Zabiegana? Bez tchu? Weź oddech, zwolnij, zobacz, co da ci medytacja
Getty Images

Zabiegana? Bez tchu? Weź oddech, zwolnij, zobacz, co da ci medytacja

Nie tylko uspokaja umysł, ale też dyscyplinuje nasze myśli.
Karolina Stępniewska
21.10.2018

Po co nam medytacja? Choćby po to, że pośpiech, życie pod presją czasu, zadań, zobowiązań i natłoku negatywnych uczuć sprawiają, że nie poświęcamy uwagi temu, co w danej chwili robimy. A medytacja prowadzi do spokoju i radości. Polecamy ją także dlatego, że dyscyplinuje i uspokaja umysł, a jednocześnie utrzymuje nas w stanie czujności i uwagi. W efekcie zmienia nasz sposób doświadczania i rozumienia rzeczywistości. Nawet całkiem prozaiczne czynności – mycie naczyń, sprzątanie – mogą nas udoskonalać wewnętrznie. „Zmywanie jest medytacją. Jeśli nie umiesz zmywać, utrzymując pełną świadomość, to siedząc w ciszy, też nie nauczysz się niczego” – mówi mistrz zen Thich Nhat Hanh.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Co daje medytacja?

Po  co nam medytacja? Medytacja to praktyka, która dyscyplinuje i uspokaja umysł, a jednocześnie utrzymuje nas w stanie czujności i  uwagi. W efekcie zmienia nasz sposób doświadczania i rozumienia rzeczywistości. Prowadzi do spokoju i radości. Pośpiech, życie pod presją czasu, zadań, zobowiązań i natłoku negatywnych uczuć sprawiają, że nie poświęcamy uwagi temu, co w danej chwili robimy. Myślami ciągle jesteśmy gdzie indziej. Niby żyjemy, ale nie doświadczamy życia. I nie cieszymy się jego urodą.

Historia medytacji

Medytacja, powszechnie kojarzona głównie z buddyzmem, jest obecna w wielu tradycjach religijnych i ścieżkach duchowych. W Indiach była szeroko praktykowana już ponad trzy tysiące lat temu. Wiele systemów medytacji powstało w starożytnej Europie, w średniowieczu była stosowana przez mistyków chrześcijaństwa i islamu. Z czasem przestała być jedynie praktyką religijną, obecnie medytują miliony ludzi na całym świecie, niezależnie od wyznania. „By odnieść korzyści z medytacji, można być katolikiem, protestantem, wyznawcą judaizmu lub niewierzącym. Potrzebne jest tylko otwarte serce – pisze Tulku Thondup. – Mądrość i współczucie są wrodzone i dane nam wszystkim”.

Korzyści z medytacji

Zalety medytacji potwierdzają naukowcy, którzy zaczęli ją badać w  USA w  połowie ubiegłego wieku. Wraz z rozwojem narzędzi i technik badawczych odkryli, że medytacja:

  • obniża ciśnienie krwi,
  • zmniejsza tętno,
  • spowalnia metabolizm,
  • powoduje wzrost odporności organizmu,
  • pomaga na bezsenność,
  • łagodzi migreny i chroniczny ból.

Regularne praktykowanie medytacji (osoby poddane badaniu przeszły ośmiotygodniowy kurs medytacji) trwale zmienia strukturę mózgu, zwiększa liczbę szarych komórek w obszarach związanych ze zdrowiem umysłowym. Efekty? Medytującym poprawia się pamięć i koncentracja, rośnie tempo przetwarzania informacji, obniża się poziom lęku, stabilizują emocje, lepiej znoszą stres.

Medytacja na co dzień

Medytować można, siedząc, leżąc, ale też spacerując, słuchając muzyki, sprzątając, tańcząc, jedząc czy kopiąc ogródek. Każda z tych czynności staje się medytacją, gdy robimy ją w pełni świadomie, skupiając się wyłącznie na niej. Zdanie: „Myj naczynia tak, jakbyś kąpał Jezusa lub Buddę” wypowiedziane przez wietnamskiego mnicha zen Thich Nhat Hanha, który poświęcił życie walce o pokój na świecie, może wywoływać u niektórych z nas uśmiech pobłażania. Niemniej daje wyobrażenie, o jaki kaliber uważności w życiu codziennym chodzi. O jakie oddanie się całkowicie temu, co w danej chwili robimy.

„Zmywaj bez wysiłku. Traktuj każdy talerz z szacunkiem i czcią. Podążaj za oddechem, by uchronić umysł przed rozproszeniem. Nie pracuj w pośpiechu, by jak najprędzej mieć to za sobą. Niech zmywanie naczyń będzie najważniejszą rzeczą w życiu. Zmywanie jest medytacją. Jeśli nie umiesz zmywać, utrzymując pełną świadomość, to siedząc w ciszy, też nie będziesz umiał medytować” – przekazuje nam Thich Nhat Hanh.

Medytacja daje szczęście

Naukowcy z Harvard University dowiedli, że wędrówka czy błądzenie myśli jest bardzo częstą aktywnością mózgu (obecną przez niemal połowę okresu, w  którym nie śpimy) i ma związek z niższym poczuciem szczęścia. Zatem im mniej bujamy w obłokach, im częściej jesteśmy skupieni, tym jesteśmy szczęśliwsi. Znany polski neurobiolog i psychofarmakolog, prof. Jerzy Vetulani, analizując na poziomie neurobiologicznym wyniki badań dotyczące medytacji, konkludował: „Istnieje wiele dowodów, że jej wytrenowanie korzystnie i długotrwale poprawia samopoczucie i zdrowie psychiczne”.

Bezsprzeczna korzyść z medytacji to również świadomość swoich myśli i  związanych z nimi emocji, bo nasze ciało doświadcza uczuć – i reaguje na nie – niezależnie od tego, czy coś zdarza się naprawdę, czy tylko w naszej głowie. I  gdy stoimy w obliczu realnego zagrożenia, i gdy tylko obawiamy się, że możemy zostać zaatakowani (niekoniecznie fizycznie), pojawiają się skurcz żołądka, suchość w gardle, napięcie mięśni. Uspokojenie myśli to praktyczna umiejętność troszczenia się o siebie. Warto rozproszyć niepokoje z przeszłości i  o  przyszłość, być obecnym we własnym życiu i umieć się radować każdą jego chwilą.

Oddech w medytacji

„Usiądź w lotosie bądź półlotosie lub ze skrzyżowanymi nogami. Albo na piętach, albo też na krześle ze stopami spoczywającymi na podłodze. Uśmiechnij się, wdychaj i wydychaj cały czas z półuśmiechem na twarzy. Poddaj się całkowicie” – to jedno z ćwiczeń medytacyjnych z  urzekającej klarownością książki „Cud uważności” Thich Nhat Hanha. Obserwowanie własnego oddechu to jedna z najprostszych medytacji. Rodzajów i technik medytacyjnych są setki, można je stosować w zależności od własnych preferencji bądź potrzeb.

Techniki medytacji

Oto niektóre z ćwiczeń i technik medytacji (za wyborem Doroty Mrówki z jej książki „Odczarować medytację”):

  • medytacje z wizualizacjami (mogą to być postaci mistrzów czy Buddy, obrazy mandali – symbolicznego połączenia koła i kwadratu, gdzie koło przedstawia niebo, a kwadrat – życie człowieka, czystego nieba, leniwie płynącej rzeki albo wizualizacja wnętrza własnego ciała),
  • ze sznurami modlitewnymi (mala, różaniec, czotki, tasbih),
  • z mantrami (powtarzanymi dźwiękami – pojedynczymi sylabami bądź ich zestawieniem),
  • medytacja czakr (ośrodków energetycznych ulokowanych wzdłuż kręgosłupa),
  • medytacje zadaniowe (gdy np. skupiamy się na ciele i jego częściach, odczuwamy ich dotyk, temperaturę, położenie, kontakt skóry z ubraniem).

Inne rodzaje medytacji

W medytacjach bezprzedmiotowych (zwanych też medytacją pustki) żadne dźwięki, obrazy, zadania czy obiekty nie pomagają nam w skupieniu uwagi i  całkowitym oczyszczeniu umysłu. Są też formy medytacji w ruchu: taniec derwiszy w islamie, chi kung (qigong) w  taoizmie oraz coraz popularniejsze i  bardzo transformujące praktyki współczesne: medytacje dynamiczne Osho czy 5 Rytmów Gabrieli Roth.

O co chodzi w medytacji?

Niezależnie od tego, jaką technikę wybierzemy, istota medytacji jest taka sama: bycie świadomym. Całkowite skupienie na tym, co się w danej chwili dzieje, na zmieniających się w czasie przeżyciach. Jeśli pojawiają się myśli, uczucia, wrażenia, medytujący zauważa je i pozwala im odpływać. Jest ich świadomy, ale nie analizuje, nie drąży. Ma to doprowadzić do widzenia rzeczy „takimi, jakimi są”, bez nakładania na nie własnych osądów i projekcji.

Gdy zaczynamy wychwytywać, że to, co uniemożliwia nam bycie szczęśliwymi, to często tylko nasze przekonania, jak powinien być zorganizowany świat i nasze w nim miejsce – pojawia się radość. Gdy przestajemy osądzać innych, zaczynamy ich rozumieć i współczuć. „Pokój najpierw musi wykształcić się w  jednostce – pisze Dalajlama w  przedmowie książki Thich Nhat Hanha.

–  Wierzę, że miłość, współczucie i bezinteresowność stanowią podwaliny budowy pokoju. Człowiek, który wykształcił w sobie te cnoty, zaczyna wytwarzać atmosferę harmonii i pokoju, która promieniując, udziela się rodzinie, poprzez rodzinę – społeczeństwu, a poprzez społeczeństwo – całemu światu”.

Życie przed medytacją

Znajomy wracał kiedyś autem z kina, zajechał pod dom około 23, a do domu wszedł dopiero o trzeciej nad ranem. Co robił przez te cztery godziny? Siedział w samochodzie. „Zasnąłeś?”– pytam. „Nie, nie spałem. Zamyśliłem się”. „Na cztery godziny?! O  czym tyle myślałeś?” „Najgorsze, że nie wiem”. Wtedy wydało mi się to kuriozalne. Ale,  pomijając okoliczności, czy to aż tak niezwykłe?

Zdarzyło wam się, prowadząc samochód, pokonać znajomą drogę i parkując u  celu, zdać sobie sprawę, że nie macie pojęcia, jak ją przejechaliście? Z jaką prędkością, czy kogoś wyprzedziliście, czy staliście na światłach, a może przejechaliście na czerwonym? Mnie tak. Co się wtedy z nami działo? Gdzie właściwie byliśmy przez te pół godziny jazdy? W takich sytuacjach dociera do nas, że nasz umysł błąkał się gdzieś cały czas lub był czymś intensywnie zajęty i z trudem przypominamy sobie fragmenty jego wędrówek.

Codzienna gonitwa

Ile jeszcze jest takich czynności, przy których jesteśmy kompletnie nieobecni? Wykonujemy je, a w myślach gdzieś błądzimy, snujemy niedookreślone wizje, co zrobimy – w przyszłości lub za chwilę. Czy też poganiamy się wewnętrznie w zniecierpliwieniu, że zajmujemy się przyziemnymi sprawami, w  napięciu, że mamy jeszcze tyle ważnych spraw, nie zdążymy, nie okażemy się dostatecznie dobrzy czy wartościowi. Słowem, skupiamy się na tym, co jeszcze nie istnieje i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się zdarzy.

I te wszystkie chwile, gdy jesteśmy pochłonięci roztrząsaniem tego, co się zdarzyło: jak skrzywdzeni zostaliśmy przez szefa, przyjaciółkę, partnera, rodzica. Pominięci, upokorzeni, niedocenieni. Przeżywamy ponownie to, co już nie istnieje. Czasem wielokrotnie. Przypominamy sobie, co kto powiedział, i tworzymy w myślach nowe scenariusze przeszłych wydarzeń, w których mówimy mądrze i celnie albo tak, że idzie im w pięty. Jesteśmy górą. Przez chwilę czujemy ulgę aż do następnego razu, gdy umysł znów odfrunie w kierunku dawnych zdarzeń, w których ucierpiało nasze ego.

Lgnięcie do "ja" Tulku Thondup

„Lgnięcie do »ja«, umysłowe napięcie, które z tego wynika, to źródło naszych mentalnych, emocjonalnych i fizycznych schorzeń – pisze w książce „Uzdrawiające medytacje” Tulku Thondup, ceniony w USA znawca i praktyk buddyzmu tybetańskiego. – Im bardziej lgniemy, tym bardziej cierpimy. Gdy uścisk się rozluźnia, przychodzi spokój umysłu”.

Filmy, które przewijają się nam w głowie, karmią się naszymi przekonaniami na temat nas samych oraz tego, co jest właściwe, pożądane, czego nie zależy robić, kto, kiedy i jak powinien się zachować. Analizujemy, snujemy domniemania, wydajemy werdykty. Strumień myśli płynący w naszych głowach sprawia też, że odcinamy się od informacji z naszych zmysłów i  odczuć z „wewnątrz” ciała. Gdy człowiek nagle „wyjdzie z głowy” i przeskanuje swoje ciało, to się okazuje, że ma np. ścierpnięty pośladek, zaciśniętą szczękę, uniesione ramiona, przygarbione plecy, zmarszczone czoło, suchość w gardle, gulę w  żołądku, spłycony oddech lub dziesiątki innych drobnych odczuć, które są sygnałami o tym, co się dzieje z  naszym ciałem i z naszymi uczuciami. Tracimy kontakt z naszą intuicją – zagnieżdżeni w myślach, odcięci od ciała nie rejestrujemy tego, co nam podpowiada.

Czy te wszystkie myślowe wyprawy wnoszą coś wartościowego do naszego życia, do naszych relacji z innymi? Raczej utwierdzają nas  w naszych opiniach i  zamykają na możliwość zmiany perspektywy, rezygnacji z osądzania, które ma ostatecznie prowadzić do tego, że racja jest po naszej stronie. Tymczasem rzeczy, wydarzenia nie są zwykle ani dobre, ani złe. Są, jakie są. To  my nadajemy im wartość, kierując się przekonaniami i uprzedzeniami, których często nawet nie jesteśmy świadomi. Filtrujemy przez nie napływające informacje i formułujemy osądy na temat siebie, innych, tego, jak świat jest urządzony, w przeświadczeniu, że są prawdziwe i  jedynie słuszne.

Pisząc tekst, korzystałam z książek: „Odczarować medytację” (2017) Doroty Mrówki; „Cud uważności” (1992 ) i „Każdy krok niesie pokój” (1991) Thich Nhat Hanha oraz „Uzdrawiające medytacje” (2002) Tulku Thondupa

Tekst ukazał się w Urodzie Życia 8/2018

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jak trenować uważność
Unsplash.com

Czy umiesz zmywać naczynia? O tym, jak trenować uważność

W ośrodku medytacyjnym stworzonym przez Thich Nhat Hanha, mistrza zen i wielkiego nauczyciela uważnego życia, co 15 minut dzwoni dzwonek. Wszyscy wtedy milkną, nieruchomieją i skupiają uwagę na własnym oddechu. Ten moment zatrzymania służy próbie wglądu w tu i teraz, przyjrzeniu się temu, jaka jest ta zamrożona chwila.
Kasia Bem
30.12.2020

Im więcej takich świadomie zauważanych momentów, tym więcej w życiu refleksji, zachwytu i spokoju. A także zadziwienia, z czasem przeradzającego się w pewność, że nie ma dwóch takich samych chwil. Jaki z tego wniosek? Jedynym co jest warte uwagi, jest właśnie chwila. A konkretnie – ta chwila. Sprowadzanie świadomości do chwili obecnej nazywa się uważnością. To stan umysłu zakotwiczony w tu i teraz. Ta praktyka nie jest niczym nowym. Ma ona swoje korzenie w tradycyjnej znanej od tysięcy lat, buddyjskiej medytacji wglądu, której istotą jest specyficzny rodzaj uwagi: nieosadzający, zwrócony na chwilę obecną, świadomy. Uważność, inaczej mindfulness , przytomność, bycie w chwili obecnej to niezwykle praktyczne narzędzie, które trenowane cierpliwie i regularnie przynosi praktykującym niezwykłe rezultaty. Sprawia, że nasze życie staje się totalne, czyli inaczej pełne, przeżyte, doświadczone, świadome, zaangażowane. Kto choć raz mył totalnie podłogę, dobrze wie, o czym mówię. Totalnie sprzątać, totalnie zmywać, totalnie wąchać kwiaty – to droga do życiowej pełni. Nie ma czynności mniej ważnych lub ważniejszych, wartych bądź niewartych uwagi. Z punktu widzenia uważności najważniejszy jest ten moment, który właśnie przeżywamy. Czytaj także: Uważność to sposób na ukojenie nerwów. Poznaj kilka kroków do bycia tu i teraz Uważność. Czy umiesz zmywać naczynia? Takie pytanie zadał Thich Nhat Hanh swojemu przyjacielowi Jimowi, gdy ten zaproponował mu, że pozmywa po kolacji. Jim obruszył się: „Nie żartuj! Myślisz, że nie wiem, jak się zmywa naczynia?”. Na to mistrz zen odpowiedział: „Są dwa sposoby zmywania. Pierwszy – to zmywanie naczyń, po to, by je umyć i drugi – by je zmywać”. Jim wybrał zmywanie dla zmywania. Poprzez skupienie swojej całej...

Czytaj dalej
Skuteczne techniki relaksacyjne
unsplash.com

Techniki relaksacyjne, które działają – trening Jacobsona, trening autogenny Schultza, medytacja

W trudnej walce ze stresem, który dotyka dziś już prawie każdego z nas, skuteczne są między innymi techniki relaksacyjne. Mechanizm ich działania polega na tym, że poprzez zwalczanie napięcia mięśniowego pracujemy nad obniżeniem poziomu stresu. Jakie techniki zalicza się do najskuteczniejszych?
Karolina Morelowska-Siluk
03.12.2020

Sięganie po techniki relaksacyjne pozwala zrozumieć, że wiele somatycznych objawów to sygnały, które daje nam ciało. Rozmaitymi bólami i dolegliwościami chce nas ono poinformować, że nasz poziom stresu jest już naprawdę niebezpiecznie wysoki. Do skutecznych technik relaksacyjnych zalicza się na przykład: trening Jacobsona , trening autogenny Schultza czy medytację. Dwie pierwsze techniki oparte są o bodźce psychosomatyczne i mają wiele wspólnego z medytacją, nie zawierają jednak aspektu duchowego. Czytaj też: Choroby psychosomatyczne: poznaj „chicagowską siódemkę” najczęstszych chorób ze stresu Trening Jacobsona Ta technika, nazywana także progresywną relaksacją mięśni, stworzona została przez amerykańskiego psychiatrę Edmunda Jacobsona. Wymyślił on zestaw ćwiczeń, które dzięki rozluźnieniu napiętego ciała poprawiają nasz stan psychiczny. Ćwicząc regularnie, mamy lepsze samopoczucie, a po pewnym czasie zmniejsza się także częstotliwość występowania somatycznych objawów stresu. Ponadto dowiedziono, że trening Jacobsona pomaga wyrównywać ciśnienie krwi, jest również skuteczny w walce z bezsennością . Trening Jacobsona składa się z dwóch etapów – relaksacja stopniowa oraz relaksacja zróżnicowana. Relaksacja stopniowa polega na napinaniu po kolei wybranych, pojedynczych grup mięśni, natomiast relaksacja zróżnicowana to technika napinania wyłącznie konkretnej grupy mięśni potrzebnej do wykonania danej czynności, na przykład do zaciskania dłoni w pięść, reszta ciała pozostaje rozluźniona. Trening autogenny Schultza Tę neuromięśniową technikę relaksacji opracował niemiecki psychiatra i psychoterapeuta Johannes Schultz. Chodzi w niej o wywołanie – przy pomocy autosugestii – stanu zbliżonego do hipnozy. Autogenność tej metody...

Czytaj dalej
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej
Jak przeżyć święta bez stresu
East News

Mindfulness w święta. Nie bądź pośpiechem, bądź uważnością, radością, ciszą…

Kasia Bem
09.12.2020

Bez pośpiechu, nerwowej spinki i wydanych oszczędności nie ma prawdziwych świąt? Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem przekonuje, że można ten zimowy okres przeżyć zupełnie inaczej. Wsłuchać się w siebie, przyjrzeć się swoim emocjom.  Inspiracja „Znajdź radość i spokój właśnie w tej chwili – teraz” Thich Nhat Hanh Stało się coś strasznego! – zawołał przerażony Muminek do Mamusi. – To się nazywa Wigilia!” Muminek zawołał tak, bo wcześniej Paszczak ściągnął z niego kołdrę, pod którą Muminek zamierzał spać do wiosny, i powiedział mu, że wszyscy biegają jak zwariowani, a nic nie jest gotowe. Wraz z tym fragmentem z „Zimy Muminków” przyszły do mnie piękne życzenia, by radość nie opuszczała mnie w wędrówce przez codzienność, a cierpliwość była towarzyszem w każdym magicznym momencie życia. To zdarzyło się kilka lat temu, ale pamiętam, że gdy czytałam te słowa, byłam jak Paszczak, który nie zdążył nic przygotować i nic nie miał. Znacie to? Klasyka gatunku, którą w tym momencie roku przeżywa chyba każda z nas, nieważne: joginka czy bizneswoman. Awantura wisi na włosku, rodzina rozstawiona po kątach, psy i koty starają się być niewidoczne. Aż tu nagle takie słowa, by cierpliwość była drogowskazem. Ech, nigdy nie wiadomo, co może człowiekowi pomóc, w każdym razie zrobiłam kilka głębokich wdechów i wydechów, pomedytowałam chwilę i zrozumiałam, że właśnie przydarzyła mi się okazja, by praktykować mindfulness. Zamiast gorączkowo skreślać pozycje z listy rzeczy do zrobienia, kilka po prostu z tej listy wyrzuciłam i uśmiechnęłam się do bliskich. Postanowiłam, że chcę radośnie i świadomie przeżyć ten czas, bo on już nigdy się nie powtórzy. Zmiana perspektywy i wewnętrzne rozluźnienie sprawiły, że świat...

Czytaj dalej