Jaki rodzaj jogi wybrać: ashtanga, kundalini czy może jogę wg Iyengara? Pomagamy wybrać
Adobe Stock

Jaki rodzaj jogi wybrać: ashtanga, kundalini czy może jogę wg Iyengara? Pomagamy wybrać

Ashtanga? Iyengara? Kundalini? Rodzajów jogi jest bardzo, 
bardzo dużo. W dodatku ciągle pojawiają się nowe. Można praktykować szybko albo wolno, przy muzyce albo w ciszy, na hamaku, na desce surfingowej, w bardzo wysokiej temperaturze… i w parach.
Agnieszka Passendorfer
12.11.2020

To ważne. Jaką jogę wybrać. Jeśli wybierzesz szkołę, która kompletnie ci nie pasuje – zajęcia mogą cię frustrować, nudzić albo męczyć – psychicznie i fizycznie, i wtedy o dobroczynnym działaniu jogi nie ma co marzyć. Dlatego, jeśli twoje bose stopy jeszcze nigdy nie stanęły na macie, albo (gorzej!) stanęły i nie czuły się na niej dobrze, przeczytaj ten tekst. I wybierz jogę, która najlepiej pasuje do twojego temperamentu, stylu życia, kondycji i etapu, na jakim jesteś.

Rodzaje jogi

Z tych bardziej popularnych:

  1. Joga wg Iyengara. Chyba najbardziej dostępna w Polsce. Sam B.K.S. Iyengar, zmarły niedawno guru, zawsze protestował, gdy ktoś mówił o jodze Iyengarowskiej, no ale tak się utarło. Na czym polega ten styl? Asany, czyli pozycje, ustawia się precyzyjnie, z uwagą, często używając rozmaitych gadżetów: klocków, pasków, wałków, koców, krzeseł. Poza tym, że są dostępne w szkole, można je też sobie kupić do domu, albo… jak sam Iyengar na początku swojej nauczycielskiej drogi – skorzystać z cegły czy deski. 

    Wejście do pozycji zajmuje czasem sporo czasu. Zwłaszcza, 
że uważny nauczyciel pilnuje szczegółów – na przykład położenia środkowego palca lewej ręki, dolnych żeber, rzepki kolanowej, dużego palca prawej stopy. Gdy już wszystko jest jak należy, trwa się w pozycji i trwa… Czasem kilka oddechów, czasem kilka lub kilkanaście minut. Można więc się zmęczyć. I nauczyć cierpliwości. I poznać anatomię. Ale też wyciszyć.

  2. Ashtanga. Równie popularna, jak Iyengarowska. W niej z gadżetów korzysta się rzadko. A to dlatego, że nie ma na nie czasu. Poza tym bardziej niż precyzja, położenie środkowego palca lewej ręki liczy się flow, energia, sekwencja, czyli kolejność wykonywanych asan, stan skupienia i tak zwana vinyasa – czyli sposób, w jaki się przechodzi z jednej pozycji do drugiej. W większości asan zostaje się na pięć oddechów.

    Można iść na zajęcia prowadzone przez nauczyciela, ale charakterystyczne dla ashtangi są zajęcia mysore, na których każdy praktykuje swoją sekwencję w swoim tempie. Wygląda to zwykle tak, że szkoła otwarta jest na przykład cztery godziny rano i cztery godziny po południu. Przez ten czas nauczyciel jest obecny na sali – asystuje ci w praktyce, poprawia, dociska, wyjaśnia. W swoim czasie (zwykle jest to między godziną a dwiema) wykonujesz swoją sekwencję, opartą na tak zwanej pierwszej serii ashtanga jogi (potem drugiej i, jeśli wystarczy ci wytrwałości i… tego życia, trzeciej). Nauczyciel decyduje, kiedy podnieść ci poprzeczkę i dodać kolejną trudniejszą asanę lub w jaki sposób zmodyfikować praktykę, by była dobra dla ciebie – na przykład po kontuzji, w czasie ciąży lub gdy… bardzo się spieszysz i nie masz czasu na wykonanie całej serii. Dzięki temu praktyka jest dopasowana do twoich możliwości, stanu zdrowia i… ambicji. Inne zalety: nie możesz się spóźnić na zajęcia (wystarczy, że obliczysz, ile czasu ci zajmuje twoja sekwencja), możesz ćwiczyć wszędzie – nie tylko w swojej szkole i w domu, ale też w szkołach ashtangi na całym świecie, bo język nie jest przeszkodą. Po prosty sprawdzasz, kiedy szkoła jest otwarta, rozwijasz matę i już. Korekty fizyczne nie są przecież w żadnym konkretnym języku, a słowne… kilka słów po angielsku i nazwy pozycji w sanskrycie zwykle wszyscy jogini mają opanowane. W Barcelonie, Moskwie, Tokio, na Bali, na całym świecie.

  3. Kundalini. Nazwa nie wszystkim miło się kojarzy. Z wężem kundalini, ten z kolei z energią seksualną, ale… joga kundalini (jak każda inna zresztą) nie koncentruje się na libido, choć rzeczywiście dodaje poweru. Chodzi jednak o ogólną energię. Z taką myślą została stworzona – nie po to, by wzmacniać, rozciągać czy poprawiać kondycję. Pozycje są dość proste, ale nieraz wyczerpujące, bo czasem trwają długo (na przykład dwie minuty trzymasz wyciągnięte przed siebie ręce) albo robi się dużo powtórzeń (pajacyków czy jogowych przysiadów). Często słucha się w trakcie zajęć mantr, albo je śpiewa – w sanskrycie. Nauczyciel sporo mówi o energiach, czakrach i obiecuje, że sekwencje uzdrowią nie tylko twoje ciało, ale też życie – sferę finansową czy relacje z ludźmi. No i ubiera się na biało. A z czasem jego uczniowie też. To podobno chroni aurę.

  4. Regeneracyjna. Właściwie każda joga regeneruje. I ciało, i umysł, ale są takie zestawy asan, które szczególnie dobrze robią osobom wyczerpanym, wypalonym, zestresowanym. Na zajęciach regeneracyjnych można też liczyć na to, że nauczyciel będzie mówił kojącym głosem, włączy muzykę, a w sekwencję wplecie krótką medytację czy pranajamę, czyli ćwiczenie oddechowe. 

    To idealna joga po ciężkim dniu w pracy lub po dłuższej przerwie w aktywności fizycznej, bo pozycje raczej cię nie zmęczą, zmęczy cię (może) bezruch w asanach, jeśli jesteś typem ADHD.

  5. Dla kręgosłupa. Jak wyżej: każda joga jest dobra dla kręgosłupa, ale jeśli szkoła czy studio fitness podkreśla, że ta szczególnie, to możesz się spodziewać wielu skrętów, łagodnych wygięć do tyłu, ćwiczeń na równowagę oraz mięśnie wewnętrzne brzucha. Niewykluczone też, że nauczyciel skończył wydział rehabilitacji i ma wiedzę, jak postępować z osobami, które mają skoliozę, wypadający dysk, uszkodzone po wypadku kręgi itp. W niektórych szkołach wręcz znajduje się model szkieletu, żeby można było lepiej zrozumieć anatomię swojego ciała. 

    Na jogę dla kręgosłupa możesz chodzić profilaktycznie, jeśli dużo czasu spędzasz na siedząco lub stojąco. A już na pewno, jeśli bolą cię plecy, szyja, a także… nadgarstki. To wprawdzie nie kręgosłup, ale częsty problem osób pracujących przy biurku i komputerze. I trochę ma wspólnego z twoją postawą. Asany na pewno przyniosą ci ulgę, a pewnie też odsuną w czasie lub całkiem pozwolą zapomnieć o operacjach w obrębie układu kostnego.

  6. Vinyasa. Tu płynnie przechodzi się z pozycji do pozycji – trochę jak w ashtandze, tyle że sekwencja jest za każdym razem inna i nie zawsze zostaje się na pięć oddechów. Vinyasa poprawia koncentrację, bo trzeba mieć refleks, żeby podążać za nauczycielem. Poprawia też analizę słuchową, bo nie zawsze można spojrzeć na nauczyciela, czasem muszą wystarczyć jego instrukcje. Jeśli lubisz niespodzianki, nie przeszkadza ci muzyka na zajęciach (niekoniecznie indyjska, można ćwiczyć przy Adele albo ścieżce dźwiękowej z „Gwiezdnych wojen”), jeśli chcesz sprawdzić, do czego jest zdolne twoje ciało, i nie boisz się zmęczyć – wybierz vinyasę. Podobnie, jeśli chcesz się spocić, a bikram i ashtanga do ciebie nie przemówiły.

…i bardziej elitarnych:

  1. Bikram. Na zajęciach mocno się spocisz, bo na sali jest gorąco i wilgotno. Ma to odtworzyć klimat w Indiach, a także przyspieszyć proces detoksu, twierdzi twórca metody, Bikram Choudoury, Hindus, mieszkający w… Kalifornii. Kochają go gwiazdy Hollywood i tłumnie przychodzą na zajęcia, które trwają zawsze 90 minut i zawsze robi się na nich po dwa razy 26 tych samych pozycji. Przydają się ręczniki i butelka wody. Oraz czas na prysznic po zajęciach i/lub wysuszenie włosów. Oraz nieprzemakalny worek na ubrania i ręczniki – po zajęciach będą kompletnie mokre. Wady: jest tylko jedna szkoła bikram w Polsce. W Warszawie. 
I, ze względu na koszty licencji oraz nagrzania sali – zajęcia są droższe niż w innych szkołach.

  2. Hot joga. W ciepłym pomieszczeniu, ale nie tak restrykcyjna, jak bikram. Idealna dla osób, które lubią ciepło, ale nudzi je powtarzalność bikram jogi. W hot jodze asany są za każdym razem inne i zajęcia nie muszą trwać 90 minut. Przydają się jednak i ręczniki, i woda. Oferuje ją kilka szkół jogi i klubów fitness w Polsce.

  3. Aerial. Nad ziemią. Na hamakach z tkaniny, podwieszonych do sufitu. Taki hamak po zrolowaniu zamienia się w linę, na której wykonuje się różne, niekoniecznie trudne akrobacje. Aerial nie wymaga więc ani specjalnej elastyczności, ani siły, jeśli tego się obawiasz. Sprawia natomiast przyjemność oraz przynosi ulgę dla kręgosłupa (wiszenie na chuście pomaga go odciążyć). Kolejny aspekt, który ma znaczenie: ze względu na przestrzeń, której taka joga potrzebuje, na zajęciach raczej nie ma więcej niż 10 osób, a często są cztery, trzy lub… jedna. Masz więc więcej nauczyciela dla siebie.

  4. Acro joga. W parach. A czasami w trójkach lub czwórkach. Bardzo widowiskowa. I wymaga trochę odwagi. Wzmacnia poczucie zaufania, ćwiczy równowagę, empatię, komunikację… Można praktykować z facetem, ale też z przyjaciółką, kumplem, swoim dzieckiem. Do niektórych ćwiczeń dobrze mieć osobę podobną wzrostem i wagą, ale niekoniecznie, bo w innych rodzajach acro jogi układy są właśnie tak dobrane, że jedna osoba jest większa i silniejsza (zwykle mężczyzna), druga lżejsza i bardziej elastyczna (kobieta).

  5. Power joga, joga funkcjonalna, joga beat, core strength joga, strala joga i inne, o których jeszcze nie wiemy. Podążają za trendami i potrzebami współczesnego człowieka. Oferowane w szkołach, ale też w fitness klubach. Koncentrują się na zaletach dla ciała: pomagają spalić tłuszcz, poprawić kondycję, wzmocnić i wyrzeźbić mięśnie… Często wspomagane dynamiczną muzyką. Konserwatywni jogini nie traktują ich serio, ale… raczej nie zaszkodzi spróbować. Wykorzystać jako zastrzyk endorfin i etap przejściowy pomiędzy fitnessem a jogą tradycyjną.

 *** 

Agnieszka Passendorfer – uzależniona od ashtangi. Skończyła trzy kursy nauczycielskie i ze cztery tysiące warsztatów i szkoleń (mniej więcej). Autorka książek „13 lekcji jogi”, „10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu” i bloga agapejoga.pl.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Sposoby na minimalizm
Adobe Stock

„Mniej  to więcej! Wprowadź do swojego życia minimalizm” – pisze joginka, Kasia Bem

Minimalizm można uznać za generalne porządki, ale też za filozofię życia. Jej główna zasada brzmi: jeśli możesz się bez czegoś obyć, to się tego pozbądź. Jak wprowadzić te słowa w życie?
Kasia Bem
24.07.2020

Współczesny konsumpcjonizm już dawno wymknął się spod kontroli. Ze wszystkich stron słyszymy hasła:  „ Kup to, wypróbuj tamto, użyj tego!”. Mało jest natomiast porad dotyczących zrezygnowania z czegoś, odmówienia zakupu kolejnego przedmiotu i odpuszczenia. Prawda jest taka, że   nadmiar bardzo nas męczy. Wszystko, co do tej pory nabyliśmy, a jest w naszym życiu zbędne, przytłacza, blokuje i zasmuca.  Kasia Bem, joginka i nauczycielka medytacji , odkryła minimalizm w swoim życiu już jakiś czas temu. Regularnie pozbywa się nadmiaru przedmiotów i wyrzuca z życia to, co zbędne. Jak zacząć życie, w którym ważniejsze jest być niż mieć?  Inspiracja: 
„Kochaj ludzi. Używaj rzeczy. Nie na odwrót”
- Ryan Nicodemus  

 Oglądałam ostatnio film „Minimalizm. Dokument o rzeczach ważnych”. Jeden z bohaterów mówi, że cały problem współczesnego świata polega na tym, że chcemy kupić szczęście, ale większa konsumpcja wcale nie czyni nas szczęśliwymi. Przeciwnie. Więcej to paradoksalnie mniej. Mniej czasu na realizację pasji, mniej przestrzeni na pielęgnowanie relacji, mniej cierpliwości do rzeczy naprawdę ważnych. Nauczyciele duchowi różnych tradycji mówią jasno: nikt, żaden człowiek nie osiągnął trwałego szczęścia w świecie materialnym, a wybitny nauczyciel jogi Swami Sivananda radzi wręcz: 
„Pozbądź się pragnień i bądź szczęśliwy”.  Gdy byłam przez miesiąc w założonym przez niego ashramie na „dzień dobry”, wręczono mi dwa komplety identycznych ubrań: dwie żółte koszulki i dwie pary białych spodni. Miałam w tym chodzić przez 4 tygodnie. I wiecie co? Wielka ulga. Nagłe uwolnienie od dyktatu mody i codziennego dylematu co na siebie...

Czytaj dalej
Cytaty o jodze
Adobe Stock

Inspirujące cytaty o jodze. Od joginów dla joginów

Motywują, uczą, ale też pozwalają spojrzeć na praktykę jogi od nieco innej strony i bardziej doświadczonym okiem. Najpiękniejsze cytaty o jodze, które zainspirują każdego!
Karolina Morelowska-Siluk
02.11.2020

Inspirujące cytaty o jodze, które zachęcą cię do codziennej praktyki i troski o siebie. Cenne słowa od joginów dla joginów, które nie tylko zmotywują do działania, ale również do odkrywania swojego wewnętrznego świata. „Nie musisz być rozciągnięty, żeby praktykować jogę – wystarczy, że chcesz otrzepać się z kurzu… i zobaczyć, co się stanie”. David Good    „Joga jest metodą naturalnego opanowania niepokoju myśli, który nie pozwala przebłysnąć prawdziwej naturze człowieka”. Paramahansa Jogananda   „Joga to wzmocnienie w odpoczynku. To wolność w rutynie. To pewność poprzez samokontrolę. Energia w środku i na zewnątrz”. Ymber Delecto   „Dobrze wykonane pozycje, akrobatyczne ruchy i poruszające się dłonie pozostaną tylko ozdobnikami, jeśli nie dołączymy skupienia na oddechu, które stanowi serce jogi”. Kino MacGregor   „Nieważne jak głęboko wejdziesz w asanę. Liczy się to, kim jesteś, będąc w niej”. Max Strom   „Joga nie zabiera czasu, lecz go daje”. Ganga White   „Joga jest potężnym narzędziem zmiany. W miarę jak budujesz swoją siłę, zaczynasz też coraz bardziej wierzyć w swój potencjał”. Tiffany Cruikshank   „Tak to właśnie działa w jodze. Miejsca, w których napotykasz największy opór, są płaszczyznami, w których odnajdziesz największe wyzwolenie”. Rodney Yee   „Oddech jest esencją jogi, ponieważ jest esencją życia. A joga zajmuje się życiem właśnie”. Tirumalai  Krishnamacharya   „Stary człowiek, sztywny człowiek, słaby człowiek, chory człowiek – każdy z nich może praktykować, z...

Czytaj dalej
Joga
pexels.com

Świadomy oddech. W praktyce jogi i aktywności fizycznej to podstawa

Codziennie oddychamy około 23 tys. razy. Mogłoby się wydawać, że ten proces nie ma już przed nami żadnych tajemnic. Jak się jednak okazuje, prawidłowego oddychania musimy się nauczyć, szczególnie gdy chcemy zacząć praktykować jogę.
Kamila Geodecka
03.11.2020

Oddychaj spokojnie – taką frazę słyszymy często od trenerów, przeczytamy ją w poradnikach do fitnessu, prawdopodobnie doskonale pamiętamy ją także z lekcji wychowania fizycznego w szkole. Prawidłowe i zdrowe oddychanie nie zależy jednak jedynie od tego, jak szybko będziemy wdychać i wydychać powietrze. Ważne jest także to, jakie mięśnie będziemy angażować do tego procesu. Pranayama, czyli świadomy oddech w jodze Jeśli uprawiamy jogę, warto zapoznać się także z terminem pranayama . Powstał on z połączenia dwóch słów sanskryckich: prana – energia – oraz ayama – rozprzestrzenienie. Pranayama to praktyka, która ma nam pozwolić na uzyskanie pełnej kontroli nad energią w ciele. Podstawą pranayamy jest właśnie odpowiednie oddychanie. Dzięki temu uspokoimy nasz organizm, wyciszymy swoje myśli, uzyskamy stan relaksu oraz odprężenia. Oddychanie klatką piersiową a oddychanie przeponą 80 proc. z nas oddycha, wykorzystując do tego klatkę piersiową. Nie jest to jednak najlepszy sposób wykonywania tej podstawowej dla naszego życia czynności. Jak przekonuje Melike Hussein, certyfikowana trenerka oddychania, w taki sposób nie wykorzystujemy w pełni zasobów naszego organizmu. Dlaczego? Podczas oddychania klatką piersiową aktywuje się część systemu nerwowego odpowiedzialna za nasz „tryb przetrwania”, co może wywoływać lub wzmagać stres i niepokój. Oddychając w taki sposób, zapełniamy również jedynie 1/3 naszych płuc, co powoduje, że znacząco ograniczamy dotlenienie naszych komórek, a to z kolei może prowadzić np. do szybszego męczenia się, odczuwania bólu głowy czy mięśni. Takie oddychanie może także wywołać napięcie ramion oraz szyi. Inaczej dzieje się, gdy oddychamy przeponą. W takim przypadku w naszym ciele uaktywnia się ta część układu nerwowego,...

Czytaj dalej
Jogo na boso
Adobe Stock

Joga z wolnej stopy – dlaczego jogę praktykujemy boso?

Zanim staniesz po raz pierwszy na macie, musisz zrobić coś niezwykle ważnego: zdjąć buty. A nawet skarpetki! Dlaczego? Już wyjaśniam.
Marta Kossakowska
17.11.2020

Szczęśliwy ten, kto po raz pierwszy trafił na jogę latem. Wystarczyło zrzucić sandałki i hop! na matę. Lato to czas, kiedy jesteśmy w dobrym kontakcie ze swoimi stopami. Dbamy, by ładnie wyglądały, fundując im pedicure, masując i złuszczając. Zupełnie inaczej sprawa ma się jesienią i zimą, kiedy o stopach zapominamy przynajmniej na dobre pół roku. Chowamy je w ciasnych rajstopach, ciepłych skarpetach i nie zawsze idealnie dopasowanych butach. Wiemy, że stopy, owszem, gdzieś tam są, lecz nie poświęcamy im większej uwagi. Zatem przychodząc na pierwsze zajęcia jogi właśnie w czasie chłodnej pory roku, można doznać zaskoczenia. I nic dziwnego. Stopy przez większą część naszego życia są w ukryciu. Dla wielu są wręcz niezwykle intymną częścią ciała, której obnażanie stanowi pewnego rodzaju dyskomfort. A tu, proszę! Nie dość, że pierwsza wizyta w szkole jogi jest wyprawą w nieznany teren, to jeszcze należy wyruszyć w tę podróż na boso. Dosłownie i w przenośni. Bo obnażone stopy dla wielu to nie tylko odsłonięty fragment ciała. Dobre podstawy to… podstawa jogi Stopy są jak fundament. Stosunkowo niewielkie – muszą utrzymać ciężar całego ciała. I zapewnić mu równowagę w ruchu. Dzięki nim możemy przemieszczać się, biegać czy robić wojownika. A wszystko dzięki doskonale zaprojektowanej przez naturę strukturze. – Stopa jest cudem konstrukcji. Jej 26 kości, 33 stawy i ponad 100 mięśni oraz więzadeł zapewniają nam stabilizację, amortyzację, a przede wszystkim możliwość przemieszczania się. Właściwe ustawienie stóp i rozłożenie na nich ciężaru ciała pozwala stopie spełniać jej funkcje. Stopy pełnią kluczową rolę w aktywności fizycznej człowieka – tłumaczy Ewa Barańska, nauczycielka jogi oraz wychowania fizycznego z wieloletnim doświadczeniem, właścicielka...

Czytaj dalej