Czy umiesz zmywać naczynia? O tym, jak trenować uważność
Unsplash.com

Czy umiesz zmywać naczynia? O tym, jak trenować uważność

W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, mistrza zen i wielkiego nauczyciela uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy milkną, nieruchomieją i skupiają uwagę na własnym oddechu. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się temu, jaka jest ta zamrożona chwila.
Kasia Bem
30.12.2020

Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, zachwytu i spokoju. A także zadziwienia, z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil. Jaki z tego wniosek? Jedynym co jest warte uwagi, jest właśnie chwila. A konkretnie – ta chwila.

Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Ta praktyka nie jest niczym nowym. Ma ona swoje korzenie w tradycyjnej znanej od tysięcy lat, buddyjskiej medytacji wglądu, której istotą jest specyficzny rodzaj uwagi: nieosadzający, zwrócony na chwilę obecną, świadomy. Uważność, inaczej mindfulness, przytomność, bycie w chwili obecnej to niezwykle praktyczne narzędzie, które trenowane cierpliwie i regularnie przynosi praktykującym niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się totalne, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej ważnych lub ważniejszych, wartych bądź niewartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najważniejszy jest ten moment, który właśnie przeżywamy.

Czytaj także: Uważność to sposób na ukojenie nerwów. Poznaj kilka kroków do bycia tu i teraz

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Uważność. Czy umiesz zmywać naczynia?

Takie pytanie zadał Thich Nhat Hanh swojemu przyjacielowi Jimowi, gdy ten zaproponował mu, że pozmywa po kolacji. Jim obruszył się: „Nie żartuj! Myślisz, że nie wiem, jak się zmywa naczynia?”. Na to mistrz zen odpowiedział: „Są dwa sposoby zmywania. Pierwszy – to zmywanie naczyń, po to, by je umyć i drugi – by je zmywać”. Jim wybrał zmywanie dla zmywania. Poprzez skupienie swojej całej uwagi na tej banalnej czynności uczynił z niej prawdziwe wydarzenie. Zmywając, nie myślał o herbacie, która na niego czekała po obiedzie, nie spieszył się. Nie pochłaniały go myśli o przeszłości, nie rozmyślał o przyszłości. Zmywając naczynia, był zmywaniem naczyń. Urzeczywistnił bycie w chwili.

Jeśli chcesz trenować uważność, też wybierz sobie jakieś proste działanie, które będziesz wykonywać z pełną, zaangażowaną świadomością, powiedzmy, przez tydzień. Mycie zębów, picie porannej kawy, sprzątanie, wchodzenie po schodach – to wszystko doskonałe preteksty, by ćwiczyć uważność. Pozwól, aby te czynności Cię pochłonęły. Dzięki Twojej uwadze przestaną być niewartą uwagi rutyną, staną się pretekstem do zauważania swoich myśli, emocji i nawyków.

Po której stronie butów zostawiłeś parasol?

Trening uważności prowadzi do zauważania. Zauważanie prowadzi do widzenia rzeczy, takimi, jakie są. Widzenie rzeczy takimi, jakie są, to cel buddyjskiej praktyki wglądu, od której wywodzi się mindfulness. To dlatego słynny mistrz zen z buddyjskiej przypowieści odesłał swojego ucznia z kwitkiem, gdy ten przyszedł do niego po nauki. Tego dnia padał deszcz. Mistrz zapytaj ucznia: „Po której stronie butów zostawiłeś parasol?”. Uczeń nie mógł sobie przypomnieć. To wystarczyło, by mistrz rzekł do niego: „Zatem idź i medytuj jeszcze siedem lat”.

W praktyce uważności nie ma znaczenia czy rzeczy lub działania, które obejmujemy swoją uwagą, są błahe czy istotne. Tu też leży klucz do zrozumienia tej praktyki. To nie dana chwila jest ważna lub nie, to nasza w niej obecność taką ją czyni. Jeśli więc co rano szukasz kluczy, to dobrze się składa. Oto bowiem pojawia się doskonała okoliczność do praktykowania przytomności umysłu. Gdzie są klucze? „Nie wiem, coś z nimi zrobiłam”. Ale co? No właśnie, następnym razem, zanim zrobisz z kluczami „nie wiadomo co”, najpierw dobrze się im przyjrzyj, potem przez chwilę zważ w dłoni, następnie uważnie i z pełną świadomością włóż je do torby lub kieszeni. Brawo! Ta chwila uwagi sprawiła, że z chowania kluczy właśnie udało ci się uczynić medytację.

Czytaj także: Czym jest medytacja i jak ją praktykować? Prosta instrukcja krok po kroku

Jaka jest dla mnie ta chwila?

To podstawowe pytanie z punktu widzenia uważności, a jednocześnie podstawowe ćwiczenie. Zadawaj je sobie regularnie, naklej je sobie na lustro, komputer, lodówkę. To najważniejsze z pytań, jakie może być zadane, by sprowadzić cię do poziomu głębszego kontaktu ze sobą. Spowoduje, że zaczniesz orientować się w tym, co dzieje się w twoim umyśle. Co teraz czujesz? O czym teraz myślisz? Jakie są to myśli? Przyjemne czy nieprzyjemne? Co czujesz w ciele? Jaki jest twój oddech? Długi czy krótki?

Każdorazowe uświadomienie sobie myśli i emocji to krok do pełni szczerej relacji z samym sobą. Często ten kontakt jest zablokowany. A skoro tak, to jak wyglądają nasze związki z innymi – w domu, w pracy? W jakiej relacji jesteśmy z otoczeniem, naturą, Światem? Naszymi działaniami zbyt często powodują automatyzm, nawyki i rutynowe zachowania. Funkcjonujemy na autopilocie. Bez zastanowienia, jak roboty. Od rana do wieczora w gonitwie i pędzie. Chwila zatrzymania nie jest w dzisiejszych czasach wyborem, jest koniecznością, o ile oczywiście zależy nam w życiu na jakości przeżycia i głębi refleksji. Zatrzymanie daje okazję do zmiany, transformacji, rozwoju. Bycie w chwili to za każdym razem moment mocy i szansa. Zatem pozwól, że zadam ci pytanie: jaka jest dla ciebie ta chwila?

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Trening mindfulness
Getty Images

„Zakotwicz umysł w chwili, w której jesteś tu i teraz” – pisze Kasia Bem, joginka i nauczycielka medytacji

„Uważność inaczej mindfulness, to znakomite praktyczne narzędzie, które sprawia, że nasze życie staje się TOTALNE, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane”
Kasia Bem
20.06.2020

Uważność ułatwia życie, ale sama w sobie nie jest łatwa. Przynajmniej na początku. Jesteśmy przyzwyczajeni, aby wybiegać myślą do przodu, planować, pisać scenariusze. Albo odwrotnie – wracamy myślami do tego, co już było, roztrząsamy, analizujemy. Lekceważymy chwilę, w której jesteśmy, nie skupiamy się na tym, co mamy tu i teraz.  Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem  podpowiada, dlaczego warto praktykować uważność i w jaki sposób możemy to robić.  Inspiracja: „Człowiek, który jest ciągle świadomy, człowiek, który jest w pełni obecny w każdej chwili, to jest mistrz” – Anthony de Mello W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, wielkiego mistrza uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy na chwilę nieruchomieją. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się, jaka jest ta zamrożona w ułamku sekundy chwila. Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, radości i zachwytu. A także zadziwienia z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil.  Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Uważność inaczej mindfulness, przytomność, bycie w chwili obecnej to znakomite praktyczne narzędzie, które regularnie trenowane przynosi niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się TOTALNE, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej lub bardziej ważnych, mniej lub bardziej wartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najistotniejszy jest ten moment,...

Czytaj dalej
medytacja techniki
Getty Images

Zabiegana? Bez tchu? Weź oddech, zwolnij, zobacz, co da ci medytacja

Nie tylko uspokaja umysł, ale też dyscyplinuje nasze myśli.
Karolina Stępniewska
21.10.2018

Po co nam medytacja? Choćby po to, że pośpiech, życie pod presją czasu, zadań, zobowiązań i natłoku negatywnych uczuć sprawiają, że nie poświęcamy uwagi temu, co w danej chwili robimy. A medytacja prowadzi do spokoju i radości. Polecamy ją także dlatego, że dyscyplinuje i uspokaja umysł, a jednocześnie utrzymuje nas w stanie czujności i uwagi. W efekcie zmienia nasz sposób doświadczania i rozumienia rzeczywistości. Nawet całkiem prozaiczne czynności – mycie naczyń, sprzątanie – mogą nas udoskonalać wewnętrznie. „Zmywanie jest medytacją. Jeśli nie umiesz zmywać, utrzymując pełną świadomość, to siedząc w ciszy, też nie nauczysz się niczego” – mówi mistrz zen Thich Nhat Hanh. Co daje medytacja? Po  co nam medytacja? Medytacja to praktyka, która dyscyplinuje i uspokaja umysł, a jednocześnie utrzymuje nas w stanie czujności i  uwagi. W efekcie zmienia nasz sposób doświadczania i rozumienia rzeczywistości. Prowadzi do spokoju i radości. Pośpiech, życie pod presją czasu, zadań, zobowiązań i natłoku negatywnych uczuć sprawiają, że nie poświęcamy uwagi temu, co w danej chwili robimy. Myślami ciągle jesteśmy gdzie indziej. Niby żyjemy, ale nie doświadczamy życia. I nie cieszymy się jego urodą. Historia medytacji Medytacja, powszechnie kojarzona głównie z buddyzmem, jest obecna w wielu tradycjach religijnych i ścieżkach duchowych. W Indiach była szeroko praktykowana już ponad trzy tysiące lat temu. Wiele systemów medytacji powstało w starożytnej Europie, w średniowieczu była stosowana przez mistyków chrześcijaństwa i islamu. Z czasem przestała być jedynie praktyką religijną, obecnie medytują miliony ludzi na całym świecie, niezależnie od wyznania. „By odnieść korzyści z medytacji, można być katolikiem, protestantem, wyznawcą judaizmu lub niewierzącym....

Czytaj dalej
Jak przeżyć święta bez stresu
East News

Mindfulness w święta. Nie bądź pośpiechem, bądź uważnością, radością, ciszą…

Kasia Bem
09.12.2020

Bez pośpiechu, nerwowej spinki i wydanych oszczędności nie ma prawdziwych świąt? Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem przekonuje, że można ten zimowy okres przeżyć zupełnie inaczej. Wsłuchać się w siebie, przyjrzeć się swoim emocjom.  Inspiracja „Znajdź radość i spokój właśnie w tej chwili – teraz” Thich Nhat Hanh Stało się coś strasznego! – zawołał przerażony Muminek do Mamusi. – To się nazywa Wigilia!” Muminek zawołał tak, bo wcześniej Paszczak ściągnął z niego kołdrę, pod którą Muminek zamierzał spać do wiosny, i powiedział mu, że wszyscy biegają jak zwariowani, a nic nie jest gotowe. Wraz z tym fragmentem z „Zimy Muminków” przyszły do mnie piękne życzenia, by radość nie opuszczała mnie w wędrówce przez codzienność, a cierpliwość była towarzyszem w każdym magicznym momencie życia. To zdarzyło się kilka lat temu, ale pamiętam, że gdy czytałam te słowa, byłam jak Paszczak, który nie zdążył nic przygotować i nic nie miał. Znacie to? Klasyka gatunku, którą w tym momencie roku przeżywa chyba każda z nas, nieważne: joginka czy bizneswoman. Awantura wisi na włosku, rodzina rozstawiona po kątach, psy i koty starają się być niewidoczne. Aż tu nagle takie słowa, by cierpliwość była drogowskazem. Ech, nigdy nie wiadomo, co może człowiekowi pomóc, w każdym razie zrobiłam kilka głębokich wdechów i wydechów, pomedytowałam chwilę i zrozumiałam, że właśnie przydarzyła mi się okazja, by praktykować mindfulness. Zamiast gorączkowo skreślać pozycje z listy rzeczy do zrobienia, kilka po prostu z tej listy wyrzuciłam i uśmiechnęłam się do bliskich. Postanowiłam, że chcę radośnie i świadomie przeżyć ten czas, bo on już nigdy się nie powtórzy. Zmiana perspektywy i wewnętrzne rozluźnienie sprawiły, że świat...

Czytaj dalej
medytacja w pracy
Adobe Stock

Mindfulness to sposób na pełniejsze życie. Zobacz, jak je praktykować

Praktyka uważności, mindfulness, obecność, medytacja – te pojęcia bywają używane zamiennie. Tymczasem mindfulness można uznać za sposób życia.
Aleksandra Nowakowska
01.05.2020

Myjesz rano zęby, ale myślami jesteś już w pracy przed laptopem i odpowiadasz na e-maile. Twoje dziecko ci coś z przejęciem opowiada, a ty niby słuchasz, ale jednocześnie układasz sobie w głowie, co ugotujesz na obiad. Chcesz wreszcie od tego wszystkiego odpocząć, więc wybierasz się do lasu na samotny spacer, przyglądasz się koronom drzew, ale tak naprawdę w umyśle dyskutujesz z mężem na temat podziału domowych obowiązków. Myśli wymykają się spod kontroli, emocje robią z tobą, co chcą. Jesteś w wielu miejscach, ale tak naprawdę nigdzie cię nie ma. Zmęczenie tym stanem rzeczy staje się normą. Znasz to? Mindfulness to praktyka, która może sprawić, że zatrzymasz się i nie będziesz doznawać niczego innego poza chwilą obecną. Definicja mindfulness? To proces psychologiczny koncentrowania uwagi na wewnętrznych i zewnętrznych bodźcach występujących w danej chwili. Minfulness, czyli uważność, można rozwijać dzięki medytacji i innym ćwiczeniom wyciszającym umysł. W tym rozumieniu mindfulness jest częścią wielu starożytnych tradycji buddyjskich. Współczesną popularność praktyce uważności zawdzięczamy amerykańskiemu profesorowi medycyny Jonowi Kabat-Zinnowi. Pierwszy trening Mindfulness Based Stress Reduction (MBSR) opracował w 1979 roku w Klinice Redukcji Stresu przy Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts. W Polsce nazywany jest Programem redukcji Stresu Opartej na Uważności. To praktyki kształtujące umiejętność świadomej i nieoceniającej uwagi oraz świadomej zdolności odczuwania emocji. Profesor wprowadził te ćwiczenia do leczenia pacjentów, wobec których tradycyjna medycyna okazała się bezradna. Przeniesienie medytacji na grunt naukowy przyniosło pozytywne rezultaty. Pacjenci cierpiący na depresję zaczęli znacznie mniej dotkliwie odczuwać smutek, przygnębienie czy lęk. Osoby, którym dokuczał chroniczny...

Czytaj dalej