Iga Kruk-Żurawska, nauczycielka Ashtanga Jogi: „Joga jest dla wszystkich!"
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Iga Kruk-Żurawska, nauczycielka Ashtanga Jogi: „Joga jest dla wszystkich!"

Najbardziej bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia praktyki jogi był dla Igi jej kręgosłup, który w związku z siedzącą pracą doskwierał coraz bardziej. „Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę".
Anna Paciorek
11.11.2020

Iga Kruk-Żurawska jest redaktorką i nauczycielką jogi, a także absolwentką Wiedzy o Teatrze na warszawskiej Akademii Teatralnej. Prowadzi stronę www.justbreathe.pl. Swoją przygodę na macie zaczęła od jogi Ashtanga, bo jak sama przyznaje, gruntuje ją ona w codzienności. Od kilku lat pokazuje światu, że jogę może praktykować każdy, niezależnie od stopnia skrzywienia kręgosłupa, poziomu gibkości czy wagi. 

Anna Paciorek: Jak długo praktykujesz? Co sprawiło, że postawiłaś pierwszy krok na macie?

Iga Kruk-Żurawska: Praktykuję od ponad sześciu lat – poszłam na zajęcia ze względu na mój kręgosłup, który wtedy właśnie zaczął mi bardziej doskwierać. To był czas tuż po skończeniu studiów, pracowałam jako redaktor-freelancer, więc liczba godzin spędzanych przed komputerem rosła, a ilość ruchu wyraźnie zmalała. Kiedy zaczęłam budzić się z bólem pleców, uznałam, że muszę coś z tym zrobić, bo za kilka lat w ogóle już z tego łóżka nie wstanę.

A na jogę zdecydowałam się dlatego, że miałam w moim otoczeniu kilka osób, które praktykowały dość długo i regularnie i dzieliły się swoimi przeżyciami i doświadczeniami w mediach społecznościowych. Dość długo kręciłam się wokół tematu, można powiedzieć, że obwąchiwałam go, aż w końcu po prostu poszłam na zajęcia. Nie muszę chyba mówić, że moje intuicje okazały się słuszne.

Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Za co pokochałaś Ashtangę? Dlaczego akurat ona?

Od Ashtangi zaczęłam – i od razu wsiąkłam. Myślę, że na początku to była przede wszystkim zasługa nauczycielek, na które trafiłam. Miałam naprawdę ogromne szczęście, bo były to osoby, przy których ja i mój skrzywiony kręgosłup czuliśmy się bezpiecznie, nie miałam poczucia, że jestem traktowana jak osoba o niepełnej sprawności, a jednocześnie dostawałam dużo zrozumienia i pomocy w poradzeniu sobie z tym, jak moje ciało reaguje na poszczególne pozycje. A w samej metodzie od początku ujęła mnie powtarzalność – mantrowość wykonywania codziennie tej samej sekwencji, za każdym razem inaczej, w głębokim skupieniu i uważności skierowanej na ciało. W międzyczasie zdarzyło mi się spróbować kilku innych rodzajów jogi, ale to zupełnie nie było to. Czuję, że praktykuję jogę, kiedy praktykuję Ashtangę. 

Jak praktyka Ashtangi odmieniła, i odmienia codziennie Twoje życie?

Dzięki praktyce na pewno stałam się bardziej pewnym siebie i spokojniejszym człowiekiem. Dokonuję bardziej świadomych wyborów, na różnych poziomach – jeśli chodzi o to, co czytam, co oglądam, co jem, z kim i w jaki sposób spędzam czas. Joga poszerzyła mi też horyzonty, dzięki niej wciąż trafiam w nowe obszary, o których istnieniu kiedyś nie miałam pojęcia: w różne obszary pracy z ciałem i umysłem, różne tradycje duchowe. Zarówno jako uczeń, jak i nauczyciel poznaję wielu wspaniałych, ciekawych ludzi – mam poczucie, że od kiedy praktykuję, a zwłaszcza przez kilka ostatnich lat, w moim życiu jest nieustanny przepływ energii, taki dobry flow, z którym w miarę łagodnie sobie płynę, nie licząc oczywiście różnych sztormów, które są wpisane w przebieg ludzkiego życia.

Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Czy dzięki jodze lepiej radzisz sobie ze stresem? Co Ci pomaga, medytacja, oddech, asany, Twoja ulubiona część praktyki?

Tak, zdecydowanie! Kiedyś byłam naprawdę bardzo zestresowaną osobą. Przejmowałam się wszystkim, różne drobiazgi urastały do rangi gigantycznych problemów. Paraliżowały mnie wystąpienia publiczne, ale też zwyczajne kontakty z ludźmi, nie mogłam znieść tego, że nie mam kontroli nad rzeczywistością, która co i rusz przekreśla moje plany. Myślę, że pomaga wszystko to, co wymieniłaś – ale najbardziej oddech, no i medytacja. Dzięki niej nauczyłam się odpuszczać i akceptować to, że nie wiem, co się wydarzy za godzinę, dwa dni, pół roku czy dziesięć lat. Bardzo pilnuję tego, żeby medytować codziennie – jeśli z jakiegoś powodu mam za mało czasu na pełną praktykę, skracam praktykę asan, ale medytacja musi być.

Jak joga wpływa na zdrowie Twojego kręgosłupa? Jak praktyka uwolniła Ciebie w życiu?

Mój kręgosłup dzięki praktyce odżył :) Dolegliwości bólowe ustąpiły (czasem oczywiście wracają, ale wiem też już teraz, jak sobie z nimi radzić), wróciła mobilność, cały czas eksploruję różne nowe możliwości zniuansowanego ruchu, które odkrywam w swoim ciele. Ale ważna jest też przemiana na poziomie psychicznym – kiedy zaczynałam chodzić na zajęcia, najchętniej przemykałam pod ścianą, oczywiście odwrócona do niej plecami. O założeniu czegoś innego niż luźny t-shirt nie było mowy, zresztą chodząc po mieście, też bardzo skrupulatnie się zakrywałam. A w pewnym momencie – po prostu odkryłam, że to już nie jest problem. Przestałam się chować i pozwoliłam sobie w pełni odetchnąć. Taka odzyskana swoboda na pewno przełożyła się też na moje relacje z innymi ludźmi i sposób bycia.

Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Co sądzisz o współczesnej rywalizacji w sporcie, w ruchu, każdej aktywności? O „instagramowej” jodze, kojarzącej się głównie z akrobatycznymi popisami?

Sport ma to do siebie, że się w nim rywalizuje – taka jest jego rola, dzięki temu zapewnia określone emocje zarówno sportowcom, jak i ich kibicom :) Ale joga nie jest sportem ani popisem – choć patrząc na zdjęcia na Instagramie, można mieć całkiem przeciwne wrażenie. Często spotykam osoby, które fiksują się na tym, że chcą wykonać jakąś konkretną asanę. Albo szukają tylko sesji jogi „na coś”. Moim zdaniem nie tędy droga – gdybym miała takie podejście, zrezygnowałabym po najwyżej miesiącu i doszłabym do wniosku, że moje ciało jest beznadziejne i po prostu się do tego nie nadaje. Praktykując asany, pracujemy z ciałem, oczyszczamy je, przywracamy mu sprawność – ale nie jesteśmy lepszymi joginami, jeśli robimy lotos, stajemy na rękach albo wykonujemy ekstremalne wygięcia do tyłu. Porównywanie się z osobą z maty obok też nie ma sensu – każdy z nas ma inną historię, co innego musi na macie przepracować i bardzo często nie są to wcale kwestie fizyczne.

Wywiad z Igą Kruk-Żurawską
Zdj. Justyna Długoborska-Ciołko, strona: www.4plus8.pl

Świadomość ciała, traktowanie go z szacunkiem, czucie każdego ruchu. Praktyka z miłością do siebie, bez mocnej, akrobatycznej rywalizacji. Czy My, Polacy nadal mamy dużo pracy przed sobą, aby wreszcie w praktyce iść właśnie tą ścieżką?

Myślę, że to nie jest kwestia tylko polska – choć faktycznie, chyba jako naród nie mamy najlepszego kontaktu ze swoimi ciałami. Na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia, ale dużo się też dzieje – powstają kolejne wartościowe inicjatywy promujące sensowny, zdrowy ruch, a nie katorżniczy trening.

Którą część praktyki jogi polecasz każdemu z nas? Teraz gdy epidemia wirusa przynosi dużo stresów oraz sprzecznych informacji. Dla wszystkich osób pozostających w domach, czekających na sposób na rozładowanie nadmiaru emocji, albo uspokojenie umysłu oraz ciała.

Warto spróbować medytacji – w tej chwili mamy dostęp do wielu prowadzonych sesji, nie powinno być problemu ze znalezieniem czegoś dla siebie. A kiedy już oswoimy sytuację, możemy spróbować medytować samodzielnie, w ciszy – co będzie miało dodatkowy walor odłączenia się od internetu i urządzeń elektronicznych, przy których i tak spędzamy ostatnio za dużo czasu. Wystarczy pięć minut, żeby uspokoić swoje myśli – i żeby ten spokój stopniowo przenosił się na resztę naszego życia. W moim odczuciu regularna medytacja jest najlepszym sposobem na radzenie sobie ze stresem, co nie znaczy, że zawsze jest to praktyka łatwa i przyjemna. Ale warto podjąć ten wysiłek.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Praktykowa jogi - jak zacząć
Adobe Stock

Joga jest tylko dla szczupłych i gibkich wybrańców? Nieprawda – jest dla każdego

Joga nie jest dla wybrańców. Nie musisz być wysportowany, szczupły, rozciągnięty, młody i piękny, żeby ją praktykować. Jeśli zastanawiasz się czy twoje ciało nadaje się na jogę, to odpowiedź brzmi: tak! Twoje ciało nadaje się na jogę. Teraz.
Agnieszka Passendorfer
17.11.2020

Mając na uwadze swoją wagę, ewentualne choroby i urazy ciała, często zastanawiamy się czy dany rodzaj wysiłku fizycznego jest dla nas odpowiedni. Jeśli twoje wątpliwości względem jogi, to jedyna rzecz, która powstrzymuje cię przed jej praktyką, czas rozwiać je jedna po drugiej! Joga jest dla każdego, a twoje ciało będzie na nią gotowe na każdy etapie życia. Teraz i za kilka lat też. Przestań więc je obwiniać, oceniać i krytykować. Przestań je ważyć, mierzyć i oskarżać o sabotaż. Twoje ciało nadaje się na jogę. Teraz. „Jeśli ktoś zna powód, dla którego ten ślub nie powinien się odbyć, niech powie teraz lub zamilknie na wieki”. Znasz to zdanie? Pewnie tak – jeśli nie ze ślubu w realu, to z kina. Podobną formułką zaczynałam kiedyś sesje jogi: „Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć? Powiedz to, zanim zaczniemy zajęcia”. Zaczynałam, bo teraz proszę, żeby dziewczyny (i faceci, ale ci są w mniejszości) o wszelkich przeszkodach ze strony ciała mówiły na osobności. Nie publicznie, jak w „Czterech weselach i pogrzebie”, ale w szatni czy na sali po zajęciach. Nauczyłam się też prowadzić sesje tak, że w trakcie każdy ma szansę zrobić wariant asany, która mu nie pasuje bez poczucia obciachu i wstydu za swoje ciało. To ostatnie nie zawsze mi się udaje, bo to uczucie wstydu czy obciachu niektórych nie opuszcza prawie nigdy. Bywa i gorzej: wiele z nas traktuje swoje niedoskonałe ciało jako pretekst do tego, by nie praktykować jakiejś asany, lub nie praktykować w ogóle. Zdejmij kaptur  Jako nauczycielka przeżyłam już wiele i wielokrotnie widziałam, w jaki sposób traktujemy swoje ciało. Nieraz słyszałam: „Jestem gruba, sztywna, mam za krótkie ręce, by złapać się za stopy, piersi opadają mi na twarz w świecy, ciężki tyłek nie pozwala...

Czytaj dalej
Świadomy oddech
Adobe stock

Doceń prostotę, bo jest w niej ogromna siła – pisze Kasia Bem, joginka, nauczycielka medytacji

Tak jak trzepot skrzydeł motyla może spowodować trzęsienie ziemi, tak proste rzeczy: oddech, medytacja, sposób myślenia – mogą odmienić twoje życie.
Kasia Bem
12.06.2020

Im coś jest prostsze, tym mniej temu ufamy. Lubimy rzeczy skomplikowane, tym wydają nam się bardziej wartościowe. Im więcej pracy musimy w coś włożyć – tym bardziej to cenimy. Im droższe – tym bardziej chcemy to mieć. Lekceważymy rzeczy, które dostajemy za darmo: piękne widoki, oddech, czas. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem podpowiada, dlaczego warto docenić prostotę.  *** Inspiracja: „Tylko to, co proste i łatwe w realizacji, może odmienić całe życie” – Ute Lama Nauczę cię  oddechu, który jeszcze kilkanaście lat temu był sekretem dostępnym tylko wielkim mistrzom i najwytrwalszym uczniom, a wiedzę o nim sprzedawano zachodnim turystom za kilka tysięcy euro” – powiedział mój nauczyciel, wprowadzając mnie w tajniki zaawansowanej praktyki oddechowej wspierającej procesy samoleczenia organizmu. Okazała się prosta, choć wymagała dużego skupienia. Kilka tygodni później uczestniczyłam w  bezpłatnym wykładzie prowadzonym przez Mistrza tradycji medycznej i mistycznej z  klasztoru na górze Emei w Chinach. „Teraz pokażę wam kilka praktycznych sposobów na pozbycie się problemów z szyjnym i  piersiowym odcinkiem kręgosłupa”, powiedział Mistrz i zademonstrował ultraproste ćwiczenia. Tego dnia dużo pisałam i czułam przeciążenia w kręgosłupie. Te banalne ćwiczenia natychmiast mi pomogły. Kilka obrotów barkami, nadgarstkami, głowa w  prawo, głowa w lewo. Tak jak z oddechem za kilka tysięcy euro – bardzo proste!  Za proste. W dodatku „za free”. Pomyślałam, że większość ludzi Zachodu nie doceniłoby mocy i skuteczności tych praktyk, gdyby dostało je za darmo z zaleceniem, żeby stosować je każdego dnia. Ja też na co dzień przekazuję proste jogiczne metody dbania o  zdrowie i wiem, że tylko nieliczni...

Czytaj dalej
joga dla początkujących
Adobe Stock

Jaki rodzaj jogi wybrać: ashtanga, kundalini czy może jogę wg Iyengara? Pomagamy wybrać

Ashtanga? Iyengara? Kundalini? Rodzajów jogi jest bardzo, 
bardzo dużo. W dodatku ciągle pojawiają się nowe. Można praktykować szybko albo wolno, przy muzyce albo w ciszy, na hamaku, na desce surfingowej, w bardzo wysokiej temperaturze… i w parach.
Agnieszka Passendorfer
12.11.2020

To ważne. Jaką jogę wybrać. Jeśli wybierzesz szkołę, która kompletnie ci nie pasuje – zajęcia mogą cię frustrować, nudzić albo męczyć – psychicznie i fizycznie, i wtedy o dobroczynnym działaniu jogi nie ma co marzyć. Dlatego, jeśli twoje bose stopy jeszcze nigdy nie stanęły na macie, albo (gorzej!) stanęły i nie czuły się na niej dobrze, przeczytaj ten tekst. I wybierz jogę, która najlepiej pasuje do twojego temperamentu, stylu życia, kondycji i etapu, na jakim jesteś. Rodzaje jogi Z tych bardziej popularnych: Joga wg Iyengara . Chyba najbardziej dostępna w Polsce. Sam B.K.S. Iyengar, zmarły niedawno guru, zawsze protestował, gdy ktoś mówił o jodze Iyengarowskiej, no ale tak się utarło. Na czym polega ten styl? Asany, czyli pozycje, ustawia się precyzyjnie, z uwagą, często używając rozmaitych gadżetów: klocków, pasków, wałków, koców, krzeseł. Poza tym, że są dostępne w szkole, można je też sobie kupić do domu, albo… jak sam Iyengar na początku swojej nauczycielskiej drogi – skorzystać z cegły czy deski.  Wejście do pozycji zajmuje czasem sporo czasu. Zwłaszcza, 
że uważny nauczyciel pilnuje szczegółów – na przykład położenia środkowego palca lewej ręki, dolnych żeber, rzepki kolanowej, dużego palca prawej stopy. Gdy już wszystko jest jak należy, trwa się w pozycji i trwa… Czasem kilka oddechów, czasem kilka lub kilkanaście minut. Można więc się zmęczyć. I nauczyć cierpliwości. I poznać anatomię. Ale też wyciszyć. Ashtanga. Równie popularna, jak Iyengarowska. W niej z gadżetów korzysta się rzadko. A to dlatego, że nie ma na nie czasu. Poza tym bardziej niż precyzja, położenie środkowego palca lewej ręki liczy się flow, energia, sekwencja, czyli kolejność wykonywanych asan, stan skupienia i...

Czytaj dalej