praktykującego, ucząc właściwego działania na poziomie ciała, dążąc do osiągnięcia czystości, tak aby mógł dostrzec, że istnieje coś, co jest znacznie większe od niego.
  • Svadhyaya (samopoznanie) przez wnikliwe studiowanie swego wnętrza oraz umysłu prowadzi praktykującego do wiedzy. Dzięki temu może on wzrastać od wewnątrz, rozpalając iskierkę, która zapłonie wielkim światłem.
  • Iśvarapranidhanani (poddanie się) pomaga uwolnić się z więzów ego, osiągnąć czystość i stan medytacji.

To wydaje się proste, więc dlaczego nie robię postępów?

Czytaj także: Joga na dobry sen. 10-minutowa praktyka, która uspokoi i wyciszy

Progres w jodze 

Sadhana Pada, sutra 3: „avidia, asmita, raga, dvesia, abhinivesah-kleśah” to pięć uciążliwości lub przeszkód zaburzających świadomość, występujących na poziomie intelektualnym, emocjonalnym i instynktownym: niewiedza, ego-poczucie własnego ja, przywiązanie, niechęć i lęk.

Zawsze kiedy wyjeżdżam do Indii, moja znajoma, która nigdy nie była za granicą, mówi: „I chce ci się jechać tam, gdzie jest taka bieda, niesprawiedliwość i przemoc?”. Ona swą wiedzę opiera na obrazie Indii zaczerpniętym z jakiegoś filmu. Na nic się zdaje przekonywanie. Niewiedza, podparta i filtrowana przez ego, przywiązanie do swego i niechęć przed nowym, zabarwione lękiem o utratę iluzji. Tak działają klesie.

Czyż nie spotykamy się z tym na co dzień w naszej praktyce jogi, wykonując asany? Nie wiemy, jak wykonać je poprawnie, ale przecież jesteśmy już zaawansowani, praktykujemy 3-5 lat. Nasze ego, przywiązanie do znanego, niechęć do zmian i obawa przed utratą tego, co mamy, nie pozwalają ruszyć z miejsca. Joga to przede wszystkim gotowość na doświadczenie czegoś nowego. Bez tego nie będzie transformacji.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Joga a sezonowa depresja
iStock

Joga koi i odpręża. Oto dlaczego warto praktykować przy obniżonym nastroju i depresji sezonowej

Sezonowa depresja o różnym nasileniu dotyka w okresie jesienno-zimowym wielu z nas. Warto wiedzieć, jak za pomocą praktyki jogi można zmniejszyć jej objawy.
Izabela Raczkowska
30.12.2020

Kiedy szybciej zapada zmrok, robi się zimniej, częściej pada, a zasnute chmurami niebo przybiera siny odcień, spora część osób cierpi z powodu obniżonego nastroju. Jakie są jego objawy? Przestaje się nam chcieć chcieć. Jesteśmy przewlekle zmęczeni i z dnia na dzień mamy coraz mniej energii. Stale towarzyszy nam senność połączona z gorszą jakością snu. Nieustannie jesteśmy głodni i podjadamy słodycze. Stan ten pogłębia się z nadejściem kolejnych zimowych miesięcy, owocując smutkiem, obojętnością, wycofaniem, przygnębieniem, poczuciem bezradności i zniechęceniem. Częściej niż zwykle dajemy upust rozdrażnieniu i ciągłemu poczuciu irytacji. Czym jest depresja sezonowa i dlaczego nas dotyka? Warto zastanowić, czy nie mamy do czynienia sezonową depresją (SAD – seasonal affective disorder). W zależności od stanu aury pojawia się ona w okresie od września do listopada, narasta aż do lutego, a później ulega remisji wraz z nastaniem marca lub kwietnia. Według naukowców etiologia tego zaburzenia nie do końca jest wyjaśniona, ale za najpewniejszą przyczynę przyjmuje się zakłócone procesy biochemiczne naszego mózgu. Z badań wynika, że coraz mniejsza ilość światła słonecznego, coraz niższe temperatury, zmiany ciśnienia i wilgotności wpływają bezpośrednio na funkcjonowanie neuroprzekaźników w obrębie naszego ośrodkowego układu nerwowego. Czytaj także: Depresja sezonowa może dotknąć każdego. Psycholożka tłumaczy, jakie objawy powinny nas zaniepokoić Ów zespół objawów spowodowany nastaniem jesieni to częściowo zupełnie naturalne zjawisko, z którym mieliśmy do czynienia od zawsze. W czasach, kiedy człowiek żył blisko natury, prowadząc spokojne i przewidywalne życie, taki zespół objawów przystosowywał nas do naturalnego cyklu. Mogliśmy wyhamować dynamizm wiosny i...

Czytaj dalej
Pexels.com

Joga na szczęście. Dobre samopoczucie można wypracować

Porzuć wszystkie pragnienia i bądź szczęśliwy – mówił swoim uczniom Swami Sivanada. Dla wielu osób ćwiczących jogę ten postulat brzmi jak utopia. Czym jest joga na szczęście?
Kasia Bem
23.12.2020

Pozbycie się pragnień wydaje się propozycją dobrą dla ascety, jogowym Everestem dostępnym tylko nielicznym adeptom, którzy zadedykowali swoje życie praktyce. A przecież wszyscy pragniemy trwałego szczęścia. To naturalne dążenie każdego człowieka. Joga na szczęście to stan pełni Trudzimy się jak mróweczki, by je osiągnąć – gromadzimy, zdobywamy, osiągamy – jednak to trwałe zadowolenie nie przychodzi. Smakujemy szczęście tylko przez chwilę, by znów popaść w niezadowolenie, frustrację, smutek czy cierpienie. Czy szczęście nie istnieje? Czy to tylko kolejna utopijna koncepcja? Iluzja, która każe nam chcieć więcej, starać się bardziej, pracować lepiej, wyglądać ładniej? Budować większe domy, zaspokajać kolejne pragnienia, spełniać niekończące się zachcianki? A może to tu tkwi błąd? Może po prostu trwałe szczęście nie istnieje w świecie zmysłowym i choćbyśmy nie wiadomo jak się starali, zawsze będzie nam czegoś do pełni szczęścia brakowało? Najpiękniejszy widok może nam się znudzić, najwspanialsze dania przejeść, najlepsza muzyka zmęczyć. Zmysłów nie da się trwale zaspokoić, one ciągle poszukują nowych doznań. Przypomnij sobie ekscytację, którą odczuwasz, gdy dostajesz wyczekiwany prezent. Jak długo ona trwa? Kilka minut? Godzinę? Pragnienie zostało zaspokojone. Natychmiast pojawia się następne. Nikt jeszcze, żaden człowiek, nie zdołał odnaleźć trwałego szczęścia w świecie materialnym. A jogini twierdzą, że joga to stan, w którym nie brakuje niczego. Stan pełni. Jak i gdzie go odnaleźć? Czytaj też:   Medytacja wdzięczności: sposób na szczęście i harmonię Joga szczęścia uczy, że to, co najlepsze jest w nas samych Szczęście zaczyna się tam, gdzie cichnie umysł. Praktyka jogi uczy, że szczęście nie istnieje w świecie zewnętrznych przeżyć czy...

Czytaj dalej
Joga na depresję
pexels.com

Joga na depresję. Zobacz, jak możesz pomóc sobie w kryzysie

Depresja to jedna z chorób cywilizacyjnych, która dotyka coraz większej części z nas. Najbardziej zaawansowane technologicznie antydepresanty mogą jedynie złagodzić ten „ból istnienia”, ale nie są w stanie go wyleczyć. Czy potrafi go wyleczyć joga?
Ilona Kondrat
23.12.2020

Ile razy słyszymy od najbliższych i obcych osób: „mam doła”, „nic im się nie chce”, „nic mnie nie cieszy”, „siłą zwlekam się z łóżka, aby rozpocząć kolejny beznadziejny dzień”. Różne są formy i nasilenie tych przykrych objawów, zawsze jednak oznaczają one, że nastąpiło jakieś pęknięcie między duszą a ciałem i dlatego często mówi się, że „depresja jest poczuciem oddzielenia od własnego ja”. Czytaj także:   Ukryta depresja: możesz ją podejrzewać, jeśli masz choć 4 z tych 6 „niewinnych” objawów Filozofia jogi  „Podstawą jogicznego podejścia do leczenia depresji jest świadomość tego, że nie ma oddzielenia” – pisze Amy Weintraub a książce „Joga na depresję”. Co to oznacza w praktyce? Według autorki joga nie stawia pytania „Co jest ze mną nie tak?”. Niezbędna w jodze akceptacja swojego ciała i poszukiwanie jedności ciała i duszy (joga znaczy w przybliżeniu jedność), to mocny fundament budowania własnej psychiki. Moim ulubionym cytatem jest stwierdzenie Gurmukh Kaur Khalsa: „Joga nie jest praktyką samodoskonalenia; joga jest praktyką godzenia się z samym sobą”. Jak to się ma do depresji? Filozofia jogi głosi, że wszystko jest jednością, nie ma więc czegoś takiego jak oderwanie od całości, jaką jest uniwersalna jaźń. Jesteśmy częścią kosmicznej jedności, a problemem jest tylko niewiedzą, która przeszkadza nam dostrzec ten aspekt w sobie. Praktyka jogi pozwala nam dotrzeć do naszego naturalnego stanu. Przestajemy identyfikować się z rzeczami i emocjami, które zaciemniają nasz prawdziwy obraz: nie ja jestem tą złą myślą, moimi pragnieniami, swoimi niepowodzeniami i wątpliwościami. To tylko złudzenia, które przysparzają nam cierpień i chorób. Ja w dalszym ciągu...

Czytaj dalej
Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Iga Kruk-Żurawska, nauczycielka Ashtanga Jogi: „Joga jest dla wszystkich!"

Najbardziej bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia praktyki jogi był dla Igi jej kręgosłup, który w związku z siedzącą pracą doskwierał coraz bardziej. „Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę".
Anna Paciorek
11.11.2020

Iga Kruk-Żurawska jest redaktorką i nauczycielką jogi, a także absolwentką Wiedzy o Teatrze na warszawskiej Akademii Teatralnej. Prowadzi stronę  www.justbreathe.pl . Swoją przygodę na macie zaczęła od jogi Ashtanga, bo jak sama przyznaje, gruntuje ją ona w codzienności. Od kilku lat pokazuje światu, że jogę może praktykować każdy, niezależnie od stopnia skrzywienia kręgosłupa, poziomu gibkości czy wagi.  Anna Paciorek: Jak długo praktykujesz? Co sprawiło, że postawiłaś pierwszy krok na macie? Iga Kruk-Żurawska:  Praktykuję od ponad sześciu lat – poszłam na zajęcia ze względu na mój kręgosłup, który wtedy właśnie zaczął mi bardziej doskwierać. To był czas tuż po skończeniu studiów, pracowałam jako redaktor-freelancer, więc liczba godzin spędzanych przed komputerem rosła, a ilość ruchu wyraźnie zmalała. Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę. A na jogę zdecydowałam się dlatego, że miałam w moim otoczeniu kilka osób, które praktykowały dość długo i regularnie i dzieliły się swoimi przeżyciami i doświadczeniami w mediach społecznościowych. Dość długo kręciłam się wokół tematu, można powiedzieć, że obwąchiwałam go, aż w końcu po prostu poszłam na zajęcia. Nie muszę chyba mówić, że moje intuicje okazały się słuszne. Za co pokochałaś Ashtangę? Dlaczego akurat ona? Od Ashtangi zaczęłam – i od razu wsiąkłam. Myślę, że na początku to była przede wszystkim zasługa nauczycielek, na które trafiłam. Miałam naprawdę ogromne szczęście, bo były to osoby, przy których ja i mój skrzywiony kręgosłup czuliśmy się bezpiecznie, nie miałam poczucia, że jestem...

Czytaj dalej