Odzyskaj ciało, by nauczyć się nim cieszyć
Pexels.com

Odzyskaj ciało, by nauczyć się nim cieszyć

Żyjemy w społeczeństwie, dla którego przedmiotem kultu jest rozum, intelekt. Już od najmłodszych lat kształceni jesteśmy w przeważającej większości pod jego dyktando. A co z ciałem?
Izabela Raczkowska
31.12.2020

W rozwoju cywilizacji wiedza była zawsze bardzo ważna, bo warunkowała przetrwanie. Pewnie dlatego ciało od wieków było traktowane jako mniej istotne. Jak zatem je odzyskać?

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Traktujemy ciało po macoszemu

Pisanie, czytanie, liczenie, obliczanie i przeliczanie, matematyka, fizyka, przyroda i geografia, historia, język polski, angielski, niemiecki – ślęczymy od dziecka nad książkami, aby pogłębiać wiedzę wszelaką oraz szeroko rozumianą erudycję. Jesteśmy pod tym kątem oceniani na każdym kroku. No bo przecież wypada zacząć szybciej mówić, czytać już jako czterolatek, mieć dobre stopnie aż po grób, skończyć renomowane uczelnie. Wypada być laureatem olimpiady z chemii, dyskutować o literaturze iberoamerykańskiej, recytować Shakespeare’a w oryginale, być mistrzem w scrabble, pasjonować się poezją francuską oraz w wolnych chwilach dla rozrywki przeliczać budżet narodowy Łotwy. Najlepiej byłoby też, aby robić to wszystko szybko i prawie bezwiednie. Lubimy przodować w dziedzinie intelektu bardzo. Lubimy myśleć, że myślimy…

Czytaj też: Bardziej dbamy o swoje auto, niż o swoje ciało! Posłuchaj podcastu Kasi Bem

W rozwoju cywilizacji wiedza była zawsze bardzo ważna, bo warunkowała przetrwanie. Pewnie dlatego ciało od wieków było traktowane jako mniej ważne. Fakt, że niektóre kultury i religie manipulowały ciałem, aby osiągnąć swoje cele, tylko tę rozbieżność między umysłem i ciałem pogłębił. Także religia, w której zostaliśmy wychowani – chrześcijaństwo – pogłębia ten rozdźwięk, traktując ciało po macoszemu, ledwo jako więzienie duszy. Jest ono często tu postrzegane jako źródło grzechu, jako coś wulgarnego. Coś, co odwodzi nas od Boga, odciąga od świętości. Coś przyziemnego, nieważnego i nietrwałego. Coś, co ewentualnie zyskuje na wartości tylko złożone w ofierze…

Ciało to tylko kłopotliwy nośnik… mózgu

Już od najmłodszych lat funkcjonujemy zatem w dualistycznej rzeczywistości, która pomija ciało. W rzeczywistości, w której większość naturalnych gestów, odruchów, reakcji i spontanicznych zachowań z ciałem związanych jest nieakceptowana i piętnowana. Jesteśmy od dziecka karceni przez wymagających rodziców, napominani przez niespełnione ciocie i cierpiętnicze babcie. Jesteśmy popędzani, usadawiani w ciasnych szkolnych ławkach na wiele godzin i ciosani do jedynego słusznego wzorca. Wiecznie poprawiani przez zmęczonych nauczycieli, przez księży, smutne sąsiadki i krzykliwą panią z warzywniaka. Uczymy się już w dzieciństwie permanentnego panowania nad ciałem. Udawania, zatrzymywania, zapominania odruchów. W każdej sytuacji. Naturalna elastyczność i świeżość młodości zasycha rok po roku…

Tak zindoktrynowani, przesiąknięci komunikatami naszego ego i uwikłani w nasze myśli jako ludzie dorośli zauważamy ciało tylko w specyficznych sytuacjach. Często bardzo pobieżnie. Traktujemy je machinalnie. Jest ono dla nas tylko jednym ze sposobów prezentacji ego. Ładnie je więc ubieramy, opalamy, malujemy i regularnie ćwiczymy na siłowni. Czasem nawet trzymamy dietę. Zawsze jednak postrzegamy ciało machinalnie, w kategoriach sprawności, urody, w kategoriach maksymalnej eksploatacji, wydolności, przydatności do pracy, do nauki, do spełniania naszych celów i zachcianek. Ma być zgrabne, szczupłe i silne. Ma nie chorować. Ma nam nie przeszkadzać!

Żyjemy poza ciałem

Całe nasze życie, uczucia i przeżycia, wszelkie wartości, cała nasza wiedza oraz ewentualna duchowość to kreacja intelektu, produkt mózgu. Żyjemy całkowicie poza ciałem, tracąc kontakt z samym sobą i otaczającym światem. Pełne zaabsorbowanie procesami umysłowymi i permanentne wypieranie, nierozumienie i odrzucanie ciała rodzi pewne konsekwencje.  Nasze doświadczenia życiowe kształtują zarówno ciała, jak i umysły dzień po dniu – niezależnie czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Wszystko, czego doświadczamy i co przeżyliśmy, w ten lub inny sposób pozostawia ślady nie tylko w umyśle, lecz także w ciele. Każda nasza emocja, każda negatywna myśl, każdy zakaz i nakaz odciskają się w ciele.

Czytaj też: Boli dusza, boli ciało. Choroby psychosomatyczne zaczynają się w głowie!

Coraz bardziej pochylamy się do przodu, kurcząc się w strachu. Coraz wyżej podnosimy ramiona w geście obrony. Coraz mocniej usztywniamy ciało pod wpływem krytyki i niepewności. Coraz niżej pochylamy głowę w beznadziei. Chronicznie napięte mięśnie pod wpływem stresu tężeją. Coraz płycej oddychamy, dusząc uczucia. Pośpiech czyni z nas maszyny. Noc zamiast ukojenia, przynosi spiętemu ciału sny i ciężkość poranka. Podświadomie uciekamy, kostniejemy, aby mieć coraz mniejszy kontakt z negatywnym otoczeniem. Coraz głębiej wchodzimy w siebie. Nie reagujemy. Nie umiemy już szczerze się śmiać, płakać, wzdychać, oddychać. Nie umiemy się ruszać. Mięśnie od lat nieuruchamiane nie wykonują poprawnie swojej pracy. Zamieramy i sztywniejemy w niewyrażonej woli, w obronie, w negacji i w zacięciu. W nieokazywaniu uczuć. Sztywnieją nasze poglądy i nasze ciała jednako. Stawiają opór…

Blokada naturalnych odruchów, nieumiejętność naturalnego reagowania na sytuację i brak społecznej akceptacji na prawdziwość czynią z nas zombie z martwym ciałem i hiperaktywnym umysłem. Jestem przekonana, że ów brak kontaktu z ciałem leży na drodze nie tylko do pełnego zrozumienia siebie, lecz także do bycia szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Zdrowy organizm powinien być odpowiednio wyczulony na otoczenie, powinien je odczuwać i adekwatnie na nie reagować. Każdy bodziec, każda myśl rodzą jakieś emocje, a te angażują ciała. Umiejętność prawdziwego odczuwania, reagowania na nie jest kluczową składową naszej świadomości, naszego istnienia i współgrania ze światem. Aby odwrócić utrwalone latami przyzwyczajenia, aby odnaleźć zagubioną wrażliwość i prawdziwość, potrzebujemy narzędzia. Dla mnie takim narzędziem stała się joga.

Joga jako pierwsza pomoc dla ciała

Jako że w pełnym naczyniu nic się już nie zmieści, na początku trzeba je opróżnić. Joga stała się dla mnie właśnie sposobem opróżniania, oduczania wcześniej zapisanych wzorców i zachowań. Później, z czasem dopiero – drogą samoświadomości. Zaczyna się od pracy z ciałem: od powitań słońca i nauki pracy w asanach. Samo skupienie się na ciele to coś nowego. Pierwsze sukcesy i pierwsze widoczne zmiany. Obserwacja pracy ciała. Poznanie swoich możliwości. Poznanie ograniczeń i przełamywanie ich. Powtarzanie wielokroć miesiącami tych samych asan rozwija i buduje ciało, ale przede wszystkim uczy cierpliwości i pokory. Wymusza systematyczność obserwacji ciała, skupienia się na ciele i konfrontacji z nim. Sprowadza nas do ciała.

Potem dostrzegamy, że oddychamy! Zaczynamy rozpoznawać niuanse z oddechem związane. Rodzaje oddechu. Zaczynamy doszukiwać się połączeń oddechu z ruchem. Rodzi się pierwszy świadomy oddech, który z czasem sam staje się wielce użytecznym narzędziem dalszej transformacji. Powoli, powolutku zaczynamy rozumieć swoje ciało. Ciało staje się ważne. Zaczynamy je czuć, a z czasem mu ufać. Ta nowa wiedza nas cieszy i daje poczucie sensu. Poznanie swego ciała i umiejętność panowania nad oddechem pozwalają na pracę na głębszym poziomie. Na bardziej jeszcze pełne i świadome obserwacje oraz subtelniejsze wnioski. Uświadamiamy sobie, kiedy rodzi się emocja. Jak emocja odbija się w ciele. Co pozostawia. Uświadamiamy sobie, co dzieje się, kiedy zamrażamy tę emocję w braku reakcji. Zrozumienie własnych reakcji. Wreszcie świadome reagowanie, świadome uwalnianie od napięcia. Poszukiwanie środków. Świadome wyrażanie.

Czytaj też: Świadomy oddech. W praktyce jogi i aktywności fizycznej to podstawa

Zatrzymaj się w medytacji

Kolejnym krokiem koniecznym do zrobienia na drodze jogi jest medytacja. Coś, co jest przeciwieństwem wszystkiego, co znaliśmy wcześniej. Przeciwieństwem myślowego natłoku, intelektualnego chaosu umysłu i wiecznego dziania się. Wiecznego zaabsorbowania myślami i wiecznej gotowości myślowej. Życia jako produkt umysłu. Bo niemożliwa jest medytacja i realne wyciszenie bez kompletnej, całkowitej obecności w swoim ciele. Doświadczanie codziennie tej obecności, choć na chwilę, uczenie się jej i staranie o nią integruje nasze ciało i umysł. Łączy to, co było od zawsze rozdzielone. Powoduje, że odzyskujemy ciało.

Nauka medytacji, odnajdowania spokoju i przestrzeni umysłu poprzez obecność w ciele prowadzi jeszcze dalej. Pozwala odnaleźć drogę do własnej duchowości. Duchowości, do której nie dotrzemy przez wrota umysłu, a którą można odnaleźć tylko przez zakotwiczenie w ciele właśnie.

Nie uciekajmy od ciała

Doświadczenia, jakie może dać powrót do ciała i codzienna w nim świadoma obecność, łagodzi rozbieżność, wewnętrzny opór, konflikt umysł – ciało. Nieblokowane odczuwanie i realne reagowanie na komunikaty z ciała płynące rodzą akceptację. Niezależnie co się z nami dzieje, umiemy się z tym skonfrontować i z tym żyć. Nie uciekamy, nie bronimy się w iluzorycznej negacji. Poprzez zgodę na to, czego nie możemy zmienić oraz umiejętne przetwarzanie tego w ciele, zyskujemy wolność.

Takie pogodzenie się z ciałem skutkuje także zgodą na siebie i na świat, w którym przyszło nam żyć. Przestajemy się zmagać z niemożliwym, próbować ogarnąć rozumem tego, czego za pomocą logiki pojąć się nie da. Zaczynamy czuć łączność z naturą oraz wszelkimi jej przejawami i nabieramy pewności, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie mamy być.

Kiedy już nie musimy być mądrzejsi, bardziej wykształceni, lepsi, ostrożniejsi i bezpieczniejsi, kiedy czujemy, że nie musimy już wszystkiego kontrolować, zaczynamy cieszyć się życiem. Zaczynamy żyć w ciele i umyśle jednako, z pasją, energią i entuzjazmem jako naszą prawdziwą naturą.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
trening jogi

Joga przy chorobach psychosomatycznych: uwolnij myśli i ulecz ciało

Nerwica, otyłość, migreny, zaburzenia snu i apetytu. Coraz częściej choroby ciała są związane z naszą psychiką. Zobacz, jak joga może pomóc w zaburzeniach i chorobach psychosomatycznych.
Kamila Geodecka
12.11.2020

Nasze myśli niszczą nam ciało, a cielesny ból oddziałuje na psychikę. Które objawy były pierwsze i kiedy się zaczęły? Czasami trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale jeśli nie potrafimy odnaleźć konkretnej przyczyny schorzenia, warto przynajmniej złagodzić powstały już ból. W chorobach psychosomatycznych ukojenie może przynieść nam joga, która idealnie łączy trening ciała z ukojeniem nerwów. Choroby psychosomatyczne Zacznijmy jednak od tego, czym są choroby psychosomatyczne. Z samej nazwy wiemy, że są to takie zaburzenia, które wynikają z połączenia tego, co psychiczne z tym, co fizyczne. Początkowo medycyna zakładała, że częściej to nasza ciało może wpływać na nasz stan psychiczny, dziś już jednak wiemy, że ta relacja jest wzajemna. Do chorób psychosomatycznych może zaliczać się np. bezsenność , z którą walczy coraz więcej osób, nerwicę lub uciążliwe tiki nerwowe czy brak apetytu. Oprócz tego są to także niektóre choroby serca, migreny, chroniczne bóle głowy, wrzody żołądka. Do listy możemy dodać też otyłość, astmę, bóle kręgosłupa, atopowe zapalenie skóry czy nadczynność tarczycy. Jak widzimy, są to choroby, o których w dzisiejszych czasach mówi się coraz więcej. Z zaburzeniami i chorobami psychosomatycznymi można sobie jednak radzić np. z pomocą jogi. Czytaj też:  Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi! Korzyści płynące z praktyki jogi Asany, czyli pozycje, które wykonuje się podczas treningu jogi, są bardzo dobrze przemyślane. Każdą z nich udoskonalano przez setki lat tak, by była perfekcyjnie harmonijna. Wszystko po to, by podczas poszczególnych ruchów i przejść z jednej pozycji w drugą uruchamiały się odpowiednie neurony, wydzielanie hormonów...

Czytaj dalej
Joga w ciąży
iStock

Joga w ciąży pogłębia świadomość ciała

Praktyka jogi w czasie ciąży jest bardzo pomocnym ogniwem łączącym ciało, umysł i serce przyszłej mamy. Sesja jogi może być momentem, w którym kobieta zatrzymuje się, pogłębia kontakt ze swoim ciałem, oddechem i dzieckiem w łonie.
Ola Künstler
30.12.2020

Jogę w czasie ciąży zaleca Michael Odent, światowej sławy położnik i założyciel The Primal Health Research Center, który bada wpływ życia płodowego na zachowania i rozwój człowieka w jego dalszym życiu. Zauważył on, jak dobroczynny wpływ ma wszechstronne działanie jogi nie tylko na matkę, lecz także na rozwijające się dziecko. Joga w ciąży: kiedy zacząć? Kobiety regularnie praktykujące jogę przynajmniej rok przed zajściem w ciążę mogą ją nieprzerwanie kontynuować, jednak z większą uważnością , unikając skakania, pozycji ściskających i nadmiernie rozciągających brzuch oraz pozycji odwróconych. Kobiety pragnące rozpocząć swoją przygodę z jogą po poczęciu powinny to zrobić po skończeniu I trymestru. Ważne, aby podczas sesji dostosowywać intensywność praktyki do swoich możliwości i słuchać siebie. Łagodne zajęcia przeznaczone specjalnie dla kobiet w czasie ciąży pod okiem doświadczonej nauczycielki są idealnym rozwiązaniem. Ciąża na macie do jogi – mnóstwo korzyści Na poziomie fizycznym wykonywanie pozycji jogi w czasie ciąży: poszerza oddech, przez co dotlenia cały organizm mamy i dziecka, pobudza krążenie i usprawnia całe ciało, odciąża kręgosłup, którego krzywizna zmienia się wraz z rosnącym brzuchem, minimalizuje bóle pleców, które pojawiają się głównie w odcinku lędźwiowym, wzmacnia mięśnie przykręgosłupowe, rozciąga wewnętrzne nogi, uda, pachwiny, rozluźnia napięcia i bloki w ciele, reguluje pracę układu neurohormonalnego, uelastycznia stawy i ścięgna, łagodzi typowe dolegliwości ciążowe (nudności, puchnięcie nóg, bóle w obrębie krzyża), wzmacnia mięśnie dna miednicy i uczy świadomości ich działania. Na poziomie psychomentalnym ma działanie głównie relaksacyjne i...

Czytaj dalej
Katarzyna Szczerbowska
archiwum rodzinne

„Chciałabym odkleić od schizofrenii stereotypy i mity” – mówi Katarzyna Szczerbowska, asystentka zdrowienia 

„Wszystkiego się bałam. Źle reagowałam na mamę, która chciała mnie uczesać, a kiedy próbowała mnie kąpać, oblewałam ją wodą z prysznica” – mówi o swoim doświadczeniu psychozy Katarzyna Szczerbowska.
Kamila Geodecka
17.12.2020

Człowiek w kryzysie psychicznym krzyczy o pomoc, ale często pomocną rękę odrzuca. Jest wykończony, nieufny, nie ma w nim nadziei na to, że wyzdrowienie jest możliwe. Wszyscy dookoła też tak myślą: „Choroba psychiczna to już jest na zawsze, z taką chorobą nie da sie pracować” – krążą mity. Stereotypów jest jeszcze więcej, a stygmatyzacja  tych osób wciąż jest żywa. Dla osób w kryzysie psychicznym pomocą mogą być lekarze, psychoterapeuci, ale także asystenci zdrowienia. Jedną z takich asystentek jest Katarzyna Szczerbowska, która sama przeszła przez kryzys psychiczny połączony z diagnozą schizofrenii. Obecnie jest rzeczniczką Biura do spraw Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, rzeczniczką Kongresu Zdrowia Psychicznego, asystentką zdrowienia oraz działaczką  w Fundacji eFkropka. Kamila Geodecka: Jesteś jedną z osób, które głośno mówią o swojej chorobie. Katarzyna Szczerbowska: Zaburzeniom psychicznym towarzyszy mnóstwo stereotypów. Opowiadam o tym, żeby zamienić je w wiedzę, żeby pokazać prawdziwe oblicze tego doświadczenia. Jeden z największych mitów dotyczący zaburzeń psychicznych mówi o tym, że to choroby na całe życie, tymczasem zawsze jest szansa na to, żeby żyć w zdrowiu. Pierwszej psychozy doświadczyłam, kiedy miałam 38 lat. To taki stan przypominający sen. Człowiek zatapia się w świecie iluzji, absurdalnych myśli. Może mu się wydawać na przykład, że wszyscy są w spisku. Słyszy, widzi rzeczy, które nie istnieją, czuje zapachy, których nie ma. Moja choroba miała dramatyczny przebieg. Nie poznawałam bliskich, nie pamiętałam kim jestem, nie chciałam jeść, miałam pampersa, bo zapomniałam o potrzebach fizjologicznych. Dużo czasu spędzałam w pasach przypięta nimi do łóżka,...

Czytaj dalej
Carolina Const
Fot. Radek Zawadzki

Joga świadoma traumy. „Osoby z traumą zazwyczaj chcą się od ciała odgrodzić”, mówi Carolina Const

„Stwarzamy im możliwość do tego, by sami mogli wybrać. Ale pamiętajmy, że dla osoby z traumą to stresujące doświadczenie, bo możliwe, że nigdy nie zadawały sobie pytania: Czego ja sama właściwie chcę?” – o pracy z uczestnikami jogi świadomej traumy mówi instruktorka Carolina Const.
Kamila Geodecka
25.11.2020

Dla osób z traumą możliwość dokonywania wyboru to coś nieoczywistego. Czasami nawet cisza może ich przytłoczyć. Każde wypowiadane do nich słowo musi być konkretne i wyważone. Z traumą trzeba walczyć w gabinetach psychoterapeutycznych, ale pomoc może przynieśc także joga świadoma traumy. Wie o niej wszystko Carolina Const, pierwsza  w Polsce certyfikowana instruktorka tej metody. Joga świadoma traumy Kamila Geodecka: Jak trauma objawia się w ciele? Carolina Const, instruktorka jogi świadomej traumy: Osoby z traumą często martwią się o to, że ich ciało zachowuje się w dziwny sposób. Takie osoby mogą nie czuć dotyku, mogą mieć problemy z bliskością. W bezpiecznej sytuacji z partnerem mogą czuć zagrożenie, jednocześnie czując fascynację seksualną. Ale to zawsze jest tak pomieszane. Podkreślam to pomieszanie, bo u osób po traumie wiele skrajnych emocji miesza się ze sobą. Dodatkowo takie osoby często nie potrafią zlokalizować ani nazwać swoich emocji. A emocje są przecież konkretnymi wydarzeniami w ciele. Nasi klienci często nawykowo odłączają się od swojego ciała, na przykład za pomocą dysocjacji. Dysocjacja to taki proces mentalny, który pozwalał uciec, gdy nie było ucieczki w rzeczywistości. Pozostawało im wtedy wejście w ten inny stan świadomości. Dlatego staramy się pomóc im utrzymać swoje myśli tu i teraz – a w jodze świadomej traumy uważność to zawsze proces cielesny. Nie pozostawiamy im zbyt długiej ciszy, która może budzić niepokój. Mamy też świadomość tego, że osoby z traumą ponadprzeciętnie skanują środowisko, więc ich głowa nieustannie jest przestymulowana wszystkimi bodźcami z otoczenia. Nic dziwnego – do tej pory musiały odczytywać wszystko w otoczeniu i w oprawcy, bo to warunkowało ich przeżycie. Dla kogo jest skierowana joga świadoma traumy?...

Czytaj dalej